25 obserwujących
114 notek
109k odsłon
321 odsłon

Episkopat o LGBT. Kapitulacja czy ewangelizacja?

Wykop Skomentuj2

Konferencja Episkopatu Polski wydała "Stanowisko w sprawie LGBT+". Dokument - który miał w założeniu restaurować nauczanie Kościoła o rodzaju - nie uniknął ideologicznego wyróżnienia znikomej, ale hałaśliwej części osób homoseksualnych, jakby ogłaszał kapitulację przed działaczami LGBT(+?) i respektował ich tożsamość. Poza tym powtórzono wiernie nauczanie Jana Pawła II o ludzkiej płciowości.

Już w grudniu ubiegłego roku metropolita łódzki dobrotliwe zapewniał, że nie ma mowy o równości małżeńskiej. Tylko po co? Równie dobrze duchowny - który wiernych spoza świątyni Tygodnika Powszechnego uważa za mało inteligentnych - mógłby dekretować trwanie 24 godzinnej doby.  

Episkopat odniósł się do teologii ciała Karola Wojtyły, bo wokół jego tekstów, min. "Miłości i odpowiedzialności", można budować ruch oporu wobec neomarksistowskiej seksuologii. Jednak ani razu nie pada w 28. stronicowym elaboracie wzorcowy katechizmowy termin "osoby o skłonnościach homoseksualnych", za to mantrycznie deklamowane LGBT+ obciążone fatalnym bagażem ateoretyczności powtórnie grzebie dopiero co odkurzoną w deklaracji biskupów przeciwmanichejską zasadę binarności płci. 

Czyżby gejów i lesbijek, którzy kierują się ideologią zrównania popędu z rozumem było na tyle dużo, że byliby oni reprezentatywni dla wszystkich? Arcybiskup Ryś - podający się za pomysłodawcę i autora przegłosowanego przez biskupów projektu - nie tylko uchylił bramy Kościoła przed ideologami, ale postawił tykającą bombę w samym jego centrum. Żąda obecności w Kościele osób będących niereformowalnie rzecznikami materialistycznej koncepcji człowieka pod marnym pretekstem, że nie neguje to jego świętości (Chrystus pyta się uczniów, czy znajdzie jeszcze wiarę na ziemi). 

Gdyby geje i lesbijki wyrzekli się redukcji materialistycznej przestaliby być gejami i lesbijkami. Warunek rezygnacji z tożsamości lesbijskiej i gejowskiej jest niezbędny do zagoszczenia w Kościele, gdyż postulaty i tożsamość LGBT są nie do pogodzenia z nauczaniem Chrystusa.

Populacja LGBT to ta mniejszość pośród osób o skłonnościach homoseksualnych, która fałszywie wiąże ideologię (postulaty społeczne) z nauką seksuologiczną i uznaje swoje skłonności za twarde nienegocjowalne jądro tożsamości: wrodzone i bezapelacyjnie afirmowane. - Skłonności realizowane ponad jakąkolwiek moralnością - ponieważ ich zahamowanie, w ich realizowaniu i ujawnianiu, wyprowadzane jest z uprzedzeń społecznych – są dla tej mniejszości częścią nie tylko osoby, ale osobistego programu życia, w który wlicza się homoseksualny psychorozwój (niezdefiniowany; mamy jedynie odstępstwa od heteroseksualnej linii rozwojowej), internalizacja pociągu homoerotycznego, coming out oraz identyfikacja z mniejszością LGBT – uważają przedstawiciele genderowych nauk społecznych.  

Nie po to przywołuje się jakąś kategorię ludzi, by negować ich tożsamość. Episkopat sam sobie zaprzecza. 

Jakie są konsekwencje wprowadzenia LGBT do Kościoła w związku z passusem "Obecność w Kościele osób reprezentujących postawy charakterystyczne dla LGBT+ nie neguje jego świętości"? 

Przyjęto w zakresie nazewnictwa osób homoseksualnych obcy magisterium Kościoła aparat pojęciowy. Faktycznie aby rozpoznać poruszane różnice definicyjne trzeba mieć dobre rozeznanie nie tylko w ewolucji takich dyscyplin jak seksuologia i studia genderowe. Przede wszystkim wymaganych rozróżnień można dokonać z poziomu filozoficznego. Ordynariusz łódzki zdyskredytował refleksję antropologiczną, bowiem wychowany został nie na metafizyce Arystotelesa, ale na popłuczynach tishnerowskich. Na małopolskich uczelniach teologicznych dominuje nurt idealistyczny. Nikt się nad tym nie zastanawia, że realizm arystotelesowski, uprzywilejowana realistyczna filozofia padła w mateczniku Wojtyły ofiarą zamachu i została zastąpiona przez podróbki. To jest źródło problemów powołaniowych, kryzysów i przegranej w starciu z ideologią postmarksowską. Nie mając realizmu skazani jesteśmy na anarchię definicyjną. 

Druga konsekwencja wydanego stanowiska z powołaniem się na LGBT+ to zastąpienie milczącej większości osób o skłonnościach homoseksualnych, które w różnym stopniu akceptują żądania zideologizowanej mniejszości pod akronimem LGBT+ albo w ogóle ich nie tolerują i w różnym także nasileniu te skłonności przejawiają, bowiem homoseksualizm jest płynny. Nie zwrócono się do pozostających wiernie przy Ewangelii osób homoseksualnych odmawiających pokusy ujawniania się i dochodzenia fikcyjnych praw, które częstokroć decydują się na walkę o zaniechanie aktywności seksualnej. Kościół polski nie do końca cofnął jednakże wysiłek abp. Życińskiego, który założył dla nich ośrodki wsparcia wierząc, podobnie jak Karol Wojtyła że orientacja homoseksualna jest czystym nierównorzędnym wobec heteroseksualności i nie mającym poparcia w całości struktury antropologicznej człowieka konstruktem. W 38. akapicie dokumentu episkopatu zadeklarowano inicjację ruchów pomocowych w skali całego kraju. To paląca potrzeba, którą zauważyli biskupi. Warto śledzić realizację tej obietnicy.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo