25 obserwujących
119 notek
115k odsłon
  281   0

Jak Kataryna Sadło nie odrobiła lekcji z ontologii

archiwum blogmedia
archiwum blogmedia

Najbardziej znana z utraty dysydenckiego dziewictwa i powabu niezależnej outsiderki, wygodnie rozsiadająca się dziś na kanapach mainstreamu w będącym własnością pana Grzegorza Hajdarowicza i jego borykającej się z wierzycielami spółki dzienniku Rzeczpospolita redaktor Sadło, dawna Kataryna, wzięła się za grożenie palcem facetom.

Kamil Bortniczuk powinien się - zdaniem felietonistki - regularnie wstydzić za to, że jest mężczyzną i "szowinistyczną świnią". Ośmielił się sytuować stan subiektywny poniżej poziomu ontycznego.

Inteligentka najwyraźniej we własnym stanie subiektywnym zatraciła nie tylko dysydenckie dziedzictwo. Jej świadomości uszedł fakt, że aby myśleć i cokolwiek odczuwać najpierw trzeba być, czyli żyć. Nawet, żeby mieć zdrowie albo chorobę najpierw się istnieje. Porządek prawny ma sens o tyle, o ile owo uszeregowanie respektuje, gdyż stany subiektywne najczęściej się rozmijają o ile nie zaprzeczają sobie, więc nie można na nich budować obiektywnej rzeczywistości.

Publicystka najwyraźniej uważa inaczej: - najpierw przeżywamy, potem istniejemy - pohukuje.

- "Łatwo przechodzi do porządku dziennego nad traumą dziewczynek i kobiet padających ofiarami gwałtu, czasami kazirodczego czy pedofilskiego" – dobiera się do Dobromira Sośnierza.

Trauma gwałtu to rzecz straszna, ale czy lekarstwem na nią musi być od razu egzekucja.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale