7 obserwujących
376 notek
69k odsłon
  114   0

Matka i Córka

Maria Lech (1896-1978) i Jan Lech (1884-1951), rodzice Janiny Lech (1919-1942)


MARIA

- Córko, już cię nie zobaczę? Ni żywej, ani zmarłej?

Nosiłam cię pod swym sercem, które woli być martwe,

niż nigdy ciebie nie ujrzeć. Przyszło mi żyć na świecie,

który nie daje pochować córki w grobie! A przecież

kimże ja bym była, gdybym miała zapomnieć

o moim najdroższym dziecku, które kocham ogromnie,

które jest moją cząsteczką oraz mojego męża!

Kto stoi za barbarzyństwem, które swego oręża

z najwyższą mocą używa, by zabijać bezbronnych

Polaków, Żydów i innych? W swych katowniach ustronnych,

w piekle więzień i obozów zwykłych ludzi mordują,

by polski Naród nie przeżył! Zbrodniarze bez skrupułów!


JANINA

- Gdy kończy się moje życie, Boskiej miłości pragnę.

Ciągle Boga o nią proszę, a największy jej fragment

chcę oddać swojej rodzinie. Wśród moich próśb najszczerszych

do Ciebie, Boże - Rodzice będą na miejscu pierwszym.

Błagania w chwili ostatniej, na kolanach dziewiczych

przed twym obliczem składane, są o moich najbliższych:

o mamusię i tatusia, o Benka i Elżunię,

o Madzię, Romka, Dodusia. Najserdeczniej, jak umiem,

błagam cię o ich zdrowie, Panie. O pomyślność i łaski,

błogosławieństwo, pociechę. Otocz ich, Boże, blaskiem

swej troski i miłosierdzia. Zaś mnie przez Niebios bramę

po mojej śmierci zaprowadź przed swój majestat, Panie.

Niech się spełni Twoja wola, najdroższy Ojcze w Niebie!

Dotknij mnie, bym zmartwychwstała i przyjmij mnie do siebie.


MARIA

- Matko Najświętsza, trzymałaś w swoich ramionach Syna

po Jego śmierci na Krzyżu. Cała nasza rodzina,

ja, mój mąż i nasze dzieci podziwialiśmy dzieła,

na których wielcy artyści ukazują, jak wzięłaś,

Mateczko, głowę Jezusa, w swoje matczyne ręce.

Pieta - rzeźba rodem z Niemiec. Czemu po córki męce

nie będę mogła jej objąć, pocałować, przytulić?

Uczesać włosy na głowie, włożyć białej koszuli?

Rodacy twórców pięknych Piet zabraniają mi tego!

Panie nasz i Zbawicielu, przyjmij do Domu swego

naszą córeczkę Janinę, dobrą, kochaną, czystą.

Piękną, umęczoną Jankę przyjmij do siebie, Chryste!


JANINA

- W swoim pożegnalnym liście nie pisałam, kochani,

o tym, co mnie wkrótce spotka. Będziecie załamani,

kiedy wasz spokój rozbije, grzmotnie z mocą taranu,

w dusze i serca uderzy i z mocą huraganu

wszelkie zetrze nadzieje wieść o moim straceniu.

Nie lękajcie się, najdrożsi! Pomyślcie o Zbawieniu,

które Pan nam przygotował, więc spotkamy się w Niebie!

Będziemy się tam posilać żywym Chrystusa Chlebem.

Amen.




P.S. To jest druga część utworu, która uzupełnia poprzednio opublikowany „Monolog Janiny Lech” (28.10.2020).

Cały mój utwór został poświęcony Janinie Lech, bohaterce Szarych Szeregów z Włocławka, straconej przez Niemców 24 listopada 1942 roku w Dreźnie. Pięknej kobiecie w kwiecie wieku i odważnej polskiej patriotce. Także w hołdzie dla Jej Rodziców – Marii i Jana Lechów.


Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura