5 obserwujących
80 notek
93k odsłony
466 odsłon

Chyba nie jest najgorzej z tą wolnością mediów, skoro ABW nie odwiedziło Wyborczej

Wikimedia Commons/Szczebrzeszynski
Wikimedia Commons/Szczebrzeszynski
Wykop Skomentuj15

Pamiętacie Państwo czerwiec 2014 roku? W czasie, gdy cały świat emocjonował się piłkarskim Mundialem w Brazylii, w Polsce wybuchła tzw. afera taśmowa, odsłaniająca kulisy działania najważniejszych osób w rządzie Donalda Tuska. Reakcja władzy była szybka i bezpardonowa. Do redakcji "Wprost", który ujawnił nagrania z politykami PO w roli głównej wysłano ABW, a dzięki transmisji na żywo wszyscy mogliśmy śledzić bezprecedensowy w III RP zamach na wolność mediów.


Dzisiaj sytuacja jest podobna. Gazeta Wyborcza upubliczniła nagranie z negocjacji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem, zdobyte zapewne ws sposób nielegalny (bez zgody Jarosława Kaczyńskiego na nagrywanie). Nikomu jednak do głowy nie przyszło, aby wszcząć śledztwo w sprawie nabycia przez dziennikarzy Wyborczej tych nagrań. Zbigniew Ziobro nie zlecił temu żadnemu zaufanemu prokuratorowi, a Joachim Brudziński nie wysłał oddziału ABW pod pretekstem zagrożenia bezpieczeństwa. Nie został uruchomiony cały aparat państwa, by zamknąć usta niewygodnym dziennikarzom. Chyba jednak z tą wolnością mediów nie jest aż tak źle w "pisowskim reżimie". Wyobrażacie sobie Państwo, jaka byłaby reakcja poprzedniej władzy, jedynie deklaratywnie miłującej niezależne media, gdyby bohaterem takiego nagrania był Donald Tusk?

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura