8 obserwujących
6 notek
106k odsłon
  365   0

Michalkiewicz - pomiędzy "dobrą" i "złą" Moniką

Otrzymałem od Pana Stanisława Michalkiewicza email o treści jak niżej:
„Szanowny Panie!
Dziękuję za popularyzację naszej korespondencji. Ja do nieboszczyka
Jaruzelskiego nie mam zadnej atencji, czemu dawałem publicznie wyraz
również wtedy, gdy żył i miał władzę - ale nie jestem wyznawcą
żydowskiej zasady, by mścić się na dzieciach za winy ojców. Widzę
jednak, że judaizacja postępuje. A salon - bardzo skromny, żeby nie
powiedzieć - pospolity, a w dodatku pani Jaruzelska rozmawia ze swoimi
gośćmi uprzejmie i normalnie i nie przesłuchuje ich jak pani red.
Olejnik, ani też nie przerywa im, kiedy mówią nie to, co powinni - jak
to, czynią funkcjonariusze telewizji rządowej. Pozdrawiam świątecznie.
Stanisław Michalkiewicz”
Uważam Redaktora Michalkiewicza za publicystę tej skali co Wojciech Wasiutyński. Należy się im ogromny szacunek za wkład jaki wnieśli w rozwój niezależnej publicystyki polskiej. W tekście mi nadesłanym pojawia się sugestia jakobym przychylał się do zasady aby „mścić się na dzieciach za winy ojców”. Nigdzie nie padło słowo „zemsta”, napisałem, że Monikę Jaruzelską należy sekować. W praworządnym państwie nikt nie ma potrzeby szukać pomsty. Podejrzewam, że ofiary stanu wojennego otrzymały od państwa polskiego stosownie obliczoną gratyfikację, co zdejmuje z Moniki Jaruzelskiej obowiązek poczuwania się do zadośćuczynienia ofiarom zbrodniczego reżimu kierowanego dyktatorsko przez jej ojca. Pan Michalkiewicz przyznaje, że komfortowo czuje się w towarzystwie tej pani, gdyż drzewiej  bywał już w dość niekomfortowych sytuacjach jak np. kiedy został zaproszony przez inną Monikę, córkę specjalisty od konwejerów. Pan Redaktor doskonale pamięta, że oni w tych organach mieli taką technikę: dobry i zły śledczy. Czy nie przyszło Panu Redaktorowi do głowy, że może właśnie akurat jest na tym etapie rozpracowywany przez „dobrą” Monikę?
Idąc tokiem rozumowania red. Michalkiewicza - ksiądz Isakowicz- Zaleski odrzucając zaproszenie mści się na niej. Oczywisty nonsens. Stanisław Michalkiewicz ma prawo spotykać się z kim chce i rozmawiać na każdy temat ale prywatnie. Nagranie to zostało bowiem skierowane do odbiorców o poglądach - nazwijmy je prawicowymi. Obawiam się jednak jak te audycje mogą wpłynąć na postawy polskiej młodzieży. Czy Pan Michalkiewicz czuje się odpowiedzialny za młode pokolenie? Przypomnę Panu pewne spotkanie autorskie.
Kilka lat temu w Białymstoku przy Rynku Kościuszki (jest tam teraz „Bierhalle”). Głos zabrała wówczas  starsza pani w niemoherowym, ale dość pretensjonalnym kapeluszu. Mówiła nie na temat i wszyscy chcieliśmy żeby już skończyła, a zgromadzona młodzież okrzykami zniecierpliwienia dawała temu wyraz. Młodzi białostoccy konserwatyści nie wiedzieli kim jest (a raczej była) ta pani. A mnie się zrobiło przykro, bo wydaje mi się, że i Pan redaktor Michalkiewicz nie wiedział. Gdyby to było moje spotkanie autorskie (co za kaprys), wstałbym, pocałował ją w dłoń i przedstawił tym niecierpliwym młodym ludziom. To była pańska imienniczka Stanisława Korolkiewicz, działaczka opozycyjna i jedna z nielicznych liderek-kobiet Konfederacji Polski Niepodległej. Przed Panią Stanisławą swego czasu (1989-1990) robili w majty ze strachu lokalni kacykowie PZPR -  sekretarz komitetu miejskiego towarzysz Kowalczyk i wojewódzkiego tow. Kołodziejuk. Dlaczego w III RP mamy dbać o komfort, dobre samopoczucie i finansową pomyślność klanów Jaruzelskich, Kołodziejuków i stawiać ją ponad sprawiedliwość należną Stanisławie i Jerzemu Korolkiewiczom, a także rodzinom Zbigniewa Simoniuka i Krzysztofa Zgierskiego – białostockim ofiarom stanu wojennego. Rodzina tego ostatniego nigdy nie mogła nawet odwiedzić jego grobu. Został prawdopodobnie utopiony w Narwi.
Kiedy rozmawiają dwie osoby prywatne nie piastujące funkcji publicznych to czasem nie jest to ich prywatna, lecz publiczna sprawa. Tak jest w tym wypadku, gdyż sami pragną dotrzeć do jak najliczniejszej publiczności. Panie Redaktorze. Zarzucam, iż buduje Pan popularność osoby, o której polski naród powinien zapomnieć. Nie powinniśmy jednak zapominać nigdy o ofiarach jej ojca. Jeżeli młode polskie pokolenie nie będzie pamiętać o Krzysztofie Zgierskim i Zbigniewie Simoniuku (a że tak się dzieje mamy dowód w postaci ostatnich młodocianych protestów w obronie swych podbrzuszy)– Ty Panie zapomnij o nim.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale