2 obserwujących
131 notek
32k odsłony
336 odsłon

VUELTA. MAJKA W FORMIE

Wykop Skomentuj1

Jesteśmy już po siódmym etapie. Siódmym, a jednocześnie pierwszym, na którym ekipy otwarcie pokazały, co mają w kartach. Poprzednie (piąty i szósty) niby coś nam pokazały, jednakowoż nie wszystko. Na obydwu tych etapach - a jakże, górskich jak trzeba - dochodziło do "lipnych" przetasowań. Lipnych, bo największe potęgi angażowały się w walką tylko na 3/4 albo coś koło tego. 

A dziś, mało że peleton nie odpuścił mocnej ucieczki, ale widać było wśród faworytów (Astana, Jumbo, Movistar) determinację, żeby pokazać, kto rządzi w tegorocznej Vuelcie. No i pokazali - na ostatnim, pięciokilometrowym, bardzo stromym podjeździe. Michał Anioł Lopez odzyskał czerwoną koszulkę, Don Alejandro Carramba Valverde wygrał etap, a Prymas Roglić zajął (przed czasówką, jego koronnym atutem) znakomitą, drugą pozycję. Wielkim przegranym etapu okazał się Quintana, który podczas decydującego podjazdu kilkakrotnie mógł odjechać w/wymienionym, robiąc to swobodnie i bez wysiłku, ale miał zakaz i nie odjechał, bo wygrać miał Valverde. 

Niedawno napisałem, że Don Alejandro tak fajnie jeździ w tym roku, że zasługuje na wysoki szacunek. Dzisiejsza hucpa, polegająca na tym że Quintana przegrał na rzecz Valverde, choć był od staruszka o niebo lepszy, bo mu kazali, zmniejsza nieco mój szacunek dla leciwego hiszpańskiego grzmota. Widocznie dziad nie wie, kiedy się zatrzymać...

A teraz o Panu Rafale.

Podprowadzony pod ostatni podjazd przez niezastąpionego Poljańskiego, po rozpoczęciu wspinaczki szedł równo z najlepszymi. Mimo, że liderów trzech w/w ekip-faworytów prowadzili jeszcze liczni gregarios, a on jechał sam.Jego zespó, Bora-PanzerDeutcheGarnken (und wunderbar Prischnitzen i takowoż Okapen), straciła już dwóch dobrych pomocników, którzy się wycofali. Jeden Pan Paweł Poljański, choćby nie wiem jak chciał, ich nie zastąpi. Gdy więc zaatakował Lopez, Pan Rafał odpadł od czteroosobowej czołówki, więc pomyślałem, że będzie jak zwykle. Że się będzie oglądał, szukał pomocy u obcych, a po dotarciu na metę zrobi smutną minę pt." "Więcej nie dam rady". 

Ale nie tą razą. Gdy czwórka Lopez, Valverse, Quintana, Roglić oderwała się od reszty, tylko Pan Rafał zdecydował się pojechać za nimi w pojedynkę. Na nikogo się nie oglądał, tylko ostro kręcił. W dodatku jechał ładnie, choć takie krótkie podjazdy nie specjalnie mu leżą (woli długie i męczące, ale łagodniejsze). Na metę dojechał sam, piąty, dzięki czemu we Vuelcie zajmuje właśnie taką pozycję. Tuż za Starą Indianką. A po przekroczeniu linii nie kręcił łbem jak zmęczony koń, nie wywalał jęzora i nie przewracał oczami. Znów - pierwszy raz od lat - widać było u niego siłę. 

Czekam na dziesiąty, niedzielny etap.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport