Milijon2023 Milijon2023
102
BLOG

Ostatnie wiersze Czesława Miłosza w kontekście jego relacji z Janem Pawłem II.

Milijon2023 Milijon2023 Wiersze Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Pasterzu nam dany, kiedy odchodzą bogowie!

I we mgle nad miastami błyszczy Złoty Cielec.

Bezbronne tłumy biegną, składają ofiarę

Z własnych dzieci skrwawionych ekranem Molocha.

I lęk w powietrzu, niewymówiony lament:

Bo nie dosyć chcieć wierzyć, żeby móc uwierzyć.

W roku 2004, 14 sierpnia o godz. 11.10 odchodzi w Krakowie Czesław Miłosz. W przyszłym roku minie od tego momentu już 20 lat. Rok później odchodzi młodszy o 9 lat - Karol Wojtyła, św. Jan Paweł II, z którym Miłosz korespondował wielokrotnie, ale też spotykał osobiście, np w latach osiemdziesiątych na papieskich sympozjach w Castel Gandolfo a tuż po otrzymaniu nagrody Nobla udał się do Watykanu, gdzie papież przyjął go na prywatnej audiencji. Zdjęcie z tego spotkania powyżej.

W jednym z ostatnich (bodaj ostatnim, tuż przed swoją śmiercią) listów miał schorowany poeta poprosić papieża (nie mniej zresztą schorowanego) o błogosławieństwo i potwierdzenie tego, że nie zboczył z drogi zbawienia. Wyznał w nim, że przez ostatnia lata dbał w swojej twórczości o zgodność swojej twórczości z doktryną katolicką, chciałby jednak poznać opinię papieża co do tej kwestii. Już na wspomnianych sympozjach w swoich rozmowach z nim wyczuł pewne wahanie u papieża, który oczekiwał od niego bardziej jednoznacznych wyznań natury religijnej. „Robi pan zawsze krok naprzód, i krok w tył”, mówi papież. Na co poeta odpowiada: "a czy dzisiaj można inaczej pisać poezję religijną?” [Cz. Miłosz, Rok myśliwego, Kraków 2001, s. 34]

Jan Paweł II odpowiada na zapytanie Miłosza o zgodność jego twórczości z doktryną katolicką po trzech tygodniach, pisze: "takie nastawienie Poety jest decydujące". Oraz: "Życzę również z całego serca, by w nas wszystkich, w życiu tak Pańskim, jak i moim, spełniła się ta największa obietnica, jaką dał całej ludzkości Chrystus przez swoje Zmartwychwstanie. Życzę Panu w życiu i twórczości błogosławieństwa Bożego”. [A. Franaszek, Miłosz. Biografia, s. 743] Niedługo potem Czesław Miłosz umiera w Krakowie. Papież wysyła telegram z okazji pogrzebu, w którym cytuje słowa z powyższej korespondencji, a które zostały odczytane podczas mszy świętej w Kościele Mariackim, 24 sierpnia.

Znacznie wcześniej, w roku 2000, Miłosz pisze wiersz Oda na osiemdziesiąte urodziny Jana Pawła II (kilka wersów z tego utworu na początku notki). W tym samym roku będąc pod wrażeniem przełomowej papieskiej pielgrzymki do Ziemi Świętej, patrząc na modlącego się papieża pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie, poeta w rozmowie telefonicznej z innym polskim poetą, Markiem Skwarnickim, prorokuje: „on w chwilę po swojej śmierci będzie już kanonizowany” [M. Skwarnicki, Mój Miłosz, Kraków 2004, s. 181]. Oto całość wspomnianej ody:


Oda na osiemdziesiąte urodziny Jana Pawła II


Przychodzimy do ciebie, ludzie słabej wiary,

Abyś nas umocnił przykładem swego życia

I oswobodził od niepokoju

O dzień i rok następny. Twój to wiek dwudziesty

Zasłynął nazwiskami potężnych tyranów

I obróceniem w nicość ich potężnych państw.

Że tak będzie, wiedziałeś. Uczyłeś nadziei:

Bo tylko Chrystus jest panem historii.


Cudzoziemcy nie zgadli, skąd ukryta siła

U kleryka z Wadowic. Modlitwa, proroctwo

Poetów nie uznanych przez postęp i pieniądze,

Choć królom byli równi, czekały na Ciebie,

Abyś za nich oznajmił urbi et orbi,

Że dzieje nie są zamęt, ale ład szeroki.


Pasterzu nam dany, kiedy odchodzą bogowie!

I we mgle nad miastami błyszczy Złoty Cielec.

Bezbronne tłumy biegną, składają ofiarę

Z własnych dzieci skrwawionych ekranem Molocha.

I lęk w powietrzu, niewymówiony lament:

Bo nie dosyć chcieć wierzyć, żeby móc uwierzyć.


I nagle jakby czysty dźwięk dzwonu na jutrznię,

Twój znak sprzeciwu podobny do cudu,

Żeby zapytano: jakże to możliwe,

Że wielbią Ciebie młodzi z niewierzących krajów,

Gromadzą się na placach głowa przy głowie,

Czekając na nowinę sprzed lat dwóch tysięcy,

I przypadają do stóp Namiestnika,

Który miłością okrył ludzkie plemię.


Jesteś z nami, i odtąd zawsze będziesz z nami.

Kiedy odezwą się moce chaosu,

A posiadacze prawdy zamkną się w kościołach,

I jedynie wątpiący pozostaną wierni,

Twój portret w naszych domach co dzień nam przypomni,

Co może jeden człowiek, i jak działa świętość.

Wiersz ten koresponduje wyraźnie pod względem tonu i treści z innym z ostatnich wierszy Miłosza, Flecie szczurołapa. Jest to też, moim zdaniem, bardzo aktualny i współczesny utwór, jeden z tych, w których poeta (jak zwykle zresztą) bardzo trafnie opisuje i przewiduje zjawiska społeczne swoich czasów jak i tych nadchodzących wkrótce. Być może tych, których nadejście właśnie obserwujemy: współczesny chaos ideologiczny, zagubienie jednoznacznego kompasu moralnego, bezpardonowe ataki na autorytety, również religijne, w których formułowane są naciągane bądź zupełnie fałszywe zarzuty. Miłosz był od początku w swojej twórczości bardzo wyczulony na aspekt relacji zwykłego człowieka z reżimem czy po prostu siłami zła i terroru, który ukrywa się pod trudniejszymi do zdefiniowania zjawiskami. Te dwa wiersze: Oda na osiemdziesiąte urodziny Jana Pawła II i Flet szczurołapa, który zacytuję w całości poniżej, w sposób wyjątkowy dotykają tych kwestii. Wiersze te można porównać pod względem tonu, ładunku emocjonalnego i treści do znacznie wcześniejszego, słynnego Który skrzywdziłeś..., znanego zapewne już niemal każdemu.

[We Flecie szczurołapa autor nawiązuje do słynnej legendy o szczurołapie z Hameln, opisanej również przez braci Grimm. W niewielkim niemieckim miasteczku Hameln miało dojść do ogromnej plagi szczurów pod koniec XII w. Mieszkańcy miasta zatrudnili szczurołapa, który graniem na cudownym flecie wywabił wszystkie szczury z miasta i wywiódł je nad rzekę, gdzie się potopiły. Po wszystkim mieszkańcy miasteczka jednak nie chcieli już zapłacić szczurołapowi, który za karę w ten sam sposób wyprowadził z miasta wszystkie dzieci i utopił je w tej samej rzece. Legendę wzmacnia fakt, że niedaleko Hameln pod koniec XIV w. odkryto masowy grób z kilkuset szkieletami dzieci (miała w tym czasie tam miejsce epidemia dżumy).]


Flet szczurołapa


Może to jednak źle, że rozpada się samo

pojęcie obowiązku wobec ojczyzny?


Że gorliwi służalcy i dobrze płatni oprawcy

nie tylko nie poniosą kary, ale siedzą

w swoich willach i piszą pamiętniki,

odwołując się do wyroku historii?


Nagle ukazał się nieduży kraj, zamieszkany

przez małych ludzi, w sam raz na prowincję

zdalnie kierowaną przez imperium.


Może więc nie mylił się Jan Jakub Rousseau,

kiedy doradzał, zanim oswobodzi się

niewolników, najpierw ich wykształcić i oświecić?


Żeby nie zmienili się w stado pyszczków

węszących za żerem, do których zbliża się

szczurołap ze swoim fletem i prowadzi ich

w jaką zechce stronę.


Flet szczurołapa wygrywa piękne melodie,

głównie z repertuaru "Naszej małej stabilizacji".


Obiecują one globalne kino i błogie wieczory

z puszką piwa przed telewizyjnym ekranem.


Minie jedno, może dwa pokolenia, i młodzi

odkryją nieznane ich ojcom uczucie wstydu.


Wtedy dla swego buntu będą szukać wzorów

w dawno zapomnianej antyimperialnej rebelii.

Kogo mógł mieć dokładnie na myśli poeta w drugim akapicie tego utworu pisanego w 2003 r? Odchodzących komunistycznych liderów siedzących w swoich willach i usprawiedliwiających swoje poczynania koniecznościami historii? Jaruzelskiego? Kiszczaka? Kogo innego mógł mieć wówczas na myśli? Ten pierwszy zmarł dopiero w 2014, ten drugi w 2015 r. Co to za "nieduży kraj, zamieszkany przez małych ludzi, w sam raz na prowincję zdalnie kierowaną przez imperium"? Polska? Ale jakie imperium kierowało Polską w 2003 r? Może nie chodzi o jakieś konkretne państwo o jakieś konkretne imperium, ale jest to państwo symboliczne, które możemy odnaleźć również jako Polskę jak i o imperium w sensie imperium zła, upadku moralnego? To by pasowało w kontekście kolejnych słów wiersza. Miłosz kończy równie symboliczną zapowiedzią: "Minie jedno, może dwa pokolenia, i młodzi odkryją nieznane ich ojcom uczucie wstydu. Wtedy dla swego buntu będą szukać wzorów w dawno zapomnianej antyimperialnej rebelii." Czy ten czas już nadszedł? Czy to my jeszcze jesteśmy tymi ojcami, którym nieznane jest uczucie wstydu?

Na koniec jeszcze krótki, wiele jednak mówiący, chyba już naprawdę ostatni wiersz Czesława Miłosza (przynajmniej ostatni w zbiorze Wierszy wszystkich wydawnictwa Znak, gdyż wiersze te nie zostały opatrzone szczegółowymi datami ani nie pojawiły się w żadnym ze zbiorów wydanych za życia autora), który ze względu na swoją lakoniczność i zwięzłość można tylko porównać do słynnego Polały się łzy me czyste, rzęsiste A. Mickiewicza:


O zbawieniu.


Zbawiony dóbr i honorów,

Zbawiony szczęścia i troski,

Zbawiony życia i trwania,

Zbawiony.

Milijon2023
O mnie Milijon2023

Kontakt: milijon2023@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura