11 obserwujących
533 notki
2104k odsłony
  797   0

Martwe urodzenia i poronienia - pacjentki bez opieki

NIK skontrolowała oddziały ginekologiczno-położnicze w 7 województwach.
NIK skontrolowała oddziały ginekologiczno-położnicze w 7 województwach.

NIK sprawdziła, jak wygląda opieka szpitalna nad pacjentkami, które poroniły lub urodziły martwe dziecko. Wyniki kontroli są do przewidzenia: jest źle.

W latach 2017-2019 urodziło się ok. 1700 martwych dzieci, a u 40 tys. kobiet ciąża kończyła się poronieniem. Według szacunków lekarskich, 10-15 proc. wszystkich ciąż kończy się utratą dziecka. W Polsce ten dramatyczny wskaźnik obejmuje trzy zgony na 1000 porodów i jest na poziomie w Francji, Belgii i Węgier. Mniej w Czechach, Niemczech, Szwecji, Norwegii oraz Finlandii.

Mimo niepokojących danych w polskich szpitalach niewiele się zmienia. NIK alarmuje przed niewystarczającą opieką nad pacjentkami, niezrozumieniem specyfiki dramatu wśród medyków, fatalną komunikacją w dramatycznej sytuacji i niezapewnieniem konsultacji psychologicznych. 

- Dla rodziców są to trudne sytuacje. Dlatego wymagają oni szczególnej troski: ze strony otoczenia, najbliższych, ale także opiekujących się nimi pracowników medycznych. Aby nieść skuteczną pomoc pacjentkom w tych dramatycznych sytuacjach niezbędne są doświadczenie, wiedza, profesjonalizm i umiejętność komunikacji interpersonalnej - przypomniała Najwyższa Izba Kontroli. 

W polskich szpitalach nie jest to jednak standard - kontrolerzy sprawdzili, jak radzi sobie aż 37 placówek w 7 województwach. Wniosek? Kobietom po utracie dziecka nie zapewniono należytej opieki. - Główną przyczyną tego stanu była wadliwa organizacja całego procesu leczenia takich pacjentek oraz nieprzestrzeganie obowiązujących uregulowań, także standardów opieki okołoporodowej - czytamy w raporcie. 

W aż 57 proc. przypadków dokumentacja szpitalna była prowadzona niestarannie. Jedną z głównych bolączek jest brak fachowej konsultacji z psychologiem. Według NIK z takiej możliwości pacjentka może skorzystać, ale tylko w najcięższych przypadkach w największych oddziałach ginekologiczno-położniczych. Z anonimowej ankiety wśród matek, które straciły dzieci, wynika, że ok. 35 proc. nie miało nawet szansy porozmawiać z psychologiem. 

- Wyniki kontroli Izby wskazują, że w większości szpitali nie zachowywano należytej staranności, by zapewnić wszystkim pacjentkom, które miały takie życzenie, pomoc psychologa oraz nie dokumentowano rzetelnie, czy w przypadku każdej pacjentki doświadczającej niepowodzenia położniczego przestrzegany był standard dotyczący umożliwienia kobiecie skorzystania możliwie szybko z pomocy tego specjalisty. W 28 na 37 skontrolowanych jednostkach w dokumentacji medycznej nie odnotowywano, czy pacjentka została poinformowana o możliwości skorzystania z konsultacji psychologa oraz czy odmówiła takiego wsparcia. Brak takich informacji, nie pozwala na ocenę, czy w szpitalu przestrzegany jest ten standard - podkreślono w ustaleniach. 

Innym problemem polskiej służby zdrowia są relacje między pacjentką w dramatycznej sytuacji życiowej, a lekarzami i pielęgniarkami.

- Dyrektorzy szpitali, a także personel medyczny nie zawsze dostrzegali specyfikę opieki nad takimi pacjentkami. W wielu szpitalach brakowało odpowiedniej komunikacji z kobietami, które straciły dziecko. Personel medyczny często po prostu nie potrafił z nimi rozmawiać. Praca w tak trudnych emocjonalnie warunkach wymaga dodatkowego wsparcia w radzeniu sobie z takimi sytuacjami. Natomiast lekarze, położne i pielęgniarki wielu skontrolowanych szpitali nie mieli zapewnionych odpowiednich i w wystarczającym wymiarze szkoleń i porad, jak radzić sobie ze stresem w takich sytuacjach. Położne i lekarze na pytanie odnośnie problemów i potrzeb dotyczących opieki nad pacjentkami, które poroniły, bądź urodziły martwe dziecko, wskazywali na konieczność zapewnienia szkoleń uczących odpowiedniej z nimi komunikacji - skrytykowano system opieki nad pacjentkami w raporcie NIK. 

W jednym skontrolowanym przypadku doszło nawet do pomyłki, mogącej przysporzyć traumę rodzicom - przy wypisie rozdawano broszury o tym, jak karmić dziecko wraz z informacjami o diecie matki karmiącej. Ponadto pacjentki zostają pozbawione intymności po porodzie. W szpitalach brakuje pojedynczych sal, zdarzają się przypadki położenia w pokojach kobiet po tragicznie zakończonym porodzie z matkami przebywającymi ze zdrowymi dziećmi. Innym negatywnym zjawiskiem w szpitalach jest hospitalizacja pacjentek na oddziałowych korytarzach. 

Braki personalne w 70 proc. placówek medycznych, nieprzestrzeganie przerw od pracy - to kolejne problemy proceduralne w służbie zdrowia. - W większości skontrolowanych szpitali (25, tj. 68 proc.) dopuszczano do sytuacji, w której lekarze zatrudnieni na podstawie umów cywilnoprawnych, wykonywali swoje obowiązki nieprzerwanie przez ponad 24 godziny, często na dyżurach trwających 48 godzin, w niektórych przypadkach - nawet 88 godzin - ujawniła NIK. 

Kontrolerzy wykryli nawet nieprawidłowości w postępowaniu ze zwłokami noworodków: brakowało dokumentów poświadczających wolę rodziców na temat zorganizowania lub rezygnacji z pochówku utraconego dziecka.

- W pięciu szpitalach, które nie posiadały tego dokumentu, zwłoki dzieci po poronieniach i martwo urodzonych przechowywano przez długi czas - w skrajnym przypadku było to sześć lat - podano w analizie NIK. Wytknięto też nieprawidłowe wzory oświadczeń, wprowadzające pacjentki w błąd. W efekcie nie otrzymały one nawet możliwości pogrzebania zmarłych dzieci. 

Również ten fragment kontroli izby jest szokujący: - W ponad połowie skontrolowanych jednostek (19) NIK stwierdziła nieprawidłowości w postępowaniu ze zwłokami dzieci martwo urodzonych i poronionych. Sześć szpitali przekazywało zwłoki dzieci do badań histopatologicznych podmiotom zewnętrznym, bez zastrzeżenia obowiązku ich zwrotu, co uniemożliwiało ich pochowanie, a w połowie analizowanych przypadków doprowadziło do utylizacji ciał na zlecenie podmiotów wykonujących badania. W dwóch szpitalach zwłoki dzieci martwo urodzonych także kwalifikowano jako odpady medyczne i przekazywano do utylizacji - wskazano. 

NIK zawnioskowała do Ministerstwa Zdrowia o wprowadzenie obligatoryjnego zatrudnienia psychologów na oddziałach ginekologiczno-położniczych. - Najwyższa Izba Kontroli wnosi także o podjęcie przez Ministra Zdrowia, w ramach sprawowanego ogólnego nadzoru nad sprawami pozostającymi w jego właściwości objętymi ustawą o cmentarzach i chowaniu zmarłych, działań zapewniających jednolity, zgodny z obowiązującymi przepisami, sposób postępowania szpitali ze zwłokami dzieci martwo urodzonych i po poronieniu - podsumowano. 

GW


Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo