40 obserwujących
1708 notek
1087k odsłon
  1914   0

Eter – z mojego punktu widzenia.

 

Powyższe jest tak ewidentnym absurdem, że aż dziwi ta okoliczność, że powyższa myśl mogła się przebić na szpalty renomowanych wydawnictw i podręczników.

 

Wielu uczonych i większość badaczy przyrody uważa, że niemożność bezpośredniego wykrycia takiego ciała fizycznego położyć należy na karb ograniczeń eksperymentalnych.

 

My po prostu jeszcze nie sięgamy tak głęboko do tak zwanego mikrokosmosu.

 

Czy to jest nieprzekraczalna granica dla ludzkich możliwości? Absolutnie nie i świadczy o tym chociażby ta fizyka, którą uważa się dzisiaj za oficjalną.

 

Przytaczałem kiedyś postępy eksperymentatorów i teoretyków starających się ustalić masę neutrin. Na dzień dzisiejszy ta masa zbliża się do poziomu 10^-36 kg !

 

Nic wam to nie przypomina? Porównajcie tą daną z masą elektrina, rzeczywiście elementarnej cząstki, nośnika ładunku dodatniego -6,8557572*10^-36 kg !

 

Długo myślałem nad tym, czy mógłbym przyjąć koncepcję eteru, jako ciała astralnego. Ona jest tak samo kusząca, jak koncepcja Boga. Pozwala przestać myśleć i zwalnia z odpowiedzialności za słowo.

 

To dzięki takim nieodpowiedzialnym koncepcjom fizykaliści mogą zmyślać "boskie cząstki" (bozon Higgsa), a księża wyskorzystywać naszą naiwność.

 

Będąc badaczem Przyrody nie mogę sobie pozwolić na takie "swobodne pływanie". Muszę się trzymać faktów, a rzeczywistość jest brutalna.

 

Z czym mamy dziś na 100% do czynienia?

 

Z materią i pustką (próżnią), która ją otacza. Materia składa się z cząstek elementarnych, przenoszących dwa biegunowo różne ładunki, które oznaczyliśmy matematycznie, jako plus i minus. Z fizycznego punktu widzenia, mogłyby to być wiry prawo i lewoskrętne.

 

Znamy rzeczywiście elementarną cząstkę nośnik ładunku ujemnego – to elektron. Oficjalna nauka nie znam jednak rzeczywiście elementarnej cząstki – nośnik ładunku dodatniego. To co nam proponują, jako tą cząstkę, nie może grać tej roli, gdyż według fizykalistów zbudowane jest z kwarków.

 

Niemożliwość eksperyrmentalnego wyznaczenia tej cząstki, nie oznacza, że mamy zakaz analizowania nagromadzonego materiału badawczego.

 

Jednego możemy być pewni ze 100%-ową pewnością – cząstka ta jest niepodzielna i musi przenosić ładunek dodatni. Jest składnikiem budowy materii, a więc w procesach, w których materia (ciało kompozycyjne) ulega rozkładowi, ulega wyswobodzeniu.

 

Czy znamy jakieś takie procesy? Oczywiście! Np. wyzwolenie promieni katodowych.

 

Co takiego te promienie? Strumień elektronów!!! Przeczytajcie jeszcze raz. Nie żadna fala. Po prostu strumień materii.

 

Promieniowanie alfa? Też jest strumieniem materii.

 

I promieniowanie beta nie jest wyjątkiem. Znowu na scenie pojawiają się elektrony.

 

A promieniowanie świetlne, gamma i radiowe, czyli to spektrum, które oficjalna fizyka uważa na dzisiaj promieniowaniem elektromagnetycznym? Logika podpowiada, że powinna to być emisja cząstek elementarnych.

 

Już dawno mamy do czynienia z magnetyzmem i prądm elektrycznym, ale do dzisiejszego dnia nauka nie zrobiła żadnego kroku na drodze do rozpoznania tych zjawisk.

 

Jedynym procesem, który stanowi pomost między światem materialnym, a światem astralnym, jest proces anihilacji, w wyniku którego dwie cząstki oddziaływujące ze sobą znikają, wypromieniowującw przestrzeń jakieś promieniowanie.

 

Anihilacja to rzeczywisty proces, czy kolejne zmyślenie fizykalistów? Wszystko wskazuje na to drugie!

 

Gdyby cząstki elementarne ze sobą anihilowały, to aż się prosi zapytać o to, gdzie się podziewają ładunki, który one przenosiły. "Zniknięcie" tych ładunków powinno wywołać efekt lotu motyla. Delikatny ruch skrzydeł motyla w jednym miejscu, powinien wywołać huragan w drugim miejscu Kosmosu. A przecież tego się nie obserwuje, chociaż do obserwacji tego zjawiska nie potrzeba mikroskopów.

 

Ale to nie wszystko. Gdyby materia znikała, to zmieniałby się bilans materii w Naszym Świecie, a tym samym mielibyśmy dziwną sytuację – położenie płanet nie odpowiadałoby rzeczywistemu balansowi położenia materii w przestrzeni kosmicznej. Przecież idol fizykalistów twierdzi, że informacja nie może rozprzestrzeniać się szybciej niż prędkość światła, a więc informacja o tym, że po drugiej stronie Naszego Świata zmienił się bilans materii dotrze do nas dopiero za miliardy lat świetlnych.

 

Wszystko wskazuje na to, że mikro i makro kosmos są między sobą zbalansowane ładunkami. W Kosmosie jest tyle cząstek elementarnych, żeby mogły one przenieść cały ładunek i całą masę znajdującą się w istniejącej przestrzeni.

 

Masa i ładunek, który ona przenosi, są niezniszczalne. Z tego wynika, że jedynym obiektem, który może stanowić "tło" Kosmosu, jest nieznana eksperymentatorom cząstka elementarna, przenosząca ładunek dodatni.

 

Czy można ją nazwać eterem? Chyba nie, mimo tego, że jest ona najbardziej rozpowszechnioną cząstką w Naszym Świecie.

 

Niewątpliwie, to ona jest tak zwaną "ciemną materią".

 

Jeżeli Nasz Świat jest Wszechświatem (Universum), to "eter" jest Bogiem.

 

Jeżeli Nasz Świat jest jednym ze światów Wszechświata (Multiuniversum), to cząstka elementarna przenosząca ładunek dodatki może być uznana za "eter Naszego Świata".

 

P.S.: Powyższy tekst byłby niepełen, jeślibym udawał, że nie czytałem swojego czasu interesującego tekstu Einego na ten sam temat –"Czy eter kosmiczny istnieje".

 

http://autodafe.salon24.pl/64988,czy-eter-kosmiczny-istnieje

Lubię to! Skomentuj81 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie