33 obserwujących
135 notek
138k odsłon
  287   1

Kogo boi się Jourová?

Czyim cynglem jest Komisja Europejska? Czy w zarzutach KE, która żąda kar dla Polski tkwi ziarno prawdy? Uchwały samorządowe koncentrowały się na rodzinie i konfrontacji cywilizacyjnej z ruchem i ideologią gender i LGBT a nie na walce z osobami nieheteroseksualnymi, z których olbrzymia większość wcale nie identyfikuje się z organizacjami gejowskimi. Trzeba mieć złą wolę, by ignorować ideologiczne i polityczne konotacje ruchów emancypacyjnych. Przecież to sama KE wprowadziła  do unijnego programu pojęcie "gender mainstreaming" i bynajmniej nie chodziło w nim o ludzi, lecz o prawne i polityczne zmiany w krajach członkowskich. Zarzut o brak praworządności opiera się na równie niejasnych przesłankach. Izba Dyscyplinarna może funkcjonować tylko w oparciu o ustawy a uchwalenie dobrego prawa pod jej funkcjonowanie wymaga czasu, co najmniej do jesieni.

Kary finansowe, których domagają się komisarze Jourová i Reynerds, to nie pierwsza próba podpalenia polskiego domu i zagłodzenia polskiego państwa, podmiany treści ideologicznej i zasiania zwątpienia w tożsamość narodową. Komisja Europejska nasila swoją aktywność w chwili tąpnięć sondażowych opozycji i rzuca jej koło ratunkowe, którego ta kurczowo trzyma się jak resztek tonącej - mimo powrotu Donalda Tuska - łajby dryfującej po morzu zmiennej geopolityki. Fale kryzysów przelewające się przez świat przejaskrawiają bezradność polityków PO, którym elektorat nie przekaże władzy w trudnym czasie wielu wyzwań.

Uczestnicy Komisji Europejskiej, a jeszcze bardziej członkowie Parlamentu Europejskiego niekoniecznie muszą być ślepo podporządkowani nowym wartościom, które wprost z neomarksowskich tekstów Spinellego i Gramasciego zagościły w brukselskich biurach.

Odsłońmy kulisy tego politycznego teatru, w którego hierarchii biurokraci są ostatnim ogniwem. Komisję Europejską musztrują parlamentarzyści, którzy posunęli się do groźby zaskarżenia marionetek z KE do kilku trybunałów sądowniczych. Jeśli ci nie podejmą stanowczych kroków przeciwko Węgrom i Polsce staną pod pręgierzem. Politykom instrukcje wydają media. Na łamach opiniotwórczej prasy nadaje się impuls działaniom politycznym. Wytyczne medialne owinięte cytatami o wartościach są jednoznaczne i konkretne. Dziennikarze wręczają politykom nabrzmiałe od szczegółów instrukcje rozprawienia się z wrogami ideologicznymi superpaństwa Gramsciego. - Warszawie i Budapesztowi należy odebrać głos w Radzie Europejskiej – postulował niedawno Sueddeutsche Zeitung.

Za sznurki pociągają właściciele mediów i olbrzymich konsorcjów ekonomicznych zarazem. To oni mają główny interes w demontażu państwowości i autonomii bytów narodowych, w miejsce których za sprawą wielu manipulacji łącznie z tzw. sorosowskim społeczeństwem otwartym chcą zbudować globalne imperium. Owładnięci wizja jednobiegunowego świata nie są demonizowani Putin ani Chińczycy, lecz euroatlantyccy bossowie karteli, którzy tworzą na naszych oczach utopię zasłaniającą nieistniejącą dotąd na taką skalą koncentrację własności. Tejże skali odpowiada wielkość dezinformacji i brutalności metod w zaprowadzaniu nowego ustroju kapitałowego. Oligarchowie zawsze znajdą użytecznych idiotów gotowych chronić ich utopię. Symulacja demokratyczności zachodzących ze szkodą dla społeczeństwa zmian od czasu do czasu spala na panewce. Takim kijem w szprychy jest PiS.


Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka