5 obserwujących
80 notek
93k odsłony
350 odsłon

Co charakteryzuje właścicieli polskich klubów? Brak cierpliwości na pewno

YouTube/slasknet
YouTube/slasknet
Wykop Skomentuj5

Jacek Magiera miał być trenerem, który przez lata będzie budował wielką Legię, dominującą na krajowym podwórku i coraz śmielej poczynającą sobie w rozgrywkach europejskich. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Wczoraj Magiera został zwolniony z warszawskiego klubu, po zaledwie dwunastu miesiącach spędzonych przy Łazienkowskiej.




Wejście na ławkę trenerską Legii miał iście piorunujące. Poukładał drużynę, która seryjnie zaczęła punktować w lidze po fatalnym początku sezonu (gdy trenerem był Albańczyk Besnik Hasi), zajął trzecie miejsce w grupie ligi mistrzów, dzięki czemu Legia mogła grać dalej na wiosnę w rozgrywkach europejskich. Kibice latami będą wspominać wspaniały mecz Legii przeciwko Realowi Madryt czy zwycięstwo ze Sportingiem Lizbona na koniec fazy grupowej Champions League.




Magiera zdobył z Legią mistrzostwo Polski i miał przygotować drużynę, aby ta po raz kolejny powalczyła o upragnioną Ligę Mistrzów. Tym razem się nie udało. Klub nie zakwalifikował się nawet do rozgrywek Ligi Europy, co w Warszawie przyjęto jako klęskę. Do tego doszła nieprzekonująca gra w lidze, przeplatanie wymęczonych zwycięstw z dotkliwymi porażkami. To okazało się za wiele dla właściciela Legii Dariusza Miodulskiego, który postanowił pożegnać się z trenerem, z którym jeszcze kilka miesięcy wiązał długoletnią przyszłość. W jego miejsce zatrudniony szkoleniowca z Chorwacji, a klub (który to już raz w ostatnich latach :/) obrał nową, ryzykowną, drogę do sukcesu.




Zachowanie Miodulskiego jest typowym dla właściciela klubu piłkarskiego w Polsce. Mechanizm jest prosty. Przychodzi nowy trener i zaczyna odnosić sukcesy. Włodarze są zachwyceni, że znaleźli w końcu szkoleniowca, dzięki któremu przez lata będą święcić triumfy. Nadchodzi jednak dołek, czasem wystarczy nawet jedna bolesna porażka, i trener traci pracę. W jego miejsce przychodzi inny i wszystko zaczyna się od początku.




Tak było w Legii nie raz. Romeo Jozak jest ósmym trenerem warszawskiego klubu w ostatnich siedmiu latach. W podobnych okolicznościach, co Magiera odchodzili Jan Urban (nawet dwukrotnie), Maciej Skorża, Henning Berg czy Besnik Hasi (po awansie z drużyną do Ligi Mistrzów, pierwszy raz od ponad 20 lat).




Tak jest też w innych polskich klubach. Bogusław Cupiał zwalniał Henryka Kasperczaka, gdy prowadzona przez jego Wisła była liderem Ekstraklasy, z powodu bolesnej, ale też dość przypadkowej, porażki z Dinamo Tbilisi. Lech zwolnił Macieja Skorżę w tym samym roku, w którym ten poprowadził drużynę z Wielkopolski do Mistrzostwa Polski i Superpucharu.




Kiedy prezesi zawiodą się na polskich trenerach, szukają szkoleniowców za granicą, żyjąc w przekonaniu, że w kraju nie ma wysokiej rangi fachowców. I tu jednak najczęściej spotyka ich rozczarowanie. Trenerzy z importu wcale nie okazują się cudotwórcami i często w niesławie muszą opuszczać Polskę. Tak było w przypadkach Hasiego w Legii, Bakero w Lechu i Polonii czy Liczki w Wiśle Kraków.




Właściciele polskich klubów nie trzymają ciśnienia. Są na tyle niecierpliwi, że nie potrafią wytrzymać momentu kryzysowego, wzmocnić wtedy dodatkowo szkoleniowca, dając mu kredyt zaufania. W ten sposób nieustannie zaczynają kolejne projekty z nowymi ludźmi, bez żadnej gwarancji pozytywnych rezultatów. Działają często pod wpływem emocji, dlatego nie stać ich na racjonalną refleksję, że przecież tego trenera, którego teraz uważają za nieudacznika, przed kilkunastoma miesiącami wybrali po żmudnej selekcji, bo mieli go za najlepszego z możliwych dla swojej drużyny.




Polscy prezesi powinni częściej spoglądać na Anglię, gdzie szkoleniowcy cieszą się zazwyczaj bardzo dużym kredytem zaufania właścicieli. Dwa modelowe przykłady z Premiership to oczywiście Alex Ferguson oraz Arsene Wenger. Pierwszy był menedżerem Manchesteru United 27 lat. W czasie jego długoletniej pracy klub zapisał najlepszą kartę w swojej historii. Nawet jego wielkiemu Manchesterowi zdarzały się jednak trochę gorsze okresy, ale właściciele zachowywali cierpliwość, bo ufali swojemu wcześniejszemu wyborowi. Arsene Wenger jest szkoleniowcem Arsenalu od 1996 r. Od kilku lat część kibiców Kanonierów domaga się jego zwolnienia. Klub jednak nie ulega presji, będąc przekonanym, że Francuz jest wciąż najlepszą osobą na to stanowisko, a nowy trener wcale nie daje gwarancji sukcesu. Dobitnie pokazało to odejście Szkota z United. Klub z czerwonej części Manchesteru zaczyna dopiero odzyskiwać dawną wielkość po czterech latach posuchy.




Nie każdy oczywiście menedżer w Anglii ma możliwość tak długiej pracy z jednym klubem. Komfort pracy trenerów w Premiership w ogóle nie da się jednak porównać z tym co przeżywają szkoleniowcy w polskiej Ekstraklasie. U nas trenerzy od podpisania kontraktu siedzą na tykającej bombie. Liga angielska jest jeśli nie najlepszą, to drugą najlepszą (zaraz po hiszpańskiej) w Europie. Polska ekstraklasa jest... a lepiej nie pisać.


Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport