3 obserwujących
1464 notki
313k odsłon
180 odsłon

Co za mendy - Mecenas i napięta sytuacja w tramwaju

Wykop Skomentuj2

Ja pierniczę. Wysiadam z pociągu i musiałem podjechać tramwajem po swoje auto kawałek (nie chciałem zostawiać w strefie płatnego parkowania). I wsiadł też przystanek przed moim disembarkiem taki chłopaczek 15 lat i chce kupić bilet u motorniczego. W tym mieście w tramwajach są biletomaty, a motorniczy ma obowiązek sprzedać bilet w godzinach wieczornych i weekendy (czyli dzisiaj), jeśli biletomat nie działa. Skoro biletomat jest tylko na banknoty i kartę, i nie przyjmuje monet, a ktoś ma taką sytuację, że ma monety, to powinien móc mieć jak najbardziej prawo kupić u motorniczego. Co zresztą wydaje się być logiczne, trzeba mieć przygotowane monety, bo u motorniczego powinno się mieć najlepiej odmierzoną kwotę - bankonoty i karta ci tu z kolei nie pomoże. Dodam, że kasa sprzedaży biletów u motorniczego nijak nie jest systemowo podłączona do biletomatu, że np. uaktywniłaby się tylko w czasie niesprawności biletomatu - tak więc sprzedaż zależy tylko z woli motorniczego.

I tak w większości cywilizowanych krajów przebiegłaby dyskusja: ,,proszę tu bilet, życzę miłego dnia'' i ewentualnie mógłby dopowiedzieć ,,przepraszam w imieniu firmy, że nie mógł pan nabyć biletu za pomocą monet''.

Ale nie tutaj, wąsaty Janusz, władca dyliżansu, powiedział, że go to nie obchodzi i nie zawracać mu głowy, i to nie jego problem. To wstałem, podeszłem i wyłożyłem swoje racje jak powyżej wspomiane. I nie wiem czy to by coś dało czy nie, bo dyskusja przeniosła się w drugim kierunku tramwaju. Jakaś szmata odezwała się, jakby nie słyszała tego co powiedziałem, i gada: ,,niech chłopak kupuje w biletomacie". Zrezygnowany chłopak mówi, dobra wysiądę na następnym, a ja z kolei, że znowu do niej ,,biletomat nie przyjmuje monet, on nie ma karty, ani banknotu a jest weekend i motorniczy ma obowiązek sprzedać bilet" po czym spytała się czy by się tak wymądrzała jakby to jej matka była w takiej potrzebie. A ona na to ... moja matka ma sieciówkę. Okazało się, że chłopak nie jest z tego miasta, to ciekawe jak miałby kupować sieciówkę jak na 2 dni przyjechał. Ona coś tam jeszcze wykrzykuje: ,,młody jest, niech zasuwa na piechotę".

Dobra, spytałem się go na jaką ulicę zmierza. Okazało się, że w tym samym kierunku co ja (kilka dobrych km), to powiedziałem, że ja wysiadam i masz tu bilet jeszcze 2 przystanki oficjalnie na nim przejedziesz, albo wysiądź ze mną i w minutę wsiądziemy do mojego auta i ja cię tam podwiozę, bo to w mojej okolicy, a na tych cweli szkoda czasu. No i ostatecznie podrzuciłem go większość jego trasy.

Co za mendy, zamiast pomóc bliźniemu w potrzebie, to jeszcze wrzucanie swoich trzech groszy, żeby bardziej zgnoić.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale