Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Polacy są sobie wrogami nieubłaganymi. – Piłsudski @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Piekło to ledwie niemożność miłości. - Norwid
63 obserwujących
285 notek
1383k odsłony
  5056   0

Władysław St. Reymont - malarz życia zbiorowego. W 95 lat od śmierci pisarza

Portret Władysława Stanisława Reymonta (1905), pędzla Jacka Malczewskiego, Foto: PAP/Reprodukcja
Portret Władysława Stanisława Reymonta (1905), pędzla Jacka Malczewskiego, Foto: PAP/Reprodukcja

-- Brak nowoczesnej ideologii społecznej, robotniczej czy socjalistycznej, zastąpił pan inną, powiedziałbym bardziej prymitywną: na nowoczesne miasto przemysłowo-fabryczne, na tę „ziemię obiecaną” spojrzał pan okiem nie nowoczesnego socjologa, bojownika walki klasowej, lecz… teologa, widzącego tu dzieło szatańskie…

-- Trafna uwaga. Sam napisałem przecież: „Dla tej „ziemi obiecanej” – dla tego polipa pustoszały wsie, ginęły lasy, wycieńczała się ziemia ze swoich skarbów, wysychały rzeki, rodzili się ludzie – a on wszystko ssał w siebie i w swoich potężnych szczękach miażdżył i przeżuwał ludzi i rzeczy, niebo i ziemię, i dawał w zamian nielicznej garstce miliony bezużyteczne, a całej rzeszy głód i ponadludzki wysiłek”...

             image

-- Karol także okazał się pusty, odhumanizowany.

-- To ktoś, kto - wsłuchawszy się w ducha czasu - pozostawił daleko za sobą domową edukację i zamroził sobie duszę. Od winy wobec samego siebie - doszedł do strzelania do robotników. Dlatego mimo całej monumentalnej demoniczności 'Ziemia obiecana' brzmiała aktualnie. I w niczym nie wyłamywała się z tradycji szkoły polskiej: zbiorowej psychoterapii. A końcowy gest najodważniejszego z robotników, który na salwę policji zareagował odruchem buntu i proroczo antycypował zdarzenia, które miały dopiero nastąpić.

      image

-- Tak skomponowana wizja miasta-potwora pretendowała jednak w roku 1900 do stanowiska międzynarodowego. Zawarty w niej protest przeciw niszczycielskim wpływom rozrostu industrializacji nawiązywał bezwiednie do stanowiska angielskich myślicieli społecznych. Także wielu powieściopisarzy w Ameryce w swych dziełach demonstrowało apokaliptyczny rozrost przemysłu jako czynnika szkodliwego czy nawet zabójczego dla losów ludzkości. W ten sposób wkraczał pan na szlaki, na których miał się pan zetknąć z najgłośniejszymi pisarzami świata. Ta sama intuicja społeczna, która wystąpiła w powieści o Łodzi, skierowała pana na pole pracy uwieńczonej powstaniem dzieła najgłośniejszego i największego, „Chłopów”.

-- Muszę wyznać, że nie wymagało ono specjalnych studiów. Był nimi bowiem dziesięcioletni dorobek nowelistyczny, oparty na mojej znajomości wsi i chłopa. W czterotomowej jednak powieści ukazującej życie wsi Lipce w Łowickiem doszło do głosu coś nowego, czego w nowelach nie było, a co podszepnęła mi intuicja, mianowicie epickie wyczucie, iż dawne bytowanie wiejskie odchodzi w przeszłość, iż tradycyjne stosunki po wiekach upartego istnienia poczynają zanikać, wypierane przez nowości takie, jak parcelacja majątku dworskiego, jak emigracja zarobkowa do Ameryki, i nawet na daleką Syberię, o czym mało kto wie; jak kolonizacja prowadzona przez obce żywioły.

                image

-- Zjawiska te sygnalizował już Prus w swojej „Placówce”…

-- Dopiero jednak ja w kilkanaście lat później miałem ująć je w sposób epicki i uczynić z nich właściwy użytek artystyczny. Nazwisko zaś wielkiego poprzednika trzeba tu wymienić, jako że był on jednym, choć nie jedynym patronem powieści o Lipcach. Wcieliłem bowiem do swego obrazu powieści sporo pomysłów, które zawdzięczam innym swym mistrzom, Orzeszkowej i Konopnickiej, Junoszy, Dygasińskiemu czy Jasieńczykowi, a nawet swym rówieśnikom, jak Wyspiański i Przybyszewski. Owe zapożyczenia, może bezwiedne, bo nieuniknione w wielkim malowidle epickim, syntetyzującym na swój sposób popularne ujęcia dawniejsze, nie zaszkodziły oryginalności „Chłopów”; zdecydowały natomiast o ich neoromantycznym charakterze i zbliżyły powieść do jej pierwszych czytelników, którzy w Polsce przyjęli ją niechętnie, by dopiero od… obcych dowiedzieć się o jej istotnej wartości.

-- Ów charakter nowoczesny wystąpił najpełniej w dramatycznym wątku, stanowiącym kościec dwu tomów początkowych, prawiącym o małżeństwie starszego mężczyzny z młodą latawicą, tutaj jednak spotęgowanym motywem incestu, kazirodztwa...

-- Rywalem starego Boryny jest przecież jego rodzony syn, Antek, kochanek urodziwej macochy, Jagny. Grzeszną miłość ująłem w sposób bardzo swoisty i głęboko tragiczny, a zarazem zgodny z atmosferą moralną „Chłopów”: śmiertelnie poróżnieni ojciec z synem godzą się, gdy w czasie bitki o las Antek spieszy z pomocą ranionemu Borynie i trupem kładzie jego zabójcę. Moralność gromady bierze tutaj górę nad antagonizmami osobistymi. Wątek ten, podobnie jak jego kontynuacja, konflikt dwu kobiet, żony i kochanki, stanowi kościec rozległej relacji o życiu zbiorowym dużej wsi, życiu gromady wiejskiej, która z bezwiednego poczucia odwiecznej organizacji czerpie swą moc...

image        -- W gromadzie siła! Gromadnie więc i zbiorowo Lipczaki występują w obronie swych praw, gdy walczą o las z dworem, zbiorowo dokonują prac najważniejszych, zbiorowo wreszcie stają po stronie tradycyjnych zasad etycznych, wartości regulujących codzienne życie całości...

Lubię to! Skomentuj55 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura