Pacanowo
Mój kolega ze studiów, którego niespecjalnie lubiłem, miał na salonie motto "tylko po co". W sprawie motta się z nim zgadzam.
1 obserwujący
26 notek
7190 odsłon
  42   0

Przegląd dnia

02.06.2021

Mecz w piłkę nożną.

Dwie bandy słowiańskich Cebulaków (Nadwiślańscy i Nadwołżańscy) przez cirka półtorej godziny biegały wczoraj po trawiastym prostokącie w pogoni za skutecznie umykającą im piłką. W naszej drużynie brylował niejaki Tymoteusz Puchacz – sądząc po imieniu z nazwiskiem, najprawdopodobniej postać wymyślona przez Jana Brzechwę. Mecz jak mecz, w sumie nic ciekawego. Choć z drugiej strony… Gdy porówna się atrakcyjność programów emitowanych przez wszelakie telewizje z atrakcyjnością j a k i e g o k o l w i e k widowiska sportowego (mogą to być nawet powiatowe zawody w curlingu na Islandii), każden uważniejszy obserwator zauważy rysującą się coraz wyraźniej przewagę Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy.

W polityce nic nowego się nie dzieje.

A co niby ma się dziać? Idzie Boże Ciało, więc wszyscy Cebulakowie Nadwiślańscy szykują się do marszów w rozlicznych processyjach. Najbardziej wdowy i rozwódki oraz prowincjonalni politycy. Ci ostatni, w swych przygotowaniach do nadciągającej nieuchronnie parady, na gewałt oskrobują z gnoju wyjściowe lakierki, a zgrzebłem pokuty czyszczą swoje przaśne dusze (niektórzy) oraz modne garniturki (wszyscy). Wszak elektorat musi widzieć znaczący udział swych wybrańców w obowiązujących cały Naród masowych dusznych rozrywkach.

Niestety, idzie zimne lato.

Za komuny dziennik telewizyjny na bieżąco informował, w jaki sposób pogoda wpłynie na nadciągające żniwa. Licząc ten jej wpływ w utraconych/dodatkowych kwintalach rzepaku z hektara tudzież w kilowatogodzinach – szczególnie w proporcji do zeszłorocznego zbioru buraka na pegieeroskich włościach. Dziś nikogo takie kwestie już nie interesują – niech się chłop sam martwi, gdy mu deszcz na gumno spadnie. Przedmiotem dziennikarskiej troski stał się obecnie dobrostan aury w kontekście wakacyjno-wyjazdowym – przede wszystkim w zakresie nasłonecznienia na metr kwadratowy, przewidywanego w lipcu na jakimś greckim Archipelagu Wysp Wypoczynkowych czy też jakości bryzy dującej na słynnych tureckich plażach dla naturystów. Może to i lepiej?

Wariaci nieustająco dokazują.

Pewien ubrany w kieckę profesor biblioznawstwa czy innej szarej magii oskarża rząd o ludobójstwo dusz chrześcijańskich. Ludobójstwo owo sprowadza się do tego, że niecny rząd każe się szczepić przeciw chorobom, a przecież każdemu katoliku wiadomo, że w szczepionkach pływają martwe płody. Być może koloratkowy profesor obżarł się niedojrzałymi liśćmi kapusty albo niedochędożył ministranta i dlatego bredzi, ale mimo to warto zastanowić się nad przyczyną zjawiska narastającej głupoty urzędników kościoła: dlaczego oni to robią? Ano, bo wciąż im się wydaje, że ludzie chcą ich słuchać.

Banaś i jego dzieci.

Podobno wrogie czynności przeciwko Premieru i Wicepremieru, podjęte na niwie prawnej przez Naczelnika Officium od Najwyższej Kontroli w celu ochrony dobrego samopoczucia dorosłego potomka tegoż Naczelnika, staną się rychłą przyczyną upadku całego PiS-u wraz z przystawkami – tak przynajmniej wieszczą w Tefałenie. Moim zdaniem istnieją co do tego twierdzenia uzasadnione wątpliwości.

Pytanie dnia: które szczepionki można ze sobą mieszać?

Podobno można, ale kac po takim melanżu trzymie przepotężnie.

Długopis.

Pewien Białorusin, oskarżony przez Łukaszenka o chęć obalenia przemocą ustroju kołchozowego, wbił sobie w szyję długopis podczas własnego procesu. Zrobił to, bo bał się, że czekiści Olesia aresztują jego rodzinę, aby zmusić go do przyznania się do winy. Jeśli podobne historie dzieją się w jakimś europejskim kraju oznacza to, ze reżim w obowiązujący w tym kraju niebawem upadnie. Łukaszenek o tym nie wie, bo sam nie jest Europejczykiem – w przeciwieństwie do przytłaczającej większości Białorusinów.


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale