38 obserwujących
155 notek
154k odsłony
  777   0

Poddać Mariupol – moralność Festung Breslau

image

Wyborcza brnie: "W środę Fiodorow został uwolniony w wyniku operacji zorganizowanej przez ukraińskie służby specjalne. O odbiciu zakładnika powiadomił zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Kyrylo Tymoszenko".

Na tej samej witrynie parę wierszy do przodu zapoznajemy się z informacją, że mer został uwolniony a jeszcze kilka linijek dalej, w relacji Anthony'ego Blinkena, że mer został wymieniony za siedmiu rosyjskich poborowych.

Żełeńsky stara się trzymać obserwatorów mediów społecznościowych w niepodlegającym spadkowi napięciu. Matka jednego z obrońców "Wyspy węży" wspomina: – Gdy prezydent grobowym głosem oznajmił, że nikt nie przeżył, to w tamtej chwili poczułam, jakbym to ja umarła. - To takie uczucie jakby odebrało ci władzę w rękach i nogach – mówiła w rozmowie z Onetem Tatiana. Jej synowi Romanowi Hribowowi przypisano słowa, które stały się hasłem wojny Rosji z Ukrainą – przypomniała dziennikarka. Na tym samym Onecie szef działu publicystyka, Piotr Kozanecki, rozczarowany analizuje: "Chcemy wierzyć w to, że dobro zwycięża tak bardzo, że wszyscy poszliśmy jak dzieci we mgle za bohaterską historią obrońców Wyspy Węży, którzy powiedzieli rosyjskiemu dowódcy okrętu „idź w chu***" i po chwili zginęli. Przyznam, że miałem ogromne wątpliwości wobec tego nagrania od samego początku. Dwadzieścia sekund wymiany zdań, strzał oddany po jednym komunikacie i po tym jednym strzale kilkunastu zabitych? Zbyt to było filmowe. Ale oficjalnie potwierdzone przez ukraińskie służby i bez jakichś stanowczych dementi drugiej strony. "Idti w chu***" poszło w świat i zbudowało bohaterską legendę, po czym okazało się 48 godz. później, że obrońcy są żywi i trafili do rosyjskiej niewoli".

Niemal pierwszego dnia wojny powstały również jej "mity założycielskie", takie jak chociażby "duch z Kijowa" – a więc pilot ukraińskich sił powietrznych, który w pierwszych dniach konfliktu miał zestrzelić co najmniej pięć rosyjskich samolotów, uzyskując tym samym status asa myśliwskiego. Oczywiście jest to niemożliwe, a pobieżna nawet kwerenda niektórych filmów przedstawiających zestrzelenia "ducha z Kijowa" pozwala stwierdzić, że są one fałszywe.)

Dochodzi do głosu pytanie - przebija się przez tę samą wrażliwość, która obsługuje nieszczęście bombardowanych miast: czy można przymykać oczy na celowe zniekształcanie rzeczywistości? Jeżeli zaś znamy po imieniu i w szczegółach tyle przypadków jej zafałszowań, to czy w tej gigantycznej liczbie nie znajdują się także oskarżenia rosyjskich żołnierzy o wielokrotne gwałty, demoralizację i żądzę zabijania bezbronnych. Preparacje rozciągnięte w tym kierunku byłyby wszak najłatwiejszym skrótem do odwrócenia przeciwko sobie tożsamojęzycznych grup etnicznych. A kto tak robił jak nie komuniści, których potomkowie masowo zasilają garnizon władzy w ukraińskiej spółce rządowej z przedstawicielami ruchów nacjonalistycznych (i czy można tolerować współpracę Kijowa z ekstremistami - na zasadzie taktycznego sojuszu przeciw Rosji - którzy nie odcięli się od ideologii przez którą ginęli w czasie wojny Polacy i Żydzi?)?

Na stronach think-tanku "Strategy and Future" czytamy jakby przestrogę:

"Należy natomiast być świadomym, że Ukraina, choć doskonale jak dotąd prowadzi wojnę narracyjną, nie zdoła odnieść dzięki niej ostatecznego zwycięstwa. Należy odróżniać narrację i budujące ją mity od rzeczywistości, i nie ulec pokusie nadawania efektom wojny propagandowej większego, niż należy ciężaru gatunkowego."

Akceptacja dla propagandy, która ma mobilizować i utrzymywać w stanie czuwania masy ukraińskie i międzynarodowe i obrzydzać Rosję (której obrzydzać kłamstwami wcale nie trzeba, bo rozum zbrodnię dostrzega gołym okiem) światu w jakiś sposób zniża nas do poziomu najeźdźców lub nimi czyni. Taka tolerancja odwraca od rozumnej, czyli złożonej analizy przyczyn tej wojny, bez rozumienia których nie sposób jej przerwać z korzyścią dla napadniętego państwa. To może grozić zapętleniem i samounicestwieniem naszego sąsiada. Wcześniej czy później należałoby zdefiniować jego przyszłość bez opierania się na permanentnym konflikcie żywiącym romantyczną (Polacy) albo pseudoromantyczną i nierealistyczną formułę niezależności, faktycznie podporządkowaną jednej z trzech gigantycznych ideologii dominacyjnych. America first jest tą zastaną przez Ukrainę w 2014 roku. Ona się zużyła i jest nieaktualna, o czym można dowiedzieć się, i o skutkach tej zmiany, z planu pragmatycznego polityki (pragmatyka polityczna jest sekowana na obecną chwilę przez fanatycznych emisariuszy romantycznej poprawności, pełno ich na forach internetowych, śledzą i donoszą, odpowiadają za ciasnotę i duszność umysłową, zmuszają do ograniczania wolności wypowiedzi i przeczekania - niczym w mieście Savonaroli). A jeżeli będziemy błąkać się wciąż na planszy romantyki i pseudoromantyki podporządkowanej interesom oligarchów ukraińskich, to Ukrainie grozi równie niebezpieczny, co wojna, zastój.

Romantyzm polityczny wcale nie jest bardziej moralny od pragmatyki skoncentrowanej na realnej konsumpcji i osiąganiu korzyści. Romantyzm potrafi być nie tylko ślepy i fanatyczny, bywa egoistyczny i niemoralny tak jak sama skłonność do poświęcania bliźnich.

Dramat Mariupola */**, to przede wszystkim dramat jego mieszkańców, za których ktoś podejmuje decyzje o ich życiu. Około 400 tysięcy ludzi jest uwięzionych w piwnicach, ponieważ wymaga tego obrona miasta. Gdzie tu moralność? Jeżeli jest w tym jakaś moralność, to nazwijmy ją po imieniu, że jest to moralność Festung Breslau. Wymazana tylko nominalnie z dyskursu hipermoralizujących moderatorów masowego przekazu. Moralność Festung Breslau jest ich głównym - obok generowania konfliktu - wynikającym z eskalacji założeniem. 

Maria Czerw

PS. "Nie można mówić o poddaniu się, złożeniu broni. Poinformowaliśmy już o tym stronę rosyjską" – przekazała stronie rosyjskiej wicepremier Ukrainy Irina Wierieszczuk.


* Niniejszy tekst nie jest rozstrzygnięciem dylematu "poddać Mariupol". Autorka chce zwrócić uwagę na dramat "towarzyszący": zaniechania w komunikatorach dyskusji o ratowaniu ludzkiego życia za wszelką cenę, w tym za cenę poddania się w nierównej i z góry przegranej walce, ponieważ tak postawiona sprawa koliduje z preferowanym dążeniem do eskalacji.

** Portal braci Karnowskich "Wpolityce.pl" po raz pierwszy cytuje realistyczne a zarazem niepokojące prognozy Ośrodka Studiów Wschodnich: " Siły Zbrojne Ukrainy są w stanie zadawać agresorowi bolesne straty, nie potrafiły jednak dotychczas odzyskać inicjatywy operacyjnej, a ich sukcesy mają charakter doraźny i krótkotrwały. Dalsze trwanie obrony oblężonych miast, w pierwszej kolejności Mariupola, pozostaje kwestią otwartą: armia ukraińska nie jest w stanie przeprowadzić skutecznej operacji odblokowującej – na obu kierunkach na północ od Mariupola (donieckim i zaporoskim) siły obrońców znajdują się w defensywie – ani wesprzeć oblężonych dostawami uzbrojenia i zaopatrzenia".


Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka