4 obserwujących
9 notek
14k odsłon
993 odsłony

Naród start-upów: historia cudu gospodarczego Izraela [Recenzja]

Flaga Izraela. Fot: dror lahat / Pixabay.com
Flaga Izraela. Fot: dror lahat / Pixabay.com
Wykop Skomentuj51

Służba wojskowa, kultura czy cyrkulacja mózgów? Książka wyjawia sekret innowacyjnej gospodarki Izraela.

Autorzy książki - Dan Senor i Saul Singer postawili sobie za zadanie znaleźć odpowiedź na pytanie, w jaki sposób niewielki siedmiomilionowy naród zamieszkujący obszary pustynne i nieustannie targany wojnami, zdołał przekształcić się w inkubator innowacji i przedsiębiorczości.

Bestsellerowa pozycja wydana w 2012 roku składa się z 14 rozdziałów przeplatających historię Izraela z pionierskimi pomysłami, które powstały w głowach Izraelczyków, dzięki specyficznej i niepowtarzalnej kulturze innowacji, połączonej z odpowiednim wykorzystaniem kapitału ludzkiego, którego budowę rozpoczyna okres obowiązkowej służby wojskowej.

Wstęp książki to przedstawienie koncepcji stworzenia w Izraelu inteligentnej sieci stacji wymiany baterii dla samochodów elektrycznych. By nie tracić czasu na ładowanie, samochód miał wjeżdżać na platformę, zrzucać rozładowaną baterię i przy użyciu automatu wkładać naładowaną. Proces miał trwać tylko 65 sekund. Samochody miały być przystępne cenowo, bo klienci płaciliby tylko za energię, czyli wymianę baterii, która pozostawałaby własnością firmy. Użyte zostało tutaj porównanie do telefonów na abonament. Państwo żydowskie miało stać się laboratorium dla nowego start-upu, którego sukces oznaczałby odcięcie państw arabskich od głównego źródła dochodów. Głównym pomysłodawcą był młody izraelski programista Shai Agassi. Zainteresowanie projektem o nazwie Better Place wyraził dyrektor generalny Renault-Nissan Carlos Ghosn, a także izraelski miliarder Idan Offer, który stał się głównym inwestorem. Autorzy książki byli niezmiernie podekscytowani pisząc: „Jeśli Better Place odniesie sukces, jego globalny wpływ na ekonomię, politykę i środowisko przewyższy wpływy najważniejszych zaawansowanych technologicznie firm na świecie. A idea rozprzestrzeni się z Izraela na cały świat”. Gdyby mieli wiedzę co stanie się rok po wydaniu książki, może zaczęliby od innego przykładu, bowiem w 2013 roku firma Better Place ogłosiła bankructwo.

Dlaczego „może”, a nie „na pewno”? Bowiem jak podkreślają autorzy, Izrael cechuje wysoka tolerancja dla bankructwa, pod warunkiem, że nie było ono lekkomyślną inwestycją. Jest to cecha tamtejszej „kultury innowacji” dopuszczającej porażkę i łatwe ponowne założenie firmy. Wyspecjalizowanie się w dziedzinie nowych technologii było konieczne m.in. ze względu na niewielkie zasoby i wrogie otoczenie. Bojkoty izraelskich towarów przez państwa arabskie, ograniczona możliwość podróżowania do sąsiednich państw i niewielkie zasoby w naturalny sposób popychały kraj żydowski w kierunku internetu i nowych technologii.

Inną cechą Izraelczyków sprzyjającą innowacji jest zdaniem autorów „hucpa”, czyli szczere, bezpośrednie czy nawet aroganckie kwestionowanie koncepcji kierownictwa i proponowanie własnych rozwiązań. Autorzy zgadzają się, że „gdzie dwóch Żydów tam trzy opinie”, a asertywność i gorące dyskusje sprzyjają innowacjom. Z tego powodu prawdopodobnie pierwszym pytaniem, jakie zada ci Izraelczyk, będzie: „Dlaczego ty jesteś moim kierownikiem, a nie ja twoim? Przykładem hucpy jest również panująca w Izraelu forma zwracania się do każdego po przezwisku. Niezależnie czy jest on generałem, posłem czy premierem, jak „Bibi” Netanjahu.

Wśród najważniejszych cech kultury innowacji w Izraelu należy wyróżnić bogaty bagaż doświadczeń życiowych wśród młodych Żydów. Jeżeli szukać źródła kreatywności w empiryzmie, to warto spojrzeć na przykład młodego Izraelczyka, który w wieku 18 lat jest posyłany na 2-3 lata do wojska, a niemal co drugi kończy po służbie kończy również uniwersytet. W wieku dwudziestu kilku lat ma już ukończone studia, służbę wojskową i często ma za sobą także ślub. Jest zatem nie tylko bardziej dojrzały, ale ma wiele doświadczeń, które mogą pomagać w tworzeniu innowacyjnych pomysłów i rozwijać start-upy.

Jednak momentami autorzy książki przeczą sami sobie. Tyczy się to przytaczanego wcześniej podejścia do bankructwa, które miało być tolerowane, jeśli nie było lekkomyślne. Tymczasem na kolejnych stronach książki autorzy zachwalają „dziecięcą niecierpliwość” Żydów w podejmowaniu decyzji o rozpoczęciu nowego biznesu. Twórcy publikacji sami łapią się na sprzeczności głoszonych przez siebie tez, rozpatrując wojnę libańską z 2006 roku, podczas której starsi oficerowie byli nadmiernie ulegli wobec przełożonych i nie wykazali się „hucpą”. Przesadny optymizm i powszechne pochlebstwo jest bez wątpienia minusem tej pozycji.

Istotnym (choć trochę przesadnym) przesłaniem tej książki jest pogląd, że wydatki na armię i powszechna służba wojskowa nie muszą stanowić obciążenia, ale mogą świetnie przekładać się na sektor cywilny i służyć rozwojowi społecznemu. Takim przykładem byli izraelscy agenci elitarnej jednostki wywiadowczej 8200, którzy zajmowali się tropieniem terrorystów w sieci. Ich firma Fraud Sciences wykorzystała doświadczenie zdobyte w wojsku i opracowała system weryfikujący prawdziwe i fałszywe transakcje internetowe, wyłapując w ten sposób oszustów. W 2008 roku Fraud Sciences została zakupiona za kwotę 169 mln dolarów przez PayPala, największy system płatności online na świecie. Kopalnią talentów ma być także jednostka wojskowa Talpion, gdzie dostają się najlepsi z najlepszych, a ich celem jest zapewnienie przewagi technologicznej Siłom Zbrojnym Izraela. Absolwenci programu Talpion funkcjonującego od 30 lat to zaledwie 650 osób, ale dwie trzecie z nich po ukończeniu sześciu lat służby zasila sektor naukowy i firmy technologiczne, tworząc takie koncerny jak Compugen, NICE Systems i wiele innych. Pobyt w wojsku uczy odpowiedzialności, radzenia sobie z podejmowaniem trudnych decyzji i przewidywania kolejnych kroków. Izraelska armia stanowi również silny czynnik integrujący społeczeństwo. Po odbyciu służby, członkowie jednostki spotykają się co roku na trwających od 2-4 tygodni zjazdach rezerwistów. Wymieniają doświadczenia, zacieśniają więzy, nawiązują kontakty biznesowe i pomagają sobie nawzajem w znalezieniu pracy. Więzi zawarte podczas służby wojskowej są pielęgnowane i trwają przez całe życie. Kapitał ludzki uzyskany w armii przekłada się na funkcjonowanie w biznesie, dlatego też wielu wojskowych, szczególnie tych po odbyciu misji wojskowych, świetnie sprawdza się na stanowiskach przywódczych w korporacjach.

Singapur i Korea Południowa choć wdrożyły podobny do izraelskiego system powszechnej służby wojskowej, to jednak pozostają w tyle w kwestii start-upów. Dlaczego? Zdaniem autorów: „Pobór, służba w rezerwie, życie w zagrożeniu, a nawet otrzaskanie z technologią nie wystarczą”. Potrzebny jest również rosh gadol, czyli „zasada kwestionuj szefa” pozwalająca na improwizację, wsłuchiwanie się w głosy pracowników niższego szczebla i odrzucająca bezwzględną azjatycką dyscyplinę.

Książka „Naród start-upów” w kolejnych rozdziałach przybliża strategię gospodarczą państwa Izrael, opisuje korzyści z przybycia do Izraela utalentowanych żydowskich imigrantów, jak również wylicza zagrożenia dla przyszłej koniunktury gospodarczej, która może zaciągnąć hamulec wzrostu – przesadne uzależnienie od światowego kapitału wysokiego ryzyka i zagranicznych rynków eksportowych, ale także zagrożenie dla bezpieczeństwa ze strony Iranu.

Szczątkowo i niejasno wyjaśniono, w jaki sposób doszło do technologicznej rewolucji rolniczej, dzięki której część pustyni Nagew zamieniła się w pola uprawne i lasy. Choć napisano, że była ona częściowo przełomem „jaki dokonał się w izraelskich kibucach i na izraelskich uniwersytetach”, to jednak nie podano żadnego przykładu żydowskiej uczelni. Trudno też przypisać ten sukces kibucom. Rewolucja w wykorzystaniu wody do nawadniania pustyni i innych projektów; była raczej zasługą wybitnych jednostek; takich jak inżynier Simcha Blass, któremu poświęcono tylko krótki akapit.

„Naród start-upów” to pozycja barwna, napisana przystępnym językiem i bogata w ciekawe historie opisujące sukcesy państwa Izrael i jego obywateli. Minusem książki jest nadmierne pochlebstwo, brak naukowego usystematyzowanego podejścia do tematu i narzucająca się losowość w dobieraniu argumentów pod tezę, która w niektórych przypadkach okazuje się fałszywa. Na podstawie książki trudno sformułować tezę, czy na sukces technologiczny Izraela w największym stopniu wypłynęły wojny, polityka rządu, żydowscy imigranci, wybitne jednostki czy po prostu inwestycje zagranicznych firm, co przeczyłoby o wyjątkowości kultury innowacyjności tego narodu. Trudno nie zauważyć, że wielu czy nawet większość ludzi sukcesu, którzy zostali opisani i wnieśli wkład w budowę nowoczesnej gospodarki Izraela, studiowali wcześniej na amerykańskich uczelniach lub pracowali u tamtejszych gigantów technologicznych. Książkę tę warto zatem przeczytać, ale należy być ostrożnym w formułowaniu z niej przepisu na technologiczny przełom.

Wykop Skomentuj51
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka