25 obserwujących
119 notek
115k odsłon
  2775   0

Terlikowski posądza abp. Gądeckiego o histerię. Co powinniśmy wiedzieć o śmierci mózgowej?

Przesłanka zamieszczona w UDDA zakłada, iż śmierć człowieka następuje alternatywnie na skutek ustania czynności krążeniowo-oddecho­wych lub w momencie stwierdzenia śmierci pnia mózgu.

Jeżeli przyjmiemy, że alternatywnie (spór toczy się o koniecznie łączną diagnozę) ustanie krążenia i bezdech, jak i śmierć mózgu są wskazaniami pozwalającymi na stwierdzenie śmierci, rodzi się pytanie: czy mamy w tych przypadkach do czynienia z jakościowo innymi rodzajami śmierci? Jeżeli nie, postępowanie po śmierci mózgu powinno być analogiczne, jak po jej stwierdzeniu na podstawie kryterium krążeniowo-oddechowego. Oznacza to, iż hipotetycznie można zgodzić się, że ten sam pacjent umiera dwa razy, raz zgodnie z zastrzeżeniem klasycz­nym, drugi raz zgodnie z warunkiem neurolo­gicznym. "Śmierć" oznacza więc coś in­nego, w zależności od reguł jej rozpoznania. Kontrargumentując, zwolennicy zmodyfikowanej koncepcji śmierci podkre­ślają, iż pojęcie śmierci określone w rapor­cie UDDA jest jedno, natomiast przysługują mu dwa warunki stosowane w zależności od możliwości technicznych.

Prawdziwym wyzwaniem nadal pozostaje uśmiercenie dawcy dla dobra biorcy. Wybór jest wąski: albo usankcjonujemy definicję śmierci mózgowej i umożliwimy transplantację narządów nieparzystych, albo odrzucimy tę definicję, równocześnie zamykając sobie drogę do pozyskiwania narządów nieparzystych do przeszczepów. Barierę etyczną - powołując się na humanizm laicki - zlikwidowano jednym cięciem: zaczęto ratować życie jednych kosztem życia drugich. Spór o kryteria śmierci od czasu wydania w roku 1968 "transplantacyjnych wytycznych" w ten sposób wciąż powraca, a jego stawką jest opowiedzenie się za lub przeciwko organodawstwu.

Ciało (biologia) a śmierć mózgowa (medycyna)

Kryterium śmierci mózgowej rozgościło się niesłusznie w mateczniku kryteriów biologicznych. Dystynkcję między nimi można najkrócej ująć jeszcze w ten sposób, że śmierć mózgowa jest tylko częścią dynamiki biologicznej i w żadnym razie nie może jej zastępować. Wnikliwsze postrzeżenie tej różnicy pomoże w odkryciu teoretycznego podłoża zaszłej zmiany.  

Jak widzimy w orbitę dyskusji o śmierci wchodzą rozróżnienia i znaczenia dotyczące ciała i umysłu, systemu funkcjonalnego i strukturalnego, biologii anatomicznej ciała i funkcjonalnej mózgowia, relacji układu nerwowego do funkcji pojedynczych organów itd. Pojawiające się rozbieżności i "niedomówienia" prowokują następujące pytania:

  1. Czy dezaktywowanie funkcji integracyjnej mózgu pociąga za sobą - w jakiejś kolejności, czy natychmiast - śmierć wszystkich pozostałych struktur fizycznych organizmu ludzkiego w sensie dosłownym czy umownym?
  2. Gdzie przebiega granica między biologią ciała a fizjologią funkcjonalną mózgu?
  3. Czy funkcja integracyjna organizmu ludzkiego jest zawężona do pnia mózgu czy też jest podporządkowana świadomości i cielesności w szerszym lub jakimkolwiek innym znaczeniu?

Odpowiedzi na te pytania znajdują się na szachownicy terminów podmienianych jak figury w grze. Zakłamano najbardziej podstawowe z nich. Zwłaszcza twierdzenie, ze śmierć mózgu wyznacza granicę ożywienia ciała ludzkiego jest semantycznym nadużyciem zasługującym na sprostowanie.

Śmierć mózgu jest najczęściej rozłożona w czasie i nie sięga wszystkich jego struktur, nie obejmuje też samoistnie innych organów ciała. Owszem rozpoczyna proces dezintegracji, daje mu pewien impuls, ale nie jest równoznaczna z eliminacją całego organizmu z częstotliwości życiowych. W przypadku śmierci mózgowej nie ma wątpliwości, że rozpoczął się nieuchronny proces śmierci, jednak pozostaje otwartym pytanie, kiedy proces ten się kończy. 

Postawienie znaku równości między zdysocjonowaną (nie całościową) śmiercią mózgu i śmiercią człowieka będącego indywiduum cielesno-duchowym stanowi najistotniejszą kwestię dyskutowaną współcześnie w związku z kryterium śmierci. Holistyczna definicja śmierci łączy założenia kardiologiczne, respiracji i mózgowe radząc sobie z wadami diagnozy tanatologicznej, która obiera za punkt wyjścia dysocjację objawów obumierania. "Dysocjacyjna" definicja - uzasadniana teoretycznie niejednoczesnością obumierania poszczególnych części ludzkiego organizmu - wywołuje szereg wątpliwości. Osią rozbieżności miedzy dwiema tymi koncepcjami jest biologia ludzkiego ciała. W doświadczeniu codziennym tożsamość jednostki obejmuje integralność świadomości i ciała, a ponieważ tożsamość dotyczy zarówno ciała, jak i umysłu, proces śmierci nie może być określony jako zakończony, skoro oddychanie i bicie serca się utrzymuje, ciało pozostaje ciepłe, a kolory ciała normalne (Rix 1990: 6). Człowiek jest ciałem a skoro jest ono żywe, oznacza to po prostu, iż żywy jest człowiek.  Mózg nie jest świadomością a umieranie nie jest śmiercią. Śmierć człowieka nie może znaczyć czegoś innego w zależności od tego, czy stwierdza się ją za pomocą kryterium krążeniowo-oddechowego, czy kryterium śmierci mózgu. Na podstawie wytycznych medycznych stwierdzamy śmierć mózgu, choć te pozostają w istotnym związku ze śmiercią człowieka. Człowiek w stanie śmierci mózgowej może być uznany w najlepszym razie za umierającego, za człowieka w niebezpieczeństwie lub w bezpośrednim zasięgu śmierci, a nie za umarłego a nieodwracalne uszkodzenie pnia mózgu jest jednym z wielu przystanków na szlaku do stanu śmierci biologicznej.

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo