38 obserwujących
154 notki
154k odsłony
  777   0

Poddać Mariupol – moralność Festung Breslau

Wojenny dylemat zalegający od kilkudziesięciu lat w wielkiej literaturze – powieściach Hemingwaya i Remarque'a czy filmografii, amerykańskie rozliczenie z Wietnamem – został gwałtownie wyparty przez "pretekstonalny" najazd na Irak i Afganistan. W Polsce, przykładowo, hołubiony jezuita, bardzo mądry i pobożny, ks. Stanisław Musiał zaczął – w tamtym czasie - być passé w kręgach katolickiego nominalnie Tygodnika Powszechnego, na którego łamach publikował, bo redakcja zajęła ostentacyjnie jednoznaczne proamerykańskie i prowojenne stanowisko. Duchowny popierał pokojowe starania Jana Pawła II. Postępowi publicyści przemawiali retoryką militarną angażując się w promowanie doktryny bezpieczeństwa USA i państwa Izrael w myśl której atakować należy bezpardonowo, pierwszemu nie oglądając się na racje międzynarodowe i jakiejkolwiek racje poza własnymi. To rozsadziło zasady ładu międzynarodowego i otwarło nowy substytut bezpieczeństwa narodowego: interes korporacyjny. Przedsiębiorstwa wydobycia ropy tuż po zajęciu przez armię amerykańską bogatych złóż błyskawicznie zawierały umowy z marionetkowymi rządami i utrwalały nowy kolonialny stan rzeczy konsumując awantury aneksyjne.

Państwa zaczęły odchodzić od 100-letniego dorobku prawnego w stosunkach, także o podłożu konfliktowym, między narodami: genewskich konwencji humanitarnych czyli konwencji genewskich ale również od zapisów konwencji haskiej z początku 20. wieku. Dzięki nim większość polskich oficerów Niemcy nie rozstrzeliwali, żołnierze trafiali do stalagów i oflagów.

Na pierwsze poważne odstępstwo od reguł współżycia i prawa międzynarodowego zdecydowały się Stany Zjednoczone, które - czy nam się podoba czy nie - są jednym z ich głównych gwarantów. Wielka Brytania i Francja straciły na znaczeniu.

Stany Zjednoczone z całą pewnością są najsilniejszym globalnym mocarstwem a to właśnie one nie przystąpiły do Statutu Rzymskiego i odmówiły wejścia w skład Międzynarodowego Trybunału Karnego, w którym przechowywany jest katalog zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Co więcej Stany Zjednoczone same przyjęły taką ustawę, która mówi o tym, że jeżeli jakiś żołnierz albo kontraktor armii zostanie przez jakieś państwo schwytany bądź nastąpi próba postawienia go w stan oskarżenia w Hadze za zbrodnie wojenne to prezydent Stanów Zjednoczonych ma obowiązek interweniowania włącznie z użyciem siły zbrojnej. Tą ustawę nazywa się w Stanach Zjednoczonych "Ustawą o inwazji na Hagę".

Praktyka wojen Izraela i Ameryki - w których nie liczono się z przetrwaniem dzieci i kobiet, w których cywile ginęli na potęgę, byle oszczędzić życie jednego choćby żołnierza izraelskiego lub amerykańskiego - nie odbija się na szczęście tak gwałtownie na ukraińskim froncie wojennym, na którym każda kula wykierowana w cywila wywołuje ból i sprzeciw lecz jest ich wymierzanych - gdy porówna się różne konflikty wojenne o podobnym rozmachu - w tej wojskowej wielkości operacyjnej względnie niewiele.

Nic się nie zmieniło. Pracownicy mediów posłusznie karczujący polityczne ścieżki właścicielom prasy, telewizji i bigtechu składają podpis pod doktryną bezpieczeństwa państwa Izrael i Ameryki, odmawiając przyjęcia do wiadomości choćby postrzegania swojego bezpieczeństwa przez Rosję. A przecież wszystkie bez wyjątku geopolityczne percepcje są subiektywne i naciągane pod pozycję siły.

Ofiary światowych konfliktów asymetryzuje się, żeby przepchnąć przez świadomość społeczną uniwersalny program, który – powiedzmy to głośno - szybuje daleko wyżej, ponad krwawe starcie regionalne. Jak pisze profesor John Mearsheimer (za nim min. Michael Koffman, Thomas Piketty, Jacek Bartosiak) wojna na Ukrainie jest zastępcza: Ukraina zastępuje USA w ścieraniu się z Moskwą o porządek światowy (New World Order). Polska też miała zastąpić atlantycką potęgę zaopatrując Kijów w Migi. Na szczęście zachowaliśmy resztki instynktu samozachowawczego i sprytnie wycofaliśmy się z bezpośredniego kontaktu z polem walki.

Podwójne standardy są niczym przerośnięta hipokryzja, i tak jak przymykano oczy na pełnowymiarowe widzenie tragedii Bliskiego Wschodu i utrudnia się jego odbudowę, dziś cynicznie gra się makabrą ukraińskiej ludności. Ofiary osadza się w schemacie interesu politycznego: jedne z nich przerysowuje albo nawet wymyśla - inne umniejsza, przemilcza albo gumkuje. Wymyśleni zostali martwi obrońcy "Wyspy węży", torturowani merowie miast i rzekomo masowi denaci ostrzałów szpitali, których w jednym z nich nie było w ogóle.

(Gazeta Wyborcza: "Mer Melitopola Iwan Fiodorow uwolniony przez służby ukraińskie. Był torturowany". Iwan Fiodorow: "Nikt mnie nie dotknął. Cierpiałem emocjonalnie".

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka