23 obserwujących
73 notki
76k odsłon
174 odsłony

LGBT to nie wszyscy homoseksualiści

Wykop Skomentuj1

- "Being gay is not an ideology, it’s who you are. Just like being black or white or a woman or a man." – zaćwierkał na swoim Twitterze wybitny obrońca praworządności Franz Timmermans.

Jeszcze kilkanaście lat temu podobna uwaga budziłaby zdziwienie – gay czy LGBT były słabo rozpowszechnionymi oznaczeniami. Ale czy faktycznie treści, które są przez te literki w akronimie wskazane, zmieniły proporcje i desygnaty? Absolutnie nie. Geje to są aktywiści homoseksualni. Nic pod tym względem się nie zmieniło. Nie każda z osób homoseksualnych, jeszcze ściślej i trafniej rzecz biorąc, osób mających skłonności i predyspozycje homoseksualne, jest gejowskim aktywistą. Nie każdy homoseksualista identyfikuje się z doktryną LGBT – na przykład z kulturowym rozumieniem relacji płciowych albo z tezą, że orientacja homoseksualna lub biseksualna są wrodzone (wbijanie do głów, że homoseksualizm pochodzi z nadania biologii przyczyniło się do włączenia go w porządek prawny; faktycznie wynika z interakcyjnej zbieżności kultury, predyspozycji temperamentalnych i środowiska rodzinnego). Większość, i to znacząca, tego nie robi.

Przynależność do społeczności LGBT jest nie tyle determinowana przez pociąg płciowy, co raczej przez zestaw poglądów, dlatego w niektórych publikacjach z nurtu gender przyjmuje się, że mogą do niej należeć również osoby heteroseksualne akceptujące "fakt", że ich orientacja seksualna jest płynna i podlegająca zmianie w czasie i strukturze, w zasadzie poddana wyborowi i ukierunkowaniu na zdobywanie nowych doświadczeń.

Bycie gejem – według standardowych definicji obowiązujących w światku mniejszości seksualnych - obejmuje pełną identyfikację z subkulturową i społeczną tożsamością gejowską, w której mieści się coming out, interioryzacja odmienności, poczucie przynależności do mniejszości seksualnej, opozycja do hetero normatywności i masa innych rzeczy, które odbierają szansę na normalny rozwój i szerokie wsparcie (trudno oczekiwać takowego od większości jak się jest do niej w opozycji).

Intuicja was nie myli. Mało który homoseksualista chce się obnosić ze swoją orientacją i ma za swój bagaż wniesiony na swoje barki przez ideologiczne ruchy. Nie przez hipokryzję czy zastraszenie przez większość. Tożsamość seksualna nie ma dla nich znaczenia w relacjach społecznych, ponieważ angażują ją oni w proces, w którym jest podporządkowana celom głęboko ludzkim. Po prostu dla nich seksualność jest częścią czegoś większego i nie warta jest ekspozycji przesłaniającej kontakty w pracy, rodzinie czy parafii, czyli ekologicznym i prawdziwym otoczeniu społecznym, a nie tym które sztucznie i nachalnie wymyśla i konstruuje ideologia LGBT. To nie znaczy, że jest odrzucana. Ma swoje miejsce w pewnym porządku, którego ideolodzy nie respektują i nie rozumieją.

Po notce Timmermansa poznajemy z jaką nonszalancją i dowolnością odnosi się polityka do języka i rzeczywistości, którą język reprezentuje. Jak wiemy LGBT jest akronimem i nie może jako akronim kryć w sobie ludzi. Ideologia łącząca próbę nie jest reprezentatywna dla populacji.

W tej dowolności ukryty jest cel: pragnie się zmusić wszystkich homoseksualistów do obleczenia w kolektywną tożsamość.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo