Blog
Gwiaździste niebo we mnie
Janusz Krzysztof
6 obserwujących 364 notki 52039 odsłon
Janusz Krzysztof, 19 czerwca 2017 r.

Danielle wspomina i rozważa (odc. 40)

18 0 0 A A A

Piękny kraj (odc. 40)


 

Superszef z centrali banku w Londynie, David, zaproponował Jankowi zmianę pracy. Na czas jego leczenia i rehabilitacji i tak zastępował go w oddziale w Warszawie jego kolega Jakub, ale zarząd monitorował sytuację i doszli do wniosku, że Janek już nie powinien wracać do pełnienia tej samej dyrektorskiej funkcji. Jeszcze w czasie tej nieszczęsnej konferencji wewnątrz-bankowej w Genewie odbyły się pierwsze rozmowy, aby stworzyć specjalny zespół specjalistów od reformy banku, w którym to zespole Janek miał ewentualnie być jednym z szefów. Taki kilkudziesięcioosobowy zespół został powołany, ale ze względu na stan zdrowia po wypadku w Paryżu David zaproponował Jankowi samodzielną i niezależną funkcję eksperta od analiz, prognoz i reformowania, współpracującego z tym zespołem i w ogóle z innymi wydziałami banku. Podobno na szczeblu zarządu uznali, że Janek jest jednym z najlepszych kandydatów do pełnienia takiej funkcji i wcale nie musi się z tym wiązać konieczność zamieszkania w Londynie, na co Janek się nie zgadzał.

„Chcę mieszkać w Polsce i tyle” – miał powiedzieć zarówno w Genewie, jak i teraz w rozmowie z Davidem, a ten się z tym zgodził: „Nie ma sprawy, możesz to wszystko robić w Warszawie, nawet w swoim domu, a tylko raz na miesiąc musiałbyś przyjeżdżać do Londynu na dwa-trzy dni”.

I w taki sposób to zostało uzgodnione. Pensja Janka wcale nie miała ulec zmniejszeniu, a wręcz przeciwnie – obiecywali mu, że zarobi więcej, niż dotąd, choć na początek były to trochę mgliste obietnice. Natomiast wszystko, co potrzeba do jego pracy będzie znajdować się w Warszawie, część w dotychczasowej siedzibie banku w centrum miasta, ale także w naszym mieszkaniu, pod warunkiem spełnienia wymogów zabezpieczeń, co leżało po stronie służb technicznych.

Tak czy owak Janek wkrótce po Nowym Roku miał przystąpić z powrotem do pracy, w tym samym banku, za nie mniejsze pieniądze i w zupełnie innej roli, niż dotąd.

Mówił mi czasem, do czego mają prowadzić prace jego i tego całego zespołu ekspertów. Głównym zamierzeniem było opracowanie zupełnie nowych systemów finansowych i reformy walutowej, co miało wręcz doprowadzić do prawdziwej rewolucji w tej sferze, nie tylko na szczeblu ich banku.

-Systemy finansowe i systemy walutowe jak dotąd nie zostały w wystarczającym stopniu zreformowane nigdzie na świecie – wyjaśnił mi kiedyś. -My i nasz bank zamierzamy przyczynić się do wprowadzenia prawdziwej rewolucji i wpuścić te systemy na zupełnie nowe tory. Nie wiadomo jeszcze, czy to się uda, ale bank stawia na to, a ja mam być jednym z tych, którzy do tego doprowadzą. Zarząd w Londynie na to postawił.

 

Co jakiś czas analizowałam moje życie w Polsce, chociaż od czasu wypadku w Paryżu nie myślałam wcale o tym przez długi okres czasu, bo zajęta innymi sprawami po prostu nie mogłam się skupić na takich analizach.

Cóż mogłabym o tym wszystkim powiedzieć? Było tak samo czymś nowym, jak dla moich rodziców prawie dwadzieścia pięć lat wcześniej przeniesienie się na stałe z przyczepy kempingowej do nowego domu w Montpellier. Podobna lub taka sama rewolucja i taki sam wstrząs, którego podświadomie się bałam, choć już po pierwszych kilku miesiącach naszego małżeństwa wiedziałam, że mój Janek będzie do tego dążył.

Nawet jeszcze pod tymi wysokimi brzozami przy kościele w Komorowie, gdzie ślubowaliśmy, wtedy wczesną wiosną wciąż bezlistnymi, przeczuwałam, że tak będzie. Na płytach chodnikowych na całym przykościelnym terenie pełno było jeszcze płatków różanych po porannej rezurekcji, a dookoła wśród drzew, na ścianach, na ogrodzeniu cała masa flag biało-czerwonych i biało-żółtych. Tak, jakby jakaś patriotyczna manifestacja miała się za chwilę tutaj zgromadzić, a nie skromny ślub polsko-francuskiej pary młodych. Wiele osób stało przed okazałym kamieniem z płaskorzeźbą Matki Boskiej Katyńskiej, przy którym było szczególnie dużo tych flag – potem mi wyjaśniono, dlaczego. Oni, Polacy, wciąż obchodzą swoje rocznice, najczęściej te tragiczne, związane z jakąś klęską, bo chyba ich mają lub pamiętają więcej, niż tych zwycięskich. Tutaj na tym kamieniu upamiętniona była rocznica zbrodni w Katyniu i jednocześnie katastrofy państwowego samolotu rządowego w Smoleńsku, z Prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie, który zginął wtedy ze swoją Żoną i 94 innymi osobami. To pierwsze i to drugie wydarzyło się w kwietniu, odpowiednio w 1940 i 2010 roku. A nasz ślub miał miejsce niemal równo w 81 i 11 lat po tamtych katastrofach.

Ja też oczywiście o tym pamiętałam, co się stało jedenaście lat wcześniej, przed moim ślubem. Miałam wtedy dwanaście lat, gdy ta straszna tragedia się wydarzyła, o której bardzo dużo mówiono we Francji.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

© Janusz Krzysztof Waszak. Pisanie poezji i prozy to moje hobby. Uważam, że Poezja pobudza do refleksji, ale też powinna wzruszać, a czasem po prostu bawić. Prawa autorskie zastrzegam wyłącznie do poezji i innych utworów mojego autorstwa (żeby nie było wątpliwości co do autorstwa). Pozdrawiam serdecznie wszystkich Czytelników, którzy zechcą tu zajrzeć i te moje utwory przeczytać. Serdecznie zapraszam.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • "Ja wiem, że to możliwe". Oczywiście, że to możliwe. Jako społeczeństwo nie upadliśmy...
  • Lepiej niech pisze o Danieli, niżby Autorowi łeb ucięli. Jest odcinek nr 43, jutro będzie...
  • U mnie Wena także już nie chce się pojawiać, może się za mnie wstydzi? Pozdrawiam.

Tematy w dziale Kultura