Blog
Gwiaździste niebo we mnie
Janusz Krzysztof
6 obserwujących 364 notki 52039 odsłon
Janusz Krzysztof, 19 czerwca 2017 r.

Epilog (odc. 42)

48 2 0 A A A

Piękny kraj (odc. 42)


[Z serdecznym podziękowaniem wszystkim Państwu, Czytelniczkom i Czytelnikom

za czytanie o tym, jak Miłość czyni cuda z woli Boga]

 


Oblubieniec (biegający wokół Oblubienicy):

-Moja najśliczniejsza Dani, czy ty pamiętasz, jak moje chabrowe oczęta równo dwadzieścia lat temu patrzyły w ciebie jak w obraz, gdy mówiłaś mi przed ołtarzem, że będziesz mnie kochać do końca życia?

Oblubienica (żywo gestykulując):

-Oczywiście, że tak, mój Janeczku. Miałabym o tym zapomnieć, o najpiękniejszym dniu mojego życia? Czy możesz mnie wreszcie zaprosić do walca, tak jak wtedy, mój jedyny?

 

Oblubieniec i Oblubienica tańczą walca, co chwilę się potykając i nadeptując sobie na palce.

 

Oblubieniec (kaszląc):

-A czy ty pamiętasz, kochanie, jak pierwszy raz w życiu cię pocałowałem w twoje śliczne usteczka, ponad czterdzieści lat temu? Pamiętasz to wzruszenie? Czy także pamiętasz, że miałem wtedy jeszcze proste plecy i zwinne nogi, a ty szczuplutka byłaś jak łania?

Oblubienica (kichając i wycierając nos):

-Mój najdroższy, oczywiście, że pamiętam, chociaż musiało ci się coś pokiciać w główce, mój słodziutki, bo to było nie czterdzieści lat temu, lecz czterdzieści trzy. Wszak dzisiaj, mój przemiły rycerzu, obchodzimy czterdziestą rocznicę ślubu, a ty mnie pocałowałeś pierwszy raz trzy lata wcześniej, niż był ślub. Pamiętam doskonale, bo przez ten pierwszy twój pocałunek miałam przez miesiąc na ustach pryszcze, bo za bardzo mocno to robiłeś, mój słowiczku.

 

Oblubieniec i Oblubienica tańczą dalej walca, co jakiś czas zderzając się ze sobą.

 

Oblubienica (potknęła się):

-Mój mężu najlepszy, czy zrobisz mi jak zawsze jakąś niespodziankę, gdy jutro przypadnie pięćdziesiąta druga rocznica naszego ślubu? Czy pamiętasz, mój miły, jak patrzyłam wtedy na ciebie jak w obraz, gdy przyrzekałeś mi miłość, wierność i uczciwość małżeńską do końca naszych dni?

Oblubieniec (podnosi ją):

-Tak, moja piękna, cudowna żoneczko, pamiętam wszystko, jak dziś. Jakie kwiatuszki sobie życzysz, bym ci przyniósł, kochanie?

Oblubienica (otrzepuje dłonie i wyciera je w sukienkę):

-Mój najdroższy zawsze tak samo – sześć ślicznych różyczek poproszę, aby mówiły, że mnie kochasz i będziesz kochał nad życie.

Oblubieniec (poprawia jej sukienkę):

-Tak, najdroższa, będę cię kochał przez sześćdziesiąt sześć lub przez sześćset sześćdziesiąt sześć lat.

 

-Pamiętasz, Janku? Tak nasze dzieci, nasza krew z krwi, fetowały z przymrużeniem oka naszą dwudziestą piątą rocznicę ślubu, w 2046 roku! Wygłupiali się i mieli na głowie coś takiego, jak białe czepki kucharskie, z napisami „Oblubieniec” (Adrian) i „Oblubienica” (Krystyna), a oboje w dłoniach trzymali talerzyki z napisem „kisiel morelkowy z soczkiem wiśniowym dla mojej słodkiej Danielki” (Adrian) i odpowiednio „budyń czekoladowy ze śmietanką dla mojego słodkiego Janeczka” (Krysia). Tak się naśmiewali, łobuziaki, z naszej podobno nadmiernej wobec siebie czułości i słodyczy. A pozostałe nasze dzieciaki biegały dookoła i roznosiły wszystkim talerzyki i salaterki ze słodkościami, z miodem, dżemem, powidłami i budyniem.

-Pamiętam, Danielle, bardzo dobrze. Ty, czyli Oblubienica, czyli Krysia, miała na plecach takie dwie malutkie gitary. Tę rocznicę obchodziliśmy razem z chrzcinami naszej pierwszej wnuczki, Małgosi, która urodziła się wkrótce po tamtym Nowym Roku.

-Oblubieniec, czyli ty, czyli Adrian miał, z przodu na szyi takie duże trzy staroświeckie kalkulatory do liczenia. Było na nich napisane: „Lichwa” na jednym, „Pożyczka” na drugim, „Kredyt” na trzecim.

-Tak, pamiętam. Śmiałem się z tego, choć to trochę było złośliwe, zwłaszcza ta „lichwa”.

-Potem za tę „lichwę” wytargałeś trochę Adriana „Oblubieńca” za uszy.

-Ty też zaśmiewałaś się od ucha do ucha, a najbardziej, gdy Oblubienica kasłała, kichała i chrząkała, pochylona tak bardzo do przodu, że musiał ją podtrzymywać Oblubieniec, już także garbaty i z białymi jak śnieg włosami. Adrian zrobił sobie te włosy na biało za pomocą jakiegoś żelu i jak mu to wyschło, to mu ta siwizna spadała po trochu na podłogę.

-Obojgu dostojnym jubilatom, Oblubieńcowi i Oblubienicy, czyli sobie, założyli na pupy i na wierzchnie ubrania wielkie pampersy. Pamiętasz, Janku, jak się z nas podśmiewali? A Krysia, nasza miedziana blondyneczka, zrobiła się wtedy na kruczowłosą Cygankę, taką jak ja byłam w młodości, z warkoczami, związanymi grubymi wstążeczkami.

-Tak, kochanie, pamiętam. Danielle, czyli Krystyna - Oblubienica, miała pampersy na wierzchu swojej zielonej sukienki z żółtymi i czerwonymi gwiazdkami, trochę poszarpaną od dołu, a Janek, czyli Adrian - Oblubieniec miał je na wierzchu swoich czerwonych, krótkich spodni z czarną krateczką, na szelkach, spod których wyłaziła trochę podarta i poplamiona biała koszula.

-Czterdzieści jeden lat później, kochany Janku, odchodzimy już kolejno rok po roku z tego pięknego świata w tym samym dniu i miesiącu, bo 18-tego kwietnia.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

© Janusz Krzysztof Waszak. Pisanie poezji i prozy to moje hobby. Uważam, że Poezja pobudza do refleksji, ale też powinna wzruszać, a czasem po prostu bawić. Prawa autorskie zastrzegam wyłącznie do poezji i innych utworów mojego autorstwa (żeby nie było wątpliwości co do autorstwa). Pozdrawiam serdecznie wszystkich Czytelników, którzy zechcą tu zajrzeć i te moje utwory przeczytać. Serdecznie zapraszam.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • "Ja wiem, że to możliwe". Oczywiście, że to możliwe. Jako społeczeństwo nie upadliśmy...
  • Lepiej niech pisze o Danieli, niżby Autorowi łeb ucięli. Jest odcinek nr 43, jutro będzie...
  • U mnie Wena także już nie chce się pojawiać, może się za mnie wstydzi? Pozdrawiam.

Tematy w dziale Kultura