1 obserwujący
128 notek
31k odsłon
146 odsłon

GIRO. WALKA SIĘ ROZPOCZĘŁA. ETAP 13

Wykop Skomentuj2

Buona sera albo good morning!

Giro wchodzi w swą najfajniejszą, choć przeważnie przez niekibiców niedocenianą fazę. Fazę walki nieudawanej. 

Na trzynastym etapie rozpoczął się jakże denerwujący, ciągnący się aż wręcz w nienaturalny sposób,, ale dla każdego kibica kolarskiego stanowiący essencję tego sportu, bój liderów na podjazdach. Powiedzmy sobie szczerze, że wielkie tury mają sens tylko o tyle, o ile dają możliwość oglądania takich zmagań. Przeciąganie liny...

No i już pierwsza runda tego "przeciągania" dała nam pretekst do ciekawych, acz - być może - spodziewanych spostrzeżeń. A jakich? A takich, że niektórzy "znawcy" oraz lobbiści uważają, że tegoroczne Giro rozstrzygnie się w walce, którą stoczą między sobą dwa - ponoć - kolosy: Wincenty Nibali i Skoczek Narciarski Roglić. A reszta się nie liczy.

I tu wczoraj nastąpiła miła niespodzianka. Albowiem gdy ci dwaj forsowani przez opinię dziennikarską miszczowie pilnowali się nawzajem, prawie że wąchając swoje gacie by wyczuć, który silniejszy, kilka kilometrów przed metą, całkiem niedaleko decydującego podjazdu, nagle zaatakował Majka. Kolarz, którego włoskie oraz inne media przeważnie nie dostrzegają. Poczuł się Pan Rafał na siłach i postanowił  odjechać, za nic mając, że Giro ma wygrać Nibali. Albo - w ostateczności - Roglić.  A odjeżdżając, Majka pociągnął za sobą Ekwadorczyka (po polsku Równikowca) Carapasa Ryszarda. I nagle okazało się, że oba wielkie tuzy zostały z tyłu. Podejrzewam, że przyczyną odpuszczenia przez nich odjazdu Majki i Carapaza była nie tylko słabość, ale i taktyka. Obaj, Roglić i Nibali, mają wbite we łby, że walczyć mają tylko między sobą. Realizatorzy transmisji z Giro mieli wbite to samo, bo od momentu odjazdu Majki i Carapaza nie pokazywali ich w transmisji. Po prostu obaj zniknęli z ekranu. Liczyli się tylko Nibali i jego rywal. 

Majka nie wytrzymał, odpuścił Carapaza, bo - jak mówił na mecie - odczuł deficyt tlenu. I ja mu wierzę. Szczególnie, że widziałem jak walczył, dojeżdżając do mety na ostatnim oddechu. Carapaz okazał się lepszy, ale Pan Rafał też pokazał, że go kura pazurem z gówna nie wygrzebała.

Oczywiście - dla mediów - informacją dnia po etapie była wymiana kretyńskich "uprzejmości" między Nibalkim a Rogliciem. Dwóch przegranych miało do siebie pretensję, że żaden z nich nie chciał ciągnąć drugiego. Aż nie wiem, czy się z nich śmiać, czy płakać... Szkoda wielka, że w tegorocznym Giro nie jedzie Egan Bernal z Inneos (Skaj), bo się skontuzjował. On raz-dwa ustawiłby tych dwóch miszczów tam, gdzie ich miejsce.

Tyle, jeśli chodzi o etap trzynasty. Jutro opiszę czternasty, który był pokazem siły Carapaza i zaciekłej odporności Rafała Majki. Na dziś obaj ci kolarze są dla mnie bohaterami wyścigu. Ale jeszczio nie wieczier....

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport