23 obserwujących
76 notek
79k odsłon
360 odsłon

Zło tęczowego piątku

Wykop Skomentuj12

Nie jest przypadkiem, że homoseksualne lobby za czas panoszenia się w polskiej szkole obrało sobie piątek śmierci Chrystusa. Jest to przypadek działania podświadomego, identycznego z planem osobowego zła absolutnego, które inspiruje bez ustanku antyludzką agendę, bo tą można najbardziej zasmucić Boga. 


Intencje w polityce i nauce są uwikłane w zaciekłą walkę o ludzkie dusze między siłami nadprzyrodzonymi, które na ziemi się czci i zaprasza do życia społecznego lub odmawia im obecności. Jednym ze znaków rozpoznawczych diabła jest kłamstwo. A my szybko zapomnieliśmy, że nauka sygnowała i akuszerowała nieludzkie plany nienawiści rasowej, eugeniki czy eksterminacji. Kłamstwo ma się dobrze i widać gołym okiem, że padają kolejne rekordy bezczelnego naginania świadomości społecznej przez organizacje i środowiska proLGBT.

Prostackie i banalne kłamstwo obezwładniło w miarę inteligentnych ludzi. Także duchownych. Występujący wespół z Maciejem Gdulą w Polsacie ks. Henryk Zieliński wystraszony przyznał, że akceptuje miłość gejowską i nie ma nic przeciwko niej. W czwartkowym wydaniu "O tym się mówi" na TVPinfo hasła naciskającego na szkoły ruchu podjęli, niechcący, dziennikarz prowadzący i występujący w programie ojcowie uczniów. Nieporadność części gości i gospodarza uchwycił profesor Henryk Domański, który sensownie stwierdził, że sens i ład społeczny są stabilizowane w podzielanej przez większość normatywności. Koło ratunkowe rzucone przez socjologa wyślizgnęło się jednak redaktorowi Gizie. Dziennikarz plótł bzdury zasłyszane w propagandowych połajankach: o dzieciach - gejach – samobójcach (nie ma takich, orientacja seksualna wykształca się po 20 roku życia; gej to homoseksualista identyfikujący się z ideologią gender), konieczności edukacji seksualnej (informacje kontra wartości przekazywane w wychowaniu), przekazie tolerancji w szkołach dotkniętych falą przemocy (nią uwodzono naiwną młodzież w czasach Związku radzieckiego) ...

Przyswoiliśmy powtarzane często i agresywnie fałszywe tezy. Przyznajmy to.

Jak można wybronić się przed pułapką zastawianą na poczucie przyzwoitości? Czy redakcja nie powinna delegować kogoś lepiej przygotowanego do podjęcia tematu, niż przytakującego ideologom pracownika? A MEN? Nie ma go w tej walce. Minister Piontkowski czmychnął nie pozostawiając zaniepokojonym rodzinom adresu mailowego, pod którym składano by zapytania i protesty. 

Nie musimy akceptować. Nie wolno nam oglądać się w stronę Sodomy. Nie tolerujmy degrengolady. Nie nazywajmy miłością otwartych poliamorycznie związków jednopłciowych.

Trafność myśli profesora Domańskiego uzasadnia "teoria" wzorca. Środowiska LGBT chciałyby z modelu relacji homoseksualnej uczynić alternatywną ścieżkę rozwoju. Równość to równość. Ale homoseksualizm jest nierównorzędny względem prokreacyjnego modelu. Dwóch homoseksualistów – zasadniczo, nie incydentalnie jak niepłodne małżeństwa - nie będzie miało potomka, w którym zbiegnie się genealogia rodzin pochodzenia obu partnerów. Różnic niekorzystnych dla par LG jest cała masa. Następna z nich: kondycja psychiczna. Gorsza niż większości. Za wyniki zdrowia społeczności nieheteroseksualnej nie odpowiada jednak stres mniejszościowy. Źródłem problemów osób homoseksualnych jest niedopasowanie płciowe. Rozmijanie się z własną płcią, czyli osłabiona więź z płcią biologiczną, generuje deficyt schematów, które mocują w świecie społecznym. Nieprzystawanie do otoczenia nie pozwala czerpać z jego zasobów zdrowotnych. Tak więc nie opresja większości, lecz trudność w nawiązywaniu kontaktu z heteroseksualnym środowiskiem stanowi barierę społeczną dla osób homoseksualnych.

Ład społeczny jest ładem płciowym. Dobrze ujął to Paweł Jędrzejewski z Forum Żydów Polskich.

"Żeby ludzie mieli sobie co nawzajem dawać, muszą się od siebie różnić, bo wtedy każde ma do dania to, czego nie ma drugie. Ta odrębność, wszechstronnie podkreślana w judaizmie, nawiązująca do naturalnych różnic psychologicznych (kobiety i mężczyźni nie różnią się od siebie wyłącznie budową anatomiczną) i wynikających z nich odmiennych ról kulturowych i społecznych, czyni możliwym funkcjonowanie rodziny. Pomaga w wydobywaniu z ludzi tego, co najlepsze w wymiarze odpowiedzialności i przełamywania egoizmu, a – przede wszystkim – stwarza najlepsze warunki do wychowania dzieci. Poddaje je wpływom zarówno ojca jak i matki – dwóch odmiennych, ale uzupełniających się wzorców – co daje największe szanse na możliwie pełny rozwój ich osobowości. Tylko matka i ojciec mają do zaoferowania dziecku to, czego nikt inny nie może mu dać."

Przekładając wywód judaistyczny na rozumowanie prof. Domańskiego uznajemy, że porządek społeczny fundowany jest przez wspólne normy moralne. Tęczowy piątek to anarchia i praktyczne zakwestionowanie tego porządku. A także odebranie rodzicom wpływu na rozwój psychoseksualny dziecka poprzez unicestwienie prymatu, absolutności i wyłączności naśladownictwa rodzica.

Włączenie psychoseksualnego rozwoju młodzieży w odwrotny do zróżnicowanego płciowo układ relacji intymnych rozbija poczucie tożsamości płciowej. Jak? Przez ekspozycję konkurencyjnego wzorca.

Ojcowie nie wiedzą tego, że samo odebranie im wyboru i kontroli nad wychowaniem nie jest jedynym złem. Ojcowie nie wiedzą, że szczytne cele, jakie stawia im przed oczami Kampania Przeciw Homofobii są zaprowadzeniem nowego ładu i odebraniem monopolu na psychoseksualne kształtowanie dzieci. Ojcom pozostaje intuicja. Mężczyźni nie chcą "patrzeć" i zabraniają "patrzenia" swoim dzieciom i kobietom. Żonę Lota zgubiła ciekawość. Pod pozorem poznawczym podobnie genderyści odbierają nam dzieci i młodzież.

Kiedy, zatem, sejm uchwali "litewskie" i węgierskie" prawo zakazujące demoralizacji dzieci?

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo