Ze szkockiej perspektywy.
Z kimś kto odrzuca prawdę nie warto dyskutować. Prawda jest bowiem niezbędna do ustalenia kodu komunikacji.
1 obserwujący
22 notki
2749 odsłon
42 odsłony

Ostatnie rundy Wani/zś15

Wykop Skomentuj

Wiedeń, Wiener Stadthalle marzec 1984 r.

Czapski był w szoku. Wania wytrzymał do dziesiątej rundy.Teraz do narożnika przybiegł najwyższy rangą delegat ZSRR. Ten stary sku…baniec Ćosek. Czapski wiedział, że zawala robotę. Ale cóż, niech czekają te wszystkie pieski z Węgier, Bułgarii, Rumunii, Czechosłowacji, walkę musiał zobaczyć do końca. Z narożnika doleciało do niego tylko: „Wszystko, co chcesz”, i rytualne już pytanie: „Wytrzymasz?”. „Wytrzymam” – głos Wani był mocny, ale słychać było wyraźną irytację. Jedenasta runda była najcięższa z dotychczasowych. W drugiej minucie po serii przyjętych ciosów na korpus Wania otrzymał podbródkowy, po którym poleciał do tyłu i po raz pierwszy padł. Czapski nie wiedział, że był to nie tyle pierwszy upadek w walce, co w całym życiu Wani. Wstał po sześciu. Był wściekły, wyglądało, że w końcu ruszy do ataku na amerykańca. Kiedy jednak spojrzał na swój narożnik, znów stanął. Do końca rundy już tylko tradycyjnie brał i czasem unikał ciosów przeciwnika, ale dotrwał. – Wania, ZSRR to największy kraj na świecie i ten kraj za twoją bohaterską postawę zaofiarował ci już wszystko co miał – powiedział trener. – Teraz ty walcz o honor twojej radzieckiej ojczyzny i całego światowego proletariatu. Została jedna runda. Wytrzymasz? Powiedzieć, że twarz Wani była zacięta, to mało, ona wyrażała bezbrzeżną wściekłość. – Nie, kułwa. – Opuchnięte wargi Wani zniekształcały słowa. 

– Nie WYTRZYMAM.

– Wania, dlaczego? – W głosie trenera słychać było przerażenie.

– Nie będzie mnie tak lał chwuj bezkałnie. Mówię, nie zdziełżę.

POWTARZAM, CHOĆBYŚCIE NIE WIEM CO MI JESZCZE OBIECALI, NIE WYTYMAM I MU PRZYPIEŁDOLĘ !!!

***

– I jak, przywalił? – zapytał siedzący naprzeciwko jadącego przy oknie przodem do kierunku.

– Tak. Posłał Larrego na deski dwa razy, ale ten dwa razy wstał. Myślę, że jakby Wania przywalił w pierwszej, jak jeszcze nie był zmęczony, to pewnie by znokautował Amerykańca.

– Ale wygrał?

– Nie. Jak jednak podliczyli te jedenaście rund przeciwko jednej wygranej, to musiał przegrać na punkty. Milczący dotąd środkowy w kierunku jazdy wiercił się od słów o końcówce walki, aż w końcu wypalił: 

– A ja myślę, że to bujda. Bardzo pana przepraszam, ale myślę, że łacha pan z nas drze.

– Jak bujda? – Dziadek z uśmiechem zwrócił się do środkowego.

– Że może co, że nie było takiej walki wcale?

– Nie, walka to na pewno była, nawet wydaje mi się, że pamiętam z dzieciństwa, że tata z wujkiem coś tam o niej gadali. I chyba nawet któryś Rocky jest inspirowany tą walką.

– To co jest nieprawdą? – Tym razem na twarzy dziadka odmalowało się zdziwienie.

– No, że ci ruscy agenci taki spisek uknuli i tak do przodu poukładali wszystko, to musi być bujda.

– Oj, Jezusku i Maryjo – wymruczał najebaniutki konduktor – i jak tu ma być dobrze? Ale wiecie co, chłopaki, za chwilę dworzec kurski, to znaczy chciałem powiedzieć Kraków, więc czas kończyć zabawę. Miło było was poznać – rzucił, przeciskając się obok Pompki w drodze na korytarz. 

– Ja cię, młody, przekonywał nie będę, czy tak było czy nie było, ale może weźże się zastanów, czemu u nas wolne wybory były na samym końcu?

– No czemu?

– A może temu, że się Czapski na te inne spotkania pospóźniał. – Pan Władek bardzo chciał zachować powagę przy tych słowach, ale nie dał rady i figlarny uśmiech opanował całą twarz. – Ale w sumie racja, młody, że jesteś sceptyczny. Gadaliśmy przecież, że nie trzeba wierzyć we wszystko, co się widzi i słyszy. 

*****

– I wtedy pan Władek zniknął.

– Jak to zniknął ?

– Po prostu buch, dym, zapach siarki i zniknął.

– Niemożliwe.

– No pewnie, że niemożliwe. Wyszliśmy jeszcze razem na peron i zamienili parę słów przed pożegnaniem.

*****

– Bardzo pouczająca ta nasza podróż, ale mam jeszcze prośbę. Ja Hegla nie czytałem, a i fizyka w liceum to też żadna wyższa szkoła. Zaintrygował mnie temat determinizmu, oczywiście nie w tym potocznym znaczeniu i jestem ciekaw, jak pan to widzi? 

– Dużo czasu nie mamy, więc powiem to w kilku zdaniach.Wszystko jest zdeterminowane, ale nie ma to dla nas, ludzi, żadnego znaczenia. Widzisz, w teorii można sobie wyobrazić, że posiada się wszystkie dane; ale absolutnie wszystkie i nieograniczoną moc obliczeniową. Przy tym założeniu wszystko jest przewidywalne. Ba, przewidywalne; powiem pewne, a więc zdeterminowane. Ale dla nas, ludzi, to bez znaczenia, bo nie mamy wszystkich danych ani nieograniczonych możliwości obliczeniowych. Więc w sumie stwierdzenie, że wszystko jest zdeterminowane, to banał. Zabawne jest tylko, jak niektórzy pyszałkowaci głupcy uważają, że znają kierunek rozwoju świata, ale w sumie ich głupota też jest zdeterminowana.

– Ostatnie słowa przeszły w śmiech. – Można by też rzec, nieprzypadkowa.

– Dzięki, przez najbliższe dwa lata raczej nie będę do tego wracał, ale może potem…

– Nie wiem, czy warto. Na razie miłej zabawy w wojaczkę życzę.

To może okazać się w sumie dużo bardziej przydatne, gdy trafisz na pyszałkowatych głupców, niż dajmy na to, wiedza o determinizmie.

– Jeszcze raz dziękuję i do widzenia.

– Do widzenia.

Chwatit

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura