5 obserwujących
80 notek
93k odsłony
241 odsłon

W Krakowie bez zmian. Wisła Pany!

Wikimedia Commons/Piotr Drabik
Wikimedia Commons/Piotr Drabik
Wykop Skomentuj1

Mawia się, że na świecie są tylko dwie pewne rzeczy: śmierć i podatki. Do tej wyliczanki chyba trzeba będzie dodać niedługo trzecią: zwycięstwo Wisły w derbowym starciu z Cracovią. Nie inaczej było wczoraj, gdy na Reymonta "Biała Gwiazda" czwarty raz z rzędu udowodniła, kto rządzi piłkarskim Krakowem.

Jeżeli nie teraz to już chyba nigdy - tak mógł sobie pomyśleć kibic "Pasów" przed niedzielnymi derbami. No bo przecież miało dojść do starcia stabilnej finansowo Cracovii, od lat budowanej z zamysłem przez Janusza Filipiaka, z klubem, któremu na początku stycznia domykało się wieko trumny. Cracovii w szczycie formy, wyrównującej klubowy rekord wszech czasów w ilości wygranych meczów z rzędu, z zespołem, którego okres przygotowawczy był szczytem improwizacji, a jego piłkarze nie wiedzieli, czy na wiosnę w ogóle będzie im dane wciąż kopać piłkę w Ekstraklasie.

Na przekór wszystkiemu to umęczona problemami Wisła okazała się lepsza na boisku. "Biała Gwiazda" wygrała zasłużenie, pokazując charakter, a momentami piękną kombinacyjną grę, charakterystyczną dla złotej ery Wisły Bogusława Cupiała. To wszystko przy znakomicie bawiącej się publiczności, niosącej dopingiem Wiślaków do kolejnego derbowego zwycięstwa.

Nie był to mecz do jednej bramki. Oszołomiona Cracovia po dwóch szybkich ciosach Wisły otrząsnęła się z knock downu i do końca ambitnie walczyła o odrobienie strat. Kiedy Filip Piszczek strzelił gola na 2:3, a do końca spotkania zostały jeszcze dwie minuty, zrobiło się naprawdę gorąco. "Pasom" zabrakło jednak czasu, a trener Probierz przedłużył passę porażek w meczach derbowych, które traktuje bardzo osobiście (przed laty zaliczył nieudany epizod w Wiśle).

W niedzielny wieczór byliśmy świadkami wszystkiego, co najlepsze w meczach derbowych. Były piękne bramki, walka na całej szerokości boiska, dramaturgia do ostatnich sekund i świetna atmosfera na trybunach. Atmosferę piłkarskiego święta zepsuli nieco kibice gości, którzy złość wywołaną niekorzystnym wynikiem postanowili wyładować na "bezbronnych" krzesełkach, dodając sobie przy tym animuszu hukiem odpalanych petard.


Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport