5 obserwujących
80 notek
93k odsłony
987 odsłon

Pryska czar Adama Nawałki

Wikimedia Commons/Roger Gor
Wikimedia Commons/Roger Gor
Wykop Skomentuj20

Lech Poznań typowany był przed rundą wiosenną na tę drużynę, która najmocniej będzie naciskać na prowadzące w tabeli Lechię i Legię. Pierwsze dwa mecze „Kolejorza” okazały się jednak katastrofą, a zespół Adama Nawałki miast bić się o „majstra” musi z coraz większą trwogą oglądać się za plecy, by nie wypaść na finiszu sezonu zasadniczego z czołowej ósemki.


Plan włodarzy poznańskiej lokomotywy wydawał się dobrze przemyślany. W klubie zatrudniono Adama Nawałkę, który dzięki sukcesom reprezentacji zyskał status najlepszego fachowca w kraju. Wraz z nim do Wielkopolski przyjechała cała armia jego zaufanych pomocników. Były selekcjoner w Poznaniu zastał ciekawy zespół, mieszkankę zawodników doświadczonych z uznanymi nazwiskami w europejskiej piłce (m.in. Tiba, Amaral, Gytkjaer) oraz cały zastęp piekielnie zdolnej młodzieży. To miała być mieszanka iście wybuchowa. Z Nawałką na ławce Lech miał nie tylko liczyć się w walce o mistrzostwo, ale pograć w europejskich pucharach trochę dłużej niż w ostatnich sezonach.


Apetyty kibiców „Kolejorza” Nawałka rozbudził w końcówce rundy jesiennej. Po falstarcie z Cracovią, jego Lech wygrał w efektownym stylu wszystkie trzy ostatnie spotkania, w tym rozbijając 6:0 na wyjeździe Zagłębie Sosnowiec. Nawałka odbudował piłkarzy, którzy w końcu zaczęli grać na miarę swoich możliwości. Miał cały okres przygotowawczy, aby w spokoju poukładać drużynę po swojemu na wiosnę.


Nadmuchany w Poznaniu do granic wytrzymałości balonik pękł przed tygodniem po ostatnim gwizdku sędziego Kwiatkowskiego. Do stolicy Wielkopolski przyjechało znajdujące się w dolnej połowie tabeli Zagłębie Lubin. „Miedziowi” zagrali solidnie, nieustępliwie i do bólu potrafili wykorzystać błędy Lecha. Mimo, że nie wspięli się na niebotycznie wysoki poziom, na tle wolnego, grającego bez pomysłu Lecha wyglądali jak profesorowie. Mecz z Zagłębiem był jednak tylko preludium do katastrofy, jaka miała miejsce w Gliwicach. Piast bezlitośnie i z zabójczą precyzją wypunktował drużynę Nawałki. Skończyło się na kompromitującym dla „Kolejorza” wyniku 0:4, ale gdyby Gliwiczanie strzelili więcej bramek, to Lechici też nie mogliby mieć pretensji do losu.


Na początku rundy wiosennej drużyna z Poznania jest totalnie rozbita. Piłkarze gdzieś zatracili pewność siebie, którą imponowali w końcówce zeszłego roku. Trener Nawałka nie jest w stanie póki co na nowo poderwać tego zespołu i nie sprawia wrażenia człowieka, który wiedziałby co należy zrobić. Pytanie, ile czasu dostanie, aby ugasić pożar w Poznaniu. Właściciele Lecha nie są znani ze zbyt dużej cierpliwości wobec trenerów, a na Nawałkę i jego sztab muszą wydawać kilka milionów złotych rocznie.


Na byłego selekcjonera spadnie teraz oczywiście fala krytyki, ale na to po pracy z reprezentacją jest chyba uodporniony. Ostatnie miesiące były dla niego jednak wyjątkowo trudne. Po nieudanych Mistrzostwach Świata i jego kontrowersyjnych wyborach taktycznych pojawiły się pierwsze rysy na wizerunku najlepszego fachowca w Polsce, który przez lata budował pracą w Zabrzu i z reprezentacją. Teraz jego czar pryska w Poznaniu. Być może Nawałka decydując się na pracę w Lechu jeszcze jesienią popełnił błąd, bo powinien zdecydować się na dłuższą rozłąkę od trenerskiej ławki po porażce w Rosji?

Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport