19 obserwujących
61 notek
68k odsłon
728 odsłon

Swój sprzeciw biskupi warszawscy podpisali seksedukacją. To sygnatura diabła

Wykop Skomentuj11

Od lat w środowisku wychowawczym toczy się wojna o model nauczania seksualnego. Ogromnym wsparciem dla zwolenników holistycznej wizji takiego nauczania był episkopat. Kilka dni temu to wsparcie w zasadniczej jego antropologicznej warstwie stołeczni obrońcy rodziny utracili.


W lutym prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zobowiązał się do działań na rzecz edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, bezpieczeństwa osób LGBT+, edukacji antydyskryminacyjnej i antyprzemocowej w szkole. Organizacje prorodzinne zarzuciły polskim biskupom bierność i wycofanie się z konfrontacji z Ratuszem. W końcu ordynariusze obu diecezji mazowieckich odezwali się, ale na starcie popełnili poważny błąd obierając za punkt wyjścia swojego stanowiska edukację seksualną jako dyscyplinę nauczania. Wynikłe z nieuzasadnionych kompleksów - wobec postępu i nauki - zamieszczenie tytułowego terminu "edukacja seksualna" w deklaracji kardynała Nycza i abp. Kamińskiego (w miejsce wychowania do życia w rodzinie (WDŻR) to gol samobójczy. Duchowni, chcąc nie chcąc, wzmocnili nieludzki fundament oddziaływania na młodzież i podważyli wiarygodność własnego przewodu.

Jaką ideologią jest edukacja seksualna? Jest antytezą wychowania, które uwzględnia i pielęgnuje genealogię rozwoju ludzkiego, w tym rozwoju psychoseksualnego. Kreuje nowego człowieka - w opozycji do systemu rodzinnego, tradycji kulturowej i religijnej. W założeniu jest dialektyczna i tożsamościowo redukcjonistyczna, jak przeciwstawiający sobie klasy społeczne marksizm i zezwierzęcony biologizm. Nie liczy się z poczuciem intymności i wstydu niszcząc je. Od wychowania do życia w rodzinie różni ją metoda: koncentracja materiału, odseparowanie go od głębszego i szerszego kontekstu oraz grupowy (z pominięciem rozdziału płciowego, indywidualnej wrażliwości i udziału rodziców) charakter nauczania.


Czego nie ma na lekcjach "Pontonu"?


Wbrew informacjom nachalnej propagandy wiedza przekazywana na lekcjach "edukacji seksualnej" jest niepełna i nie nadąża za danymi naukowymi. Dziewczynki nie poznają na nich ograniczeń antykoncepcji hormonalnej (obniżenie libido i wyniszczenie organizmu) a chłopcy stosowania prezerwatywy, której zawodność jest wyższa niż teoretyczna, testowana na specyficznych mniejszościach.

Treści edukacji seksualnej pomijają naturalny rytm płodności i poznanie organizmu kobiecego, pierwszorzędne - rodzicielskie i wolitywne - czynniki chroniące przed nadużyciami seksualnymi (pedofilią), problem erotyzacji więzi międzyludzkich w przestrzeni kultury (adresowane do młodzieży paradokumenty MTV i TVN), z której bierze się zainteresowanie pornografią. Oraz wiele innych.

Oczywisty akcent na tożsamość płciową i orientację seksualną (postawienie w centrum oddziaływania pedagogicznego swoich "specjalistów") podtrzymywany przez ultradoktrynalne przesłanki - w tym nieprawdziwe statystyki o samobójstwach uczniów dyskryminowanych za swój homoseksualizm - obok masturbacji dziecięcej generuje największy opór w społeczeństwie. Jak najbardziej słusznie, gdyż ustalenie, że dzieci czy nastolatki mają ukształtowaną orientację seksualną nie jest prawdziwe i naukowe. Afirmacja tożsamości gejów i lesbijek relatywizuje proces pełnej akceptacji płci biologicznej u dzieci (kwestia stałości postrzegania dychotomii płciowej) i adolescentów, z którym ściśle powiązana jest identyfikacja płciowa a w dalszej kolejności pociąg płciowy i seksualny.

Edukatorzy seksualni karygodnie mylą ze sobą kulturową tożsamość gejowską, homoseksualne incydenty rozwojowe i (nie)dopasowanie płciowe, uniemożliwiając rodzicom korzystanie z wsparcia lekarzy seksuologów w stanach, które wymagają ich interwencji, ponieważ nurt antydyskryminacyjny gender nie proponuje żadnego zintegrowanego modelu rozwoju psychoseksualnego. Dla genderystów jest to temat tabu, nieistniejący. Taki model siłą rzeczy uzgadnia wpływy natury i środowiska rodzinnego. Tymczasem ideologia gender odnosi się do anaukowej sprzeczności opierając rozwój psychoseksualny na niepodlegającej korektom determinacji genetycznej (do tej pory nieznaleziono genu odpowiadającego za orientację seksualną) przy równoległym założeniu, że orientacja seksualna jest bliżej nieokreślonym i płynnym kulturowo wyborem jednostki.


Różnica celów i metod. Ewaluacja przedmiotu


Metodologiczna i teoretyczna niekonsekwencja eliminuje edukację seksualną z szeregu dydaktycznych programów, które muszą opierać się na naukowych i koncepcyjnie spójnych zasadach (niesprzeczności) oraz na ewaluacji. Tej ostatniej projekty genderowe poddać się nie chcą. Natomiast badania, przeprowadzone w gimnazjach i szkołach średnich przez dr. Szymona Czarnika z UJ wykazały wszechstronny pozytywny wpływ wychowania do życia w rodzinie. Co więcej ogromna większość młodzieży miała poczucie, że na zajęciach WDŻR można zadawać pytania i otwarcie wyrażać swoje opinie.

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo