23 obserwujących
91 notek
90k odsłon
637 odsłon

Abp Ryś daje zgodę: TVN w seminarium o "błędzie" celibatu

Wykop Skomentuj4

"Czarno na białym", jeden z najhaniebniejszych formatów telewizyjnych, ma zapalonych kibiców w szeregach duchownych. Propagandowy tabloid był w przeszłości szeroką platformą dla wypowiedzi prymasa Polaka, który przypisywał zbiorową winę za pedofilię współbraciom w kapłaństwie i całemu Kościołowi. W bulwarową konwencję zaangażował się metropolita łódzki.

Dyskusja o celibacie: potoczna czy pogłębiona? 

Decyzja abp. Rysia o uwikłaniu kleryków w jednostronną dydaktykę zniesławiania i deprawacji celibatu przez TVN zbyt brutalnie ingerowała w intymny proces formacji. Wyglądało to tak, jakby ojciec wydał córkę na gwałt. Zmieszani i zawstydzeni młodzi ludzie poszukujący radykalnego urzeczywistnienia programu ewangelicznego w swoim życiu zostali zestawieni ze spłyconym, skandalizującym i nieprawdziwym obrazem życia kapłańskiego, do którego są przygotowywani.

"Powracające pytanie o celibat księży" zadane po godzinie 21 w ostatni dzień stycznia w stacji telewizyjnej należącej do Discovery odbijało się głuchym echem od ram i gwarancji obiektywnej dyskusji. Teza, do której zbierany był materiał reporterski, min. w łódzkim archidiecezjalnym seminarium, dusiła wszelką wymianę zdań.

Nie ma w Kościele bardziej tragicznej pomyłki jak ta, która jest konsekwencją banalizacji teologii zmieszanej z osobistą niedojrzałością hierarchów. Styl kierowania diecezją, ordynariuszy Polaka i Rysia, ofensywny i niszczący kapłanów, ma wiele wspólnego z "szeryfowaniem" Jacka Kurskiego i Zbigniewa Ziobry. Ścigani i karani czuli się spędzeni w katedrze łódzkiej przepraszający za błędy biskupów księża, którym po twarzy – jak w procesie pokazowym - jeździła kamera, wpuszczona tam przez ich własnego przełożonego. Niejeden z nich po tej relacji wyemitowanej w głównym wydaniu "faktów" był przezywany od "pedofili". Teraz metropolita powtórzył to w domu formacyjnym. 

Preedypalna tendencja do upokarzania podwładnych koresponduje z mylącą orientacją duchową i teologiczną. Możemy mówić o spójnym antyklerykalnym schemacie sączącym w tożsamość kapłańską samonienawiść i zwątpienie. Skąd się to bierze?

Ratzinger o źródłach biblijnych natury kapłaństwa 

Błądzenie teologiczne nie jest obce autorytetowi części polskich duchownych. Symboliczny sążnisty policzek wymierzył - na oczach telewizyjnej publiki - właściwemu rozumieniu kapłaństwa Mirosław Tykfer: - celibat nie jest biblijny i pochodzi z ustanowienia ludzkiego Kościoła - mówił. Ksiądz jest redaktorem naczelnym poznańskiego tygodnika archidiecezjalnego i podlega wybitnemu bibliście abp. S. Gądeckiemu.

Czy może się ostać kapłaństwo nie tkwiące korzeniami w naturze i egzystencji Jezusa Chrystusa?

Na drodze egzegezy chrystologicznej i pneumatologicznej, włączającej prawo Starego Testamentu w postępowanie i życie Jezusa widzimy, że Nowe Przymierze nie odrzuca kultu mojżeszowego, ale go wypełnia. Benedykt XVI podkreśla, że krytyka kierowana przez starotestamentalnych proroków pod adresem kultu świątynnego, zostaje przez Jezusa zintegrowana z odnowioną tradycją kultyczną wywodzącą się z Ostatniej Wieczerzy. "Stary papież" pokazuje, jak odrzucenie tej drogi pneumatologicznej doprowadziło Lutra do uznania, że cały kult starotestamentowy i kapłaństwo są nieodwołalnie związane z "Prawem", tak jak on je rozumiał. - "To musiało oznaczać radykalne odrzucenie kapłaństwa jako takiego. Ten nurt myślenia w latach Soboru Watykańskiego II w sposób nieunikniony rozprzestrzenił się także w świecie katolickim" – ubolewał Bawarczyk.

Pneumatologiczne przejście - które determinuje kapłaństwo samą naturą i egzystencją Chrystusa - od Starego do Nowego Testamentu stawało się dla wielu coraz bardziej niepojęte. Zdaniem Benedykta Sobór Watykański II nie dał właściwej odpowiedzi na wyzwania pneumatologii. Dekret Presbyterorum ordinis pozornie nie scalał wstrzemięźliwości seksualnej z istotą kapłaństwa i nadał jej etykietę akcydentalną nie dopowiadając teologii kapłaństwa w duchu staro- i nowotestamentalnej wrażliwości przez wzgląd na wschodnie płuco chrześcijaństwa (Śmiały pod względem progresu dogmatycznego był pierwszy sobór watykański). 

- Zapośredniczenie celibatu przez dyspozycyjną wobec Ojca i całkowicie nim pochłoniętą naturę Chrystusa kotwiczy go w istocie prezbiteratu - podkreśla Ratzinger. Pierwowzorem kapłana jest Chrystus a nie praktyka i tradycja Kościołów Wschodnich niekiedy daleka zrozumiałości i logice ewangelicznej, z której wynika katolicka - powszechna struktura Kościoła i nierozerwalność małżeństwa. Bez celibatu więź kapłanów z Chrystusem zostaje osłabiona, w protestantyzmie sakramentalnie w ogóle zanika a w chrześcijaństwie wschodnim choć symbolicznie opiera się na czasowej wstrzemięźliwości, gdyż "popi" od czasów starożytnych, jak lewici w okolicy służby pańskiej przy ołtarzu, oddalają się od żon. 

Jeśli Stary Testament jest tylko dokumentem historycznym albo etapem objawienia dla nikogo już dziś nieużytecznym, to nie posiadamy żadnych uprawnień do wyciągania aktualizujących wniosków. Jeśli jednak jest Słowem, którego Jezus nie znosi, ale wypełnia i jeśli Kościół jest Ciałem Chrystusa, to właśnie Kościół jest miejscem i Ciałem, w którym Słowo Pierwszego Przymierza znajduje wypełnienie, również w kwestii wstrzemięźliwości seksualnej mężczyzn podniesionych do sakramentalnego urzędu. 

Pneumatologia kapłaństwa wymaga odważnej teologicznej odpowiedzi i samodzielności (Kościół. Pielgrzymująca wspólnota wiary, Kraków 2005, 139.), tymczasem autonomia katolickiego myślenia została wycofana razem z przylegającą do niej negowaną agresywnie tożsamością.  Za skruszeniem katolickiej tożsamości postępuje eliminacja biblijnych źródeł celibatu, eklezjologii piotrowej i absolutnego - jak miłość Boga do człowieka - charakteru więzi małżeńskiej. Zdaniem papieża Benedykta trwający i rozszerzający się kryzys - fundowany teologicznie na pewnej niesamodzielności katolicyzmu - dekonstruuje pełne pojmowanie kapłaństwa, które już w czasach apostołów wchłonęło "pnemumatologiczne przejścia i rozwój doktryny". 

Niezawodnie reagująca na kryzysy kościelne redakcja nie zacytowała stanowiska większości teologów i największy autorytet spośród nich. Wypowiedzi rozmówców TVN nadały wrażenia całości tego stanowiska i utwierdziły je w syntezie z protestanckim widzeniem kapłaństwa. Aktorzy tefałenowskiego "CzarnoNaBiałym", którzy wątpią w sens celibatu, boksują w miejscu. 

Jaka filozofia, taka teologia 

Błądzeniu teologicznemu zawsze towarzyszy obsunięcie się myśli antropologicznej i moralnej. Powiedz mi, jaka jest twoja filozofia, a powiem ci, jakim jesteś teologiem. Obok teologicznej istnieje, więc, druga podstawa kryzysu: filozoficzno-antropologiczna. Radykalne zerwanie więzi umysłu z Bogiem (możliwość odkrycia - przez ludzki rozum - pierwszego bytu), którego następstwem jest podjęcie prawa Bożego w perspektywie czysto zewnętrznej, wybija idealistycznym źródłem kryzysu - wszystkich stanów.

Realizm swój początek rozumowania bierze z rzeczywistości, czyli istnienia bytu niezależnego od stanów umysłu. Idealizm, z kolei, nie uznaje pierwszeństwa bytu. Dwa główne stanowiska epistemologiczne mają olbrzymie dalsze konsekwencje, także teologiczne. Triada wolność, miłość, prawda jest praktycznie od nich zależna. 

Do wierności dorasta się w duchu realizmu filozoficznego, gdyż każda pozarealistyczna formacja jest nieefektywna w postmetafizycznych czasach. Oto sekret porażki ewangelizacji zbudowanej na idealizmie: jeżeli nie potrafisz wykazać związku umysłu z Bogiem, a więc rozumowo dowieść istnienia Boga bez podpierania się objawieniem, to twoja teologia, zresztą jak ta protestancka, biorąca się od Ockhama, jest skazana na porażkę we współczesnym świecie. 

A jak filozofia ma się  do celibatu? Realizm Arystotelesa i św. Tomasza postrzega wolność, której część celibatariusze oddają Panu Bogu,  jako proces rozłożony w czasie i w etapach, będący środkiem a nie celem w sobie. Oczywiście miłość jest celem i ma ona jeden istotny komponent: wolę. Miłość jest wolitywna, wobec czego inicjacja zobowiązania do czystości i podtrzymanie tego zobowiązania jest kierowane rozumem i wolą. 

Kryzys powszechny. Przez brak edukacji woli 

Małżeństwa też przechodzą kryzys, bo jest to ten sam kryzys wierności. Jezus nie odwoływał się w swojej nauce do porządków en masse. Ścieżka jest wąska, ludziom wydaje się niemożliwa do przejścia a u Boga wszystko jest możliwe: zejście się po rozwodzie, życie w czystości w nowym związku, z którego zrodziły się dzieci i podporządkowanie zmysłowego elementu prawdziwie ludzkiej tożsamości (dlaczego abp Ryś nagina naukę katolicką o homoseksualizmie wyróżniając rzekomą tożsamość gejowską?).

Młodzież, także ta wstępująca do seminarium, oddziela miłość od woli – jest to błąd idealistyczny Kartezjusza, który pierwszy tak wyraźnie przeciwstawił sobie afektywność i "chcenie". Dialektyczny błąd pulsujący w krwioobiegu (pop)kultury, z której czerpiemy truciznę pełnymi garściami nie może pozostać bez reakcji. Brak reakcji jest tym samym co zgoda na obumieranie członków Chrystusa. Na pierwszych etapach formacji czy to katechetycznej, czy seminaryjnej umysły należałoby oczyszczać z "powszechników kulturowych". Żeby utorować drogę łasce, której wzrastanie tłamszą. 

Kryzys kapłaństwa i wiary u młodych to po prostu brak wyedukowanej woli na różnych poziomach, także w modlitwie, którą uważa się za uczucie. A modlitwa to akt miłości, czyli akt woli. Stąd jej najbardziej fundamentalne znaczenie w adoracji w ciszy. Księża i adepci do kapłaństwa nie adorują w ciszy. Przez to nie potrafią zrelatywizować popędowości i wydźwignąć ją na poziom ludzki regulowany rozumnie i zintegrowany z duchowością i dążeniem do celu ostatecznego. Arystoteles mówi o nim generalnie celowość. 

Arcybiskup Ryś uczynił niepochlebny wyłom w komunikacji społecznej polskiego katolicyzmu przez drastyczne zaniżenie debaty - do której się przyłączył w formule ekstremistycznie populistycznej - o sprawach kościelnych aż do poziomu trywialnego negowania zasad ewangelicznych. Jeżeli polski Kościół zawieruszy pod takim naciskiem wolitywne nauczanie Wojtyły z teologii ciała oraz Ratzingera o celibacie to znajdzie się w tej samej czarnej dziurze co protestanccy krewni i katoliccy powinowaci Lutra za Odrą negujący celibat od wybuchu rewolucji seksualnej w roku 1968. 

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo