4 obserwujących
78 notek
87k odsłon
2447 odsłon

Feministki przeszły do ofensywy, ale poniosły klęskę

YouTube/Stream1
YouTube/Stream1
Wykop Skomentuj93

Przed rokiem środowiska feministyczne zorganizowały „czarny protest”. W największych miastach w Polsce odbyły się marsze w sprzeciwie wobec kontrowersyjnego projektu ustawy, zaostrzającego prawo aborcyjne, nad którym pracowano w Sejmie. Rząd, widząc determinację ruchów pro-choice, nie chciał otwierać kolejnego frontu walki światopoglądowej i odstąpił od nowelizacji. Najważniejszy cel, pod którym mobilizowano wtedy kobiety do wyjścia na ulicę, został osiągnięty. Dlaczego więc w rocznicę „czarnego protestu” w całym kraju odbyły się kolejne manifestacje pod hasłem obrony kobiet przed rzekomo dyskryminującym je prawem?


Wygląda na to, że organizacje pro-choice poczuły „krew” po sukcesie zeszłorocznej akcji. Nie zadowalając się istniejącym od przeszło dwudziestu lat status quo, postanowiły przejść do ofensywy.


„W tym roku również wychodzimy. Nie tylko po to, żeby wspominać. Nie tylko po to, żeby pokazać siłę, która wtedy się w nas obudziła. W tym roku wychodzimy, bo nie składamy parasolek. Wychodzimy, bo nie odpuszczamy” - można było przeczytać na stronie strajkkobiet.eu.


Tak powstał projekt ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie, przygotowany przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej Ratujmy Kobiety 2017. Tegoroczny „czarny wtorek” był elementem kampanii na rzecz jego poparcia.


Projekt zakłada m.in. radykalną liberalizację prawa aborcyjnego. Daje prawo kobiecie do zabicia nienarodzonego dziecka w każdej sytuacji, do 12 tygodnia ciąży. To jest oczywiście postulat społecznie nieakceptowalny w naszym kraju. W Polsce nie ma szerokiego poparcia dla nieograniczonej dostępności aborcji. Jako naród silnie przywiązany do wartości chrześcijańskich jesteśmy skłonni z trudem zgodzić się na możliwość przerywania ciąży jedynie w określonych sytuacjach.


Dlatego też wtorkowy protest nie mógł wyprowadzić tłumów na ulicę. O ile przed rokiem w akcji wzięło udział wiele kobiet, które bały się nadmiernego radykalizmu przepisów zaostrzających prawo aborcyjne w procedowanym przez parlament projekcie Ordo Iuris, o tyle teraz sytuacja była zgoła inna. Tysiące kobiet miało wyjść na ulicę, aby krzyczeć, że chcą powszechnego prawa do usuwania ciąży. Polki nie dały się na to nabrać, dlatego tegoroczna akcja zakończyła się spektakularną klapą frekwencyjną.




Wykop Skomentuj93
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo