23 obserwujących
98 notek
96k odsłon
583 odsłony

Ryś i Polak chcą LGBT. Kościół staje przeciw świeckim

Wykop Skomentuj2

Po duszę polskiej młodzieży niecierpliwie wyciągają ręce niechętne katolickiej wizji człowieka, zidentyfikowane niegdyś przez Jana Pawła II, (już nieanonimowe) moce. W obronie rodziny i małżeństwa stanęli merytorycznie przygotowani świeccy: psycholodzy, pedagodzy, prawnicy, socjolodzy, ojcowie i matki. Organizacje, w które zaczęli się zrzeszać, prowadzą nowatorskie i wieńczone sukcesem profesjonalne kampanie prawne i edukacyjne. Dla części hierarchii katolickiej to dziwactwo. W oczach "postępowych" biskupów wartym uwagi establiszmentem są wyłącznie lewicowi liberałowie i z nimi duchowni chcieliby mieć do czynienia pławiąc się w  opiniotwórczym splendorze. Nie dobywają dla prawostronnego laikatu wyrazów uznania za jego wysiłek. 

Pozostawanie pod urokiem antyklerykalnej arystokracji ma w sobie coś z syndromu sztokholmskiego. Im więcej cię tłuką i poniżają tym bardziej stawiasz sprawców przemocy na świeczniku i w centrum uczuć, a gdy ktoś jest dla ciebie dobry i sekunduje ideałom instytucji, do której przynależysz, nie doszukasz się dla niego szacunku, pogardzisz nim tylko. Wypisz wymaluj arcybiskupi Ryś i Polak dopominający się o przyśpieszenie agendy z kamiennej tablicy nowych przykazań - zaopiekowanych głównie przez lewicę - mniejszości: imigrantów, prześladowanej opozycji (konstytucja) a teraz LGBT. Obaj hierarchowie wysunęli konkretne postulaty w sprawie LGBT. Po pierwsze wyróżnili ich jako alternatywną społeczność, czego zakazały wskazania o niedyskryminacji Kongregacji wiary z 1992 roku. Następnie szef gnieźnieńskiej archidiecezji zrównał prawa LGBT z prawami człowieka, czego dokument z 1992 roku również zabraniał. 

"Nie można twierdzić, że dyskryminacja ze względu na "skłonność homoseksualną" jest tym samym, co dyskryminacja ze względu na rasę, pochodzenie etniczne itd. W odróżnieniu od nich skłonność homoseksualna jest obiektywnym nieuporządkowaniem moralnym i budzi niepokój moralny. (...) Jedną ze stosowanych metod jest wykazanie drogą protestu, że jakakolwiek krytyka lub zastrzeżenia wobec osób homoseksualnych, ich działania i stylu życia, jest po prostu formą niesprawiedliwej dyskryminacji. Z tego powodu w niektórych państwach dochodzi do rzeczywistego manipulowania Kościołem, zyskując nawet poparcie jego pasterzy, podejmowanego często w dobrej wierze w celu zmiany norm prawodawstwa cywilnego. Celem takiego działania jest dostosowanie tego prawodawstwa do poglądów tych grup nacisku, zdaniem których homoseksualizm jest co najmniej rzeczywistością całkowicie nieszkodliwą, jeśli nie zupełnie dobrą. (…)  jeśli wprowadza się prawodawstwo cywilne, biorące w obronę zachowanie, dla którego nikt nie może domagać się jakiegokolwiek prawa, wtedy ani Kościół, ani ogół społeczeństwa nie powinni dziwić się, że rozpowszechniają się także inne przewrotne opinie i jakieś praktyki oraz szerzą irracjonalne zachowania i przemoc. W ocenie ewentualnych planów prawodawczych, na pierwszym miejscu należy postawić zadanie obrony i rozwoju rodziny. Istnieją dziedziny, w których nie jest przejawem niesprawiedliwej dyskryminacji uwzględnienie skłonności seksualnej, na przykład gdy chodzi o adopcję dziecka lub powierzenie go opiekunom, zatrudnienie nauczycieli lub trenerów sportowych, służbę wojskową. Osoby homoseksualne, jako osoby ludzkie, mają te same prawa co wszyscy ludzie, w tym prawo do takiego traktowania, które nie uwłacza ich godności osobistej. Obok innych praw wszyscy ludzie mają prawo do pracy, mieszkania itd. Nie są to jednak prawa absolutne. Mogą zostać słusznie ograniczone ze względu na obiektywne nieuporządkowane zachowania zewnętrzne. Jest to nie tylko dopuszczalne, ale konieczne. Włączenie "skłonności homoseksualnej" do zespołu kryteriów, które nie mogą stanowić podstawy dyskryminacji, może łatwo doprowadzić do uznania homoseksualizmu za pozytywne źródło praw człowieka, na przykład za podstawę tzw. affirmative action lub uprzywilejowanego traktowania w chwili przyjęcia do pracy. Jest to tym bardziej szkodliwe, że nie istnieje prawo do homoseksualizmu, a zatem nie może stanowić uzasadnienia rewindykacji prawnych. Prawne uznanie homoseksualizmu za cechę, której nie wolno rozpatrywać jako kryterium dyskryminacji, może łatwo - jeśli nie automatycznie - prowadzić do uchwalenia ustaw, które będą chronić i popierać homoseksualizm. Występując przeciw aktom dyskryminacji, prawo powoływałoby się wówczas właśnie na homoseksualizm danej osoby i tym samym broniłoby jej praw przez afirmację jej skłonności homoseksualnej, zamiast sprzeciwiać się łamaniu podstawowych praw człowieka." (Uwagi dotyczące odpowiedzi na propozycje ustaw o niedyskryminacji osób homoseksualnych, Omosessualit, 1992 r.)

Dopowiedzmy ważną rzecz, przepowiedzianą przez Kościół w latach 90. Mniejszości  będą wykorzystywane do budowania nowego totalitarnego porządku.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo