0 obserwujących
1 notka
10k odsłon
10397 odsłon

11 września - niewygodne fakty

Wykop Skomentuj

Anatomia zbrodni

cvxvxvxvxn

Fot. 2: Tłumy gapiów wdychają najważniejszy dowód zbrodni  - chmura piroklastyczna powstaje tylko i wyłącznie na skutek użycia materiałów wybuchowych.

Ulice przepełnione są tłumami gapiów, ocalałych, strażaków, policjantów oraz przedstawicieli służb – wszyscy w panice obserwują to co się dzieje na niebie, kiedy to kolejne samoloty uderzają w wieże WTC. Mało osób zdawało sobie wówczas sprawę, że ulice Nowego Jorku pokryła piroklastyczna chmura, które powstaje tylko i wyłącznie na skutek detonacji materiałów wybuchowych(!) oraz starcia na pyłu, betonu, gipsu, szkła i innych elementów.  Wojciech Mann w swojej książce opisuje również jeden charakterystyczny szczegół dotyczący piroklastycznych chmur,mianowicie taki, że powstają one tylko w dwóch przypadkach: erupcji wulkanów i kontrolowanych wyburzeń. Z tym drugim  mieliśmy do czynienia 11 września. Zwróćmy uwagę, że budynek przy normalnych upadku, gubiłby elementy upadając w dół. W przypadku WTC cały beton został spalony przy kontrolowanych detonacjach niszczących kolejne piętra – uważa Mann . Pisząc o WTC można by było zacytować całą książkę Wojciecha Manna, po to, aby poznać fakt po fakcie anatomię wydarzeń, ale ja przytoczę tylko jej najważniejsze fragmenty. Wieże World Trade Center składały się z 90,000 ton betonu a po detonacjach nie znaleziono ani jednej jego części – ani jednego kawałka betonu! Zatem sproszkowanie betonu i gipsu może powstać tylko i wyłącznie przez użycie ogromnej ilości materiałów wybuchowych! Mieliśmy wiec sytuacje paradoksalną – ludność Nowego Jorku po wysadzeniu budynku wdychała najbardziej istotny dowód tej okrutnej zbrodni.
Kryształowymi dowodami dotyczącymi każdego wydarzenia są relacje świadków. W przypadku World Trade Center świadkowie w większości słyszeli detonacje materiałów wybuchowych. Jim Lundberg był jednym z ratowników sił powietrznych, odpowiedzialnych za pomoc uwięzionym w budynkach ludzi. Emerytowany już ratownik, posiadający z racji pełnionego przez siebie stanowiska ogromną wiedzę na temat materiałów wybuchowych, zauważył na miejscu zdarzenia dwa istotne, być może najistotniejsze dla tych wydarzeń substancje, pierwiastki chemiczne – był to zapach siarki oraz duża ilość pyłu. Lundberg stwierdził, iż źródła te pochodziły z materiałów wybuchowych – ratownicy używali je na treningach, dlatego mógł łatwo określić, co było przyczyną zawalenia się budynków. „Byłem w Poughkeepsie w stanie Nowy York 11 września 2001 roku i poszedłem na miejsce zdarzenia w następną sobotę by się rozejrzeć, i było tam zbyt dużo pyłu – silny zapach siarki jak z ładunków wybuchowych, które używaliśmy na treningach”[1].  Przyjrzymy się  teraz  relacjom innych świadków, którzy widzieli lub słyszeli zniszczenie budynku przez materiały wybuchowe. Zobaczmy, co o 11 września mówili ocalali:
” Bomba, pomyślała Dianne DeFontes, gdy odzyskała przytomność umysłu. O 8.46.30 była w biurze prawnym na osiemdziesiątym dziewiątym piętrze w wieży północnej World Trade Center 1. Wstrząs był tak silny, że spadła z krzesła. Drzwi się otworzyły, mimo że były zamknięte na zasuwę. W innej części tego piętra Walter Pilipiak, prezes Cosmos International, maklerskiej firmy ubezpieczeniowej, właśnie otworzył drzwi do swego biura. Akane Ito podniosła głowę znad biurka i pozdrowiła go. Pilipiak nie zdążył nawet otworzyć ust, by powiedzieć „dzień dobry”; poczuł uderzenie w tył głowy i zatoczył się w kierunku ściany. Na Ito posypały się płytki z sufitu. Gdy doszli do siebie, pomyśleli, że eksplodowała bomba”[2].
„Caleb Arron Dack, konsultant komputerowy, biorący udział w konferencji Risk Waters w sali „Windows on the World”, zadzwonił przez komórkę do żony Abigail Carter. „Jesteśmy w «Windows on the World» -powiedział – wybuchła bomba”. Nie mógł połączyć się z policyjnym numerem alarmowym. Chciał, aby Abigail zadzwoniła w jego imieniu pod 911. Prawdopodobnie bombę podłożono w toalecie ”[3].
„Nicole De Martini właśnie przełknęła ostatni łyk kawy i wstała, by pożegnać się z mężem i pójść do swojego biura w wieży południowej. Wtedy oboje usłyszeli głośny huk gdzieś wyżej i poczuli, że budynek się zakołysał. Nicole zobaczyła rzekę ognia rozlewającą się za oknem pokoju Franka. To bomba, pomyśleli oboje. Albo wybuchła maszynownia, w której stosowano olej jako paliwo. Nic innego nie mogło działać z taką siłą, jaką oboje poczuli. Mieli wrażenie, że wybuch nastąpił bezpośrednio nad nimi. Windy kiwały się jak wahadła”[4].
„Modica był adiutantem Johna Paolilla, komendanta batalionu do zadań specjalnych. Paolillo, który biegał w maratonie, już po dwudziestu piętrach daleko wyprzedził Modicę. Teraz Modica siedział razem z dwoma strażakami równie jak on wyczerpanymi wchodzeniem po schodach. Ledwie zdążyli trochę odetchnąć, gdy runęła wieża południowa. Modica o tym nie wiedział, ale na podstawie wstrząsu przypuszczał, że gdzieś poniżej nich wybuchła bomba”[5].
„Na podstawie tego, co zobaczył, Reiss był pewien, że ktoś zdetonował dużą bombę. To prawda, że małe bomby – materiały wybuchowe ukryte w magnetofonie lub w walizce – mogą spowodować rozerwanie samolotu w powietrzu, ale niszczące działanie zależy w tym wypadku w mniejszym stopniu od bomby, a w większym od wysokości. To nie wielkość bomby decyduje o rozerwaniu samolotu, lecz uszkodzenie kadłuba na pułapie ponad 10 tysięcy metrów, ponieważ działa wówczas niszczycielska siła wynikająca z różnicy ciśnienia wewnątrz i na zewnątrz samolotu. Taka różnica ciśnień nie powstaje na górze nawet tak wysokich wieżowców jak wieże centrum handlu, dlatego niszczycielska energia bomby zależy w tym wypadku wyłącznie od jej wielkości”[6].
A teraz odpowiedzmy na pytanie, jeśli w budynku rzeczywiście były materiały wybuchowe, to jaki materiał ćwiartował po kolei wieże World Trade Center? Badacze wskazują jednoznacznie na termit(mieszanina tlenku żelaza(II) diżelaza(III) Fe3O4 i glinu używana do spawania i jako bojowy środek zapalający. Zapalony proszek aluminiowy odbiera tlen z tlenków żelaza, czemu towarzyszy wydzielanie olbrzymich ilości ciepła (temperatura ponad 2000°C). Topiące się żelazo, tworzy spoinę) . Wszystkie badania z miejsca zbrodni czyli z gruzów WTC wykazywały cząsteczki termitu. O tym, że to termit przyczynił się do tak silnych eksplozji świadczy również zatopiona stal, którą odnaleziono w ruinach wieżowca. Pożar World Trade Center trwał do 13… grudnia 2001. Taki długi okres czasu wynikał z tego, iż stopiona i rozżarzona przez termit stal utrzymywała swoją temperaturę. Poniższe zdjęcia z miejsca tragedii podtrzymują tezę, iż to termit spowodował zawalenie się wieżowców.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale