5 obserwujących
80 notek
93k odsłony
778 odsłon

Transfer Kałuży odpowiedzią PiS na izolacyjną postawę opozycji

Flickr
Flickr
Wykop Skomentuj22

Przypadek Wojciecha Kałuży, radnego sejmiku województwa śląskiego, który tuż przed inauguracyjną sesją zdecydował się zdezerterować z Koalicji Obywatelskiej, rozgrzała do czerwoności polityków opozycji, szermujących zarzutami korupcji politycznej. Gniew i frustracja jest całkowicie zrozumiała. Prawo i Sprawiedliwość w ostatniej chwili odbiło zjednoczonym siłom opozycji kolejny, po dolnośląskim, sejmik i ma już większość w połowie województw. Zrobiło to w sposób o tyle brawurowy, co bezczelny, a to dodatkowo musiało zmaksymalizować wściekłość politycznych przeciwników partii rządzącej.

Nie zazdroszczę radnemu Kałuży. Łatka zdrajcy, sprzedawczyka, bezideowca, pozbawionego kręgosłupa moralnego została mu przylepiona na dobre. Pewnie zasłużenie, bo, nawet przy najbardziej naiwnym założeniu dobrej woli Wojciecha Kałuży, ciężko jest uwierzyć, że człowiek, który w kampanii wyborczej straszył Ślązaków PiS-em, tuż przed ślubowaniem zrozumiał, że partia Jarosława Kaczyńskiego ma jednak najlepszą propozycję dla jego regionu. Tym bardziej, że, jak wynika z ostatniego oświadczenia majątkowego, jest poważnie zadłużony, a w nagrodę za niewierność były wiceprezydent Żor otrzymał już lukratywne stanowisko wicemarszałka województwa.

Sprawa radnego Kałuży nie jest pierwszym tego typu transferem. Wystarczy tu przywołać najbardziej spektakularne przejścia: Joanny Kluzik-Rostkowskiej z obozu Jarosława Kaczyńskiego do Platformy Obywatelskiej czy Bartosza Arłukowicza z socjaldemokratycznego SLD do rządu Donalda Tuska, gdzie na szybko stworzono dla niego specjalne stanowisko, z zerowym zakresem odpowiedzialności. Politycy podatni na przekupstwa, bez silnego kośćca ideowego występują we wszystkich formacjach. To w interesie partii jest, aby takie osoby eliminować, tak by wyborcy nie czuli się oszukani, gdy ich głos okazał się w konsekwencji głosem na rzecz nielubianego ugrupowania.

Można obruszać się, że partia rządząca szuka wszelkich sposobów na zdobycie większości, także tych nagannych moralnie (jak przypadek Kałuży). W gwoli sprawiedliwości trzeba jednak przyznać, że opozycja, jednoznacznie odrzucająca możliwość zawierania koalicji z PiS-em na jakimkolwiek szczeblu samorządu, nie pozostawiła formacji Kaczyńskiego wyboru. PiS zadziałał zgodnie z zasadą, że cel uświęca środki, choć etycznie kontrowersyjną, to jednak politycznie uzasadnioną w sytuacji izolacyjnej postawy opozycji.


Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka