Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid # Polacy są sobie wrogami nieubłaganymi. – Piłsudski # Piekło to ledwie niemożność miłości. - Norwid # Bądź przekonany, jeżeli o kimś mówisz źle, zawsze ci rodacy uwierzą. - Kaden Bandrowski
47 obserwujących
255 notek
1088k odsłon
2514 odsłon

Czesław Niemen: - Zło na mnie krzyczy...!

Czesław Niemen. Przeskanowana okładka jednej z płyt
Czesław Niemen. Przeskanowana okładka jednej z płyt
Wykop Skomentuj19

-- Jednak nadal korzysta Pan z tej trybuny…

-- Tak. Wygłaszam i ja moralitety. Wydaje mi się, że każdy nowy tekst – to jakbym wyjął kolejną drzazgę z licznych zadraśnięć, którymi mnie częstowano. Smutne to, bo czasem zbyt ciężkich zranień doznawałem – prawie wyłącznie ze strony świata artystycznego. Twórcy są specjalną kastą w natłoku ludzkim i w swej zachłanności na pochwalne dyplomy są zdolni do najbardziej prymitywnych intryg, pomniejszeń i pomówień wszystkich konkurentów. Trzeba nieraz mozolnego wysiłku, żeby zmyć z twarzy ów domalowany makijaż przez osoby trzecie. Konkluzja jest taka: być artystą – znaczy bronić swojego imienia.

-- Jak dzisiaj interpretuje Pan i pojmuje słowa przeboju „Dziwny jest ten świat”, którym wyśpiewał Pan główną nagrodę na Festiwalu Piosenki w Opolu, w 1967 roku. A pytam o to po blisko trzydziestu latach od tego pamiętnego wydarzenia…

-- O ile dziwiłem się mając wówczas dwadzieścia kilka lat – jednocześnie wyrażałem nadzieję i wiarę w tak zwana dobrą wolę człowieka – to dziś jeszcze bardziej się dziwię, ale już z bardzo nikłą, „śladową” nadzieją. W zasadzie przestałem wierzyć w mądrość człowieka, bowiem Ludzi Dobrej Woli -  jak na lekarstwo... Choć wciąż wierzę w mądrość – czy jednak człowieka?...

-- Nadal wierzy Pan w Słowo?

-- Słowo jest jedynym moim sposobem manifestowania tych samych utrapień. W ostatnich latach sam napisałem bardzo wiele tekstów, w których omawiam detale dziwnego świata. Tęsknię jednak do momentu, w którym zajmę się już tylko formami czystymi – abstrakcyjnymi, gdyż ta nieustanna wiwisekcja postaw ludzkich staje się męcząca.

-- Swój pierwszy wielki przebój – argentyńską malaguenę – zaśpiewał Pan w finale I Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie, w 1962 roku. Jak z perspektywy tych wielu, wielu lat ocenia Pan rozdzieranie szat i te wrzące, gorące dyskusje – jakże często pozamerytoryczne – na Pański temat, jakie przetoczyły się z niebywałym hukiem… przez naszą prasę?

-- No cóż, w którymś ze swoich tekstów użyłem sformułowania: „Gdy odlecę z kluczem żurawi, wtedy dopiero własnym śmiechem się udławi – ironia”….

-- Świat Pana muzyki wydawał się dziwny dla tak zwanej przeciętnej opinii publicznej. Dziwiono się, że Niemen śpiewa niezgodnie z nadwiślańską tradycją wokalistyki, że ubiera się też jakoś tak dziwnie, że krzyczy – przeciwko komu i dlaczego?...

-- Jak to się mówi: wet za wet. Zło krzyczy na mnie, a ja na zło…

-- Większość z nas nie posiada w ogóle żadnej pewności, przeto staramy się ją wyrabiać – tworzyć sztucznie, a tym samym zmienia się ona w egocentryczną pewność swego „ja” i zamyka nas w jego kręgu. Jak jest w Pana przypadku?

-- Jestem coraz surowszym krytykiem samego siebie. Jeżeli jakiś tekst czy kompozycję akceptuję, to już przeważnie ze znużenia – w przeświadczeniu, że nic lepszego już się nie da z tym zrobić. Chyba, że coś odstaje od moich wyobrażeń – wówczas wyrzucam efekt mozolnej pracy do kosza… Podziwiam tych wszystkich, którzy są tak pewni swojej wyjątkowości i nieomylności. Oni – przeważnie chwaląc samych siebie – powiadają, że odrzucają tylko fałszywą skromność… Rzeczywiście, fałsz należy odrzucać. Czy jednak prawdziwie skromny człowiek może popaść w prawdziwą pychę?... To dopiero byłby fałsz…

-- Skoro o skromności mowa – czy ludzie o szczególnych uzdolnieniach, artyści, mają prawo być „nieznośni” dla otoczenia, wymuszając na nim niejako specjalne przywileje?

-- Wielu artystów uzurpuje sobie takie prawo. Jestem przeciwnikiem chełpienia się, nie tylko, żeby nie poniżać lub nie pomniejszać innych, ale żeby być w zgodzie z pięknym pojęciem: „…cisi i pokornego serca…” Tylko oni przejdą przez Ucho Igielne…

-- Nie zawsze był Pan wierny własnym deklaracjom artystycznym. Samba, bossa nova, piosenki ludowe, przeboje anglo-amerykańskie, songi rockowe, poezja śpiewana, rosyjskie pieśni, ballady i „dumki”, muzyka elektroniczna… Skąd brały się te nagłe zmiany stylów i upodobań?

-- Z wielkiej niepewności – o czym już mówiliśmy wielokrotnie i za każdym razem. Zapomniałeś, jak poprzednio rozmawialiśmy o pokorze, poszukiwaniach siebie i tej wielkiej niepewności… Szczycę się jedynie z tego, że jestem człowiekiem i nie przeminęło mi to z wiekiem… Akurat tobie nie muszę tego doprecyzowywać i objaśniać…

-- Akurat podczas tego naszego spotkania zapytam: jakie względy zadecydowały o ostatecznej przemianie Niemena „zbuntowanego” – w Niemena „poszukującego”? W końcu odszedł Pan od żywiołowej ekspresji rockowej w kierunku zapewniającym Panu swoistą nobilitację artystyczną i stwarzającym barierę ochronną przed atakami ideowymi i obyczajowymi: współpraca z wybitnymi i uznanymi muzykami jazzowymi, śpiewana poezja Norwida i Mickiewicza, komponowanie muzyki dla teatru, filmu, baletu…

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale