3 obserwujących
1425 notek
301k odsłon
188 odsłon

Szrot na złom + nowa instalacja LPG

Wykop Skomentuj5

image


Nie mogę się pochwalić swoim obecnym samochodem. Ale mogę napisać o swoim poprzednim, którego zdałem właśnie na kasację. Peugeot 206 z 2002. Wcześniej miałem praktycznie nowego VW UPa, ale brakowało mi trochę pieniędzy na rozwinięcie działalności, więc go szybko sprzedałem, ale czymś musiałem jeździć i wybór padł na Peugeota 206, którego linia nadwozia - jak na kilkunastoletnie auto - wygląda całkiem przyjemnie dla oka.

Początkowo w planie miałem mieć go przez kilka miesięcy, ale ostatecznie skończyło się na 2 latach jeżdżenia (+ kilku miesiącach stania pod budynkiem), w czasie których zrobiłem nim 23 000 km. Auto kupiłem za 3 000, w naprawy, serwisowanie, wymianę opon przez 2 lata władowałem kolejne 3 000. A to obluzował się tłumik, a to ręczny przestał działać na oba koła, a to trzeba było wymienić linkę od sprzęgła, a to dziurawa chłodnica, itd. 

Ale największa masakra była z silnikiem. Początkowo co 1500 - 2000 km, a następnie co około 1000 km, musiałem uzupełniać litr oleju. I to tylko pod warunkiem, że początkowo nie przekraczałem 3500 obrotów (=115 km/h), a następnie nawet 3000 obrotów (= 95 km/h), bo w takim wypadku żłopał olej jak smok. Samo spalanie benzyny bardzo zadowalające, bo nie przekraczając nigdy tych 95 km/h, udawało mi się jeździć na 6-7 litrach benzyny na 100 km.

Pod koniec zeszłego roku kończył mi się przegląd i pojechałem do okręgowej stacja badania pojazdów. Niestety nie przeszedł przeglądu. Pojechałem do warsztatu i poprosiłem o wycenę napraw, tak żeby przeszedł przegląd. Wyszłoby 1 500 - 2 000 zł. I to tylko naprawy takie, żeby przeszedł przegląd, bez ruszania silnika, którego spalanie oleju pewnie znowu by się zwiększyło i zgaduję, że po kolejnych 10 000 km pewnie nie mógłbym przekraczać 80 km/h :-)

Tak więc, 3 miesiące jeździłem bez ważnego przeglądu, ale było to dosyć ryzykowne, bo w razie jakieś stłuczki, mogłoby być nieciekawie, bo ubezpieczyciel pewnie uznałby ubezpieczenie za nieważne. Dlatego po 3 miesiącach takiego jeżdżenia, kupiłem sobie następne auto, niestety też używane, ale trochę nowsze i w o wiele lepszym stanie, także sam silnik. Co prawda nie pali 6-7 litrów benzyny, ale pali około 8 litrów gazu, ponieważ właśnie zainstalowałem sobie LPG do tego auta, więc jazda jest i tak o wiele tańsza. Następne auto, mam nadzieję, że już prosto z salonu kupię za 3-3.5 roku, natomiast do tego czasu zamierzam zrobić aktualnym autem 60 000 - 70 000 km, tak więc LPG zamontowane za 2500 zł (+ obowiązkowe przeglądy serwisowe instalacji LPG co 11000 - 12 000 km za 140 zł + nieco droższe coroczne badanie okresowe) jak najbardziej się opłaca. Dodatkowo na trasy międzywojewódzkie, czy międzykrajowe zabiorę poprzez aplikację mobilną czasem dodatkowych pasażerów, którzy dokładają się do paliwa, i tym sposobem czasami wychodzi taniej niż pociągiem, albo wręcz prawie na 0 (jeśli nie policzy się pozapaliwowych kosztów eksploatacyjnych).

A co ze starym autem? Nie miałem serca odsprzedawać go komuś dalej i żeby kłopotał się z tym autem po drogach. Dlatego po 3 miesiącach stania, w tym tygodniu sprawdziłem i nie chciał odpalić, a za miesiąc kończy się jego OC (wg przepisów ubezpieczenie OC jest obowiązkowe także dla stojących pojazdów), tak więc dokonałem jego kasacji, zadzwoniłem, przyjechali z lawetą, a ja dostałem symboliczne 300 zł. 

W ogólnej ocenie jestem zadowolony, auto użytkowałem 4x dłużej niż początkowo zakładałem, i kupując je spodziewałem się, że prawdopodobnie po mnie trafi już na złom, a nie, że będę je odsprzedawać za jakąś podobną kwotę do kwoty zakupu przeze mnie. Niemniej, jeszcze bardziej przekonałem się do aut z salonu, bo nie lubię gdy auto zaskakuje mnie bliżej niesprecyzowanymi usterkami wychodzącymi jeszcze po poprzednich właścicielach. I jak mam wybierać np. za xx tysięcy za taką samą kwotę jako takie zwykłe auto z salonu, czy 10-letnie używane auto tzw. klasy premium z przejechanymi 200 000 km, to na pewno zdecyduję się na to pierwsze. Co też nie oznacza, że wszystkie oszczędności powinno się pakować w zakup samochodu. Ja sobie odseparowuję oszczędności na różne cele i utworzyłem też ,,fundusz motoryzacyjny" stanowiący pewien % moich oszczędności. I dlatego póki co na najbliższy czas zdecydowałem się jeszcze na inne używane auto w dosyć podobnych wymiarach i osiągach co Peugeot 206, tylko, że trochę nowsze i w o wiele lepszym stanie. Dodatkowo jest ocynkowany, więc mimo, że auto też ma za sobą trochę przejechanych km, to trzeba naprawdę się postarać, żeby znaleźć jakieś ogniska rdzy, czy skazy w lakierze nadwozia, podczas gdy nadwozie Peugeota roiło się od różnych skaz, a jego podwozie określiłbym jako już w 1/4 zardzewiałe. I co prawda 120 km/h nowozakupionym autem nie przekraczam, a jeśli jadę bez dopłacających się pasażerów i nigdzie mi się strasznie nie śpieszy, to nie przekraczam nawet 100 km/h, ale to dlatego, że nie chcę, żeby spalało mi powyżej 8 litrów LPG, a nie dlatego, że ciągnie olej, czy słychać, że silnik się męczy.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale