Ze szkockiej perspektywy.
Z kimś kto odrzuca prawdę nie warto dyskutować. Prawda jest bowiem niezbędna do ustalenia kodu komunikacji.
1 obserwujący
22 notki
2737 odsłon
72 odsłony

Kreml, luty 1598 r. /zś5

Wykop Skomentuj

Kreml, luty 1598 r.

Wasyl podejrzewał, że dziś u Borysa będzie dużo picia i mało konkretu. Sam jednak na wszelki wypadek postanowił zachować trzeźwość umysłu. A na zachowanie trzeźwości najlepsze było sadło borze, zjedzone bez zagryzki. Rzygać się chciało Wasylowi, ale przewaga nad Borysem murowana. Wieczorem w komnatach Borysa, ku zaskoczeniu Wasyla, nie podano żadnego godnego napitku. Woda. Po kiego czorta wodę podają? Może trutki się boi? – pomyślał Wasyl, czując, jak smalec podchodzi mu do grdyki. 

Nie o trutkę jednak chodziło, a szczegółowy plan, który Borys prezentował. Plan powołania go przez lud Moskwy na carski stolec.

– Wiesz, Wasylu, że w Niebie wszystko jest już zapisane, a my jeno wolę Bożą realizujemy – rzekł Borys.

– O, będzie zmierzał do końca – z nadzieją pomyślał Wasyl, którego od dłuższej chwili męczyła myśl o własnych sługach, złodziejskich bękartach, którzy przecież mogli sadło bobrze sprzedać, a jemu psi smalec podać. 

– My jak ten proch marny, choćbyśmy się zebrali wszyscy i w jednym kierunku działali, to woli Bożej nie zmienimy i jeno odbić się od niej możemy jak groch od ściany.

Szujski czknął potężnie, po czym ukrył się przed gniewnym spojrzeniem Borysa w głębokim przepraszającym ukłonie, który omal nie spowodował wymiotów. Wybatożę wszystkich, złodziei, pasy darł będę – złorzeczył w myślach Wasyl, pewny już, że psiego smalcu mu podali. 

– To jeszcze raz powtarzam: ja zamykam się w Klasztorze Nowodziewiczym, wy wyprowadzacie cały lud Moskwy i przychodzicie pod klasztor. Błagacie z ludem, żebym zgodził się wziąć czapkę Monomacha. Ja trzy razy odmawiam i w końcu przyjmuję. Jasne, Szujski? 

– Tak. Ale czy ten cały cyrk konieczny?

– Nie jestem panem przyrodzonym Rusi, więc konieczny.

– Ale skoro to wola Boża …

– To trzeba ją ludowi objawić – dokończył Godunow.

Po tych słowach Borys kazał w końcu podać miodu pitnego. Już pierwsze łyki nieco pomogły Wasylowi. A skąd on wie, że wolą Bożą jest to, aby on carem został? Jego ród przy naszym to jak psi smalec przy bobrzym sadle – pomyślał Wasyl. 

– A, i tylko nie myśl sobie, Szujski, że Bóg chciałby taką łamagę jak ty na przykład osadzić na tronie – rzekł nagle Godunow, jakby czytając myśli rozmówcy. – No chyba że chciałby Ruś pokarać i na największe pośmiewisko wystawić.

– Skądże. Jakżebym śmiał – odpowiedział Wasyl, ale pomyślał: nu pagadim4.


Przypis

4 Ja ci jeszcze pokażę, poczekaj jeszcze zobaczysz. Dosłownie: poczekaj jeszcze.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura