Merytokracja
Nec temere nec timide.
1 obserwujący
7 notek
8270 odsłon
961 odsłon

Czy broniłby pan Hitlera?

Wykop Skomentuj23

Alan Derschovitz, znany amerykański adwokat żydowskiego pochodzenia zapytany co by zrobił, gdyby Hitler zwrócił się do niego o pomoc prawną, odpowiedział, że podjąłby się jego obrony – „Nie pozwoliłbym, aby jakiś Hitler zburzył nasz system prawny”. Stwierdził tak, mimo że stracił z rąk nazistów wiele bliskich osób podczas wojny.

Czasami otworzę sobie jakiś artykuł w stylu kroniki kryminalnej i widzę – ktoś zrobił coś okropnego, na przykład zamordował inną osobę, dziecko, a wcześniej je zgwałcił. Pod takim tekstem widać na ogół stek nienawistnych komentarzy wzywających do ucięcia sprawcy pewnych części ciała czy też poćwiartowania go w całości lub podobnych rzeczy. I tu pojawia się na ogół „głos rozsądku” – może on jest niewinny? Przecież jeszcze nie został skazany prawomocnym wyrokiem. I rzeczywiście jest to pewien argument, ale załóżmy, że sytuacja jest na tyle oczywista, że można mieć jako taką pewność co do jego winy. Otóż w takiej sytuacji również powinien mieć zapewniony uczciwy proces, a jego prawa w trakcie tego procesu powinny być przestrzegane.

Przyglądając się sprawie od innej strony, często spotykam się z opiniami, że ktoś nie byłby w stanie wykonywać zawodu adwokata czy radcy prawnego, ponieważ nie chciałby bronić zwyrodnialców. Będę abstrahował od faktu, że adwokat może równie dobrze być pełnomocnikiem pokrzywdzonego wskutek czynu jakiegoś zwyrodnialca, a może w ogóle nie zajmować się prawem karnym, tylko obsługiwać przedsiębiorców, rozwody i inne sprawy cywilne. Będę też abstrahował od faktu, że wielu osobników myślących w ten sposób, gdyby tylko było na tyle inteligentnych, żeby ukończyć aplikacje, a wcześniej studia prawnicze, a wcześniej się na nie dostać, to chętnie podjęłoby się tego w miarę dobrze płatnego zawodu – jest to tak naprawdę zarzut, a nie rozterka moralna, często zakorzeniony w zawiści.

Skoro obrona mordercy i pedofila (w rozumieniu potocznym) miałaby być już przekroczeniem pewnej granicy, czymś niemoralnym, to należałoby się zapytać gdzie jest ta granica? Czy np. obrona mordercy, ale nie dziecka, tylko dorosłego człowieka jest już za nią czy jeszcze przed nią? A obrona bandytów napadających na zamożne domy i wymuszających torturami od mieszkańców wydanie pieniędzy i kosztowności? A złodzieja-recydywisty? W ten sposób dochodzi się do prostej konstatacji, że każdy czyn stypizowany w ustawie karnej jest mniej lub bardziej naganny moralnie, narusza podstawowe normy społeczne. Albo jak to mawiają karniści – przekracza pewne ultima ratio, nieprzekraczalne granice. Stąd o prawie karnym mówi się, że jest „prawem nieprzekraczalnych granic”.

 I mimo tego, a poniekąd właśnie dlatego ustawodawca zdecydował się na zagwarantowanie osobie podejrzanej/oskarżonej o taki czyn prawa do obrony.

Jeśli chodzi o stopień pewności jego popełnienia, to ustawodawca również rozstrzygnął ten problem i gwarantuje prawo do obrony każdemu, co do kogo zachodzi wystarczające podejrzenie popełnienia czynu zabronionego, aby wydać wobec niego postanowienie o przedstawieniu zarzutów, a następnie skierować akt oskarżenia do sądu.

Prawo o adwokaturze nakłada na adwokatów obowiązek udzielenia pomocy prawnej, za którego naruszenie może grozić odpowiedzialność dyscyplinarna. Oczywiście adwokaci mają swoje sposoby na nieudzielenie pomocy prawnej osobom, z którymi z różnych względów nie chcą współpracować – np. podanie zaporowej ceny za usługę. Tym niemniej, gdyby adwokat po prostu odmówił udzielenia pomocy zainteresowanemu musiałby podać „ważny powód” takiej odmowy.

 Czym jest ów „ważny powód”? Wiele lat temu na wykładzie z etyki prawniczej prowadzący zadał takie samo pytanie. Ktoś odpowiedział, że taki „ważny powód” zachodziłby, gdyby np. do pani adwokat zgłosił się człowiek oskarżony o zgwałcenie, a owa pani adwokat została w przeszłości pokrzywdzona takim czynem. I zdecydowanie w takiej sytuacji obowiązek udzielenia pomocy prawnej byłby uchylony. A co jeśli do pana mecenasa przyszedł złodziej samochodów, a panu mecenasowi niedawno ukradziono samochód? A jeśli to był niemal eksponat historii motoryzacji, z którym ludzie robili sobie zdjęcia na parkingu? Albo jeśli był to super, hiper, mega wypasiony sportowy wóz? W razie wątpliwości sprawę rozstrzyga okręgowa rada adwokacka.

Bez wątpienia jednym z chlubnych rozdziałów w dziejach polskiej palestry była obrona wielu nazistowskich zbrodniarzy w powojennych procesach. Szanse powodzenia tej obrony i uczciwość postępowania (fair trial) w wielu przypadkach, to już odrębna sprawa. Jednak w większości przypadków polscy adwokaci bronili oskarżonych o zbrodnie wojenne z pełnym profesjonalizmem, mimo że przecież prawie każdy stracił w czasie wojny kogoś bliskiego. Świadczy to o wysokim poziomie rzemiosła ówczesnej polskiej adwokatury.

Prawo do obrony, w tym prawo do pomocy profesjonalnego obrońcy, jest ważnym elementem istniejącego porządku prawnego w każdym cywilizowanym kraju. Adwokatura ma za zadanie to prawo urzeczywistnić i z tego powodu – doniosłej funkcji, jaką pełni – praca adwokata zasługuje na szacunek.


Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka