32 obserwujących
133 notki
137k odsłon
  1386   5

Manowska ucina spekulacje. Czego jeszcze nie wiemy o wyroku TSUE w sprawie ID?

Do wyroku europejskiego trybunału odniosła się I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska: "Jestem głęboko przekonana, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego jest w pełni niezależna w sprawowaniu ustawowo jej przypisanej jurysdykcji, a sędziowie tej Izby są w pełni niezawiśli w orzekaniu". W ocenie prezes, "prawo europejskie nie obejmuje dziedziny, jaką jest organizacja wymiaru sprawiedliwości, bowiem to państwa członkowskie posiadają kompetencje w tym zakresie. Z Traktatów tworzących UE jasno wynika więc, że Rzeczpospolita Polska nie przekazała Unii kompetencji do stanowienia prawa w zakresie organizacji wymiaru sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej". - Sędziowie Sądu Najwyższego, w tym Izby Dyscyplinarnej, są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji RP oraz ustawom – głosi oświadczenie prezez SN. - Postanowiłam uchylić Zarządzenie nr 55/2020 p.o. Pierwszego Prezesa SN z dnia 5 maja 2020 r. o wykonaniu postanowienia TSUE z dnia 8 kwietnia 2020 r. o zastosowaniu środków tymczasowych.

W sprawie statusu Izby Dyscyplinarnej na uwagę zasługują opinie sędzi Barbary Piwnik i konstytucjonalistki, ekspertki od prawa europejskiego prof. Genowefy Grabowskiej. Ich zdaniem działania TSUE formalnie można jedynie adresować do ustawodawcy, który nadaje podstawy prawne funkcjonowaniu spornego Sądu.

Pozaformalnie Bruksela i Luksemburg razem dążą do osiągnięcia decydującego wpływu na obsadę stanowisk sędziowskich przez - gotowe za wszelką cenę implementować ponadnarodową federacyjną wizję Europy Antonio Gramsciego - korporacyjne środowiska sędziowskie i polityczne. Pod jego pomnikami oficjele europejscy składają kwiaty częściej, niż przed ikonami faktycznych trzech ojców założycieli "Wspólnoty Węgla i Stali". Pragnienie urzeczywistnienia ideologicznego planu komunistów i liberałów wśród elit jest tak silne i nadrzędne, że z narzędzi prawnych uczyniły one opresyjny środek wiodący do celu. Nie ma co liczyć, że na tej drodze będzie respektowana zasada niesprzeczności. Samo orzecznictwo wiceprezes Rosario Silvy de Lapuerty jest niedbałe i niespójne, z pogranicza zapisanego w traktatach legalizmu albo całkowicie oderwane od litery lizbońskiej ustawy zasadniczej.

W Luksemburgu i Strasburgu kwestionuje się też zasadę równości wobec prawa. Porządek prawny wielu krajów UE preferuje krajowe rozwiązania ponad paneuropejską abstrakcją. Postrzeganie ustrojów wyłaniających i nominujących sędziów w poszczególnych krajach jest tendencyjne i nie zależy wcale od jakiejś mitycznej równowagi między władzą sądowniczą, wykonawczą i ustawodawczą. Udział czynnika politycznego jest niezbędny w każdym wariancie ich relacji i jest samooszukiwaniem się wypieranie ze świadomości społecznej wszędzie obecnej kontroli politycznej nad sądami, nawet w ustroju ściśle korporacyjnym, gdzie sędziowie wybierają samych siebie. Ich bezstronność oraz odporność na sugestie i polityczne naciski miałyby nie budzić żadnych wątpliwości. Temida jednak wcale nie jest ślepa i poczuwa się do lojalności wobec wyznawanego kompleksu idei. Uderza hipokryzja de Lapuerty: sędziowie TSUE to nikt inny jak polityczni delegaci rządowi. Pani sędzia jest wybitną socjalistką.

Różnica między nominacjami tzw. politycznymi a korporacyjnymi jest taka, że te pierwsze są demokratyczne, więc - jakkolwiek - decydujemy o nich. Korporacje są z definicji ekskluzywne i nietransparentne. Stwarzają - co pokazało doświadczenie np. włoskie - niebezpieczeństwo dla demokracji.

Krytycy polskiego ustroju mylą notorycznie niezależność sądownictwa z jego niezawisłością i przenoszą debatę o sądownictwie na platformę małostkowych doraźnych interwencji zagranicznych. "To jak echa burzy, która przeszła ostatnio nad naszym miastem" –tłumaczy sędzia Barbara Piwnik. "Oczywiście widać, że ona przeszła, było ją słychać, można widzieć jej skutki – ale na naszą sytuację to, co się dzieje, nie ma większego wpływu". Prawny kostium jest wyraźnie niedopasowany do retorycznej figury napastników eliminujących krajowe systemy prawne. - Ta burza jest polityczna i rozładuje się poprzez rozwiązania i kompromisy polityczne między politykami i biurokratami unijnymi - przewiduje Piwnik.

Jeszcze cenniejsza wydaje się opinia prof. Mariusza Muszyńskiego, zasiadającego w polskim TK. Powinna ona wybrzmieć w każdym poważniejszym tekście o aplikowaniu traktatów akcesyjnych.

Wyrok TSUE jest wyłącznie wyrokiem stwierdzającym naruszenie. Nie jest natomiast tytułem wykonawczym, ani nie kształtuje bezpośrednio żadnej sytuacji prawnej. Dla państwa wynika z niego jedynie obowiązek zaprzestania naruszania traktatu. TSUE nie może tym wyrokiem sam uchylić państwowego środka uznanego za sprzeczny z traktatem (tu: zaskarżonych ustaw), ani nawet nałożyć na państwo obowiązku zaprzestania naruszenia. W art. 260 TFUE czytamy, że to "Państwo jest zobowiązane podjąć środki, które zapewnią wykonanie wyroku Trybunału".

Sędziowie TSUE chcą coś wymusić, ale nie wiedzą nawet jak to porządnie i poprawnie zrobić.

Eurokracja chętnie dysponuje środkami ostrego rażenia. Po cóż jej dyskutować z kimkolwiek? Niewykonanie orzeczeń europejskich uruchomi mechanizmy kar finansowych. Czy PiS jest na to gotowy? Za niezastosowanie się do zabezpieczenia TSUE w sprawie zawieszenia działalności Izby Dyscyplinarnej, Polsce grożą kary finansowe za każdy dzień zwłoki. Jeżeli władze uchylałyby się od płacenia, to kary i tak będą potrącane od należnych Polsce środków (jak rozwiązać konflikt wynikający z prawa do pieniędzy współpożyczonych przez Polskę?). W związku z decyzją Trybunału Konstytucyjnego Komisja Europejska może rozpocząć procedurę o naruszenie unijnego prawa, która także może zakończyć się w TSUE. Komisja rozpoczęła już takie działania wobec Niemiec. A pieniądze z Funduszu Odbudowy - 58 mld euro? Jeszcze we wtorek premier Mateusz Morawiecki zabiegał, żeby Komisja zaakceptowała polski plan w tym miesiącu, a to by oznaczało, że szefowa KE - tak jak w przypadku innych krajów, których plany zostały przyjęte - przyjedzie do Warszawy. Konflikt może oznaczać opóźnienie wypłat, na które czekają polscy przedsiębiorcy.


Lubię to! Skomentuj90 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka