Pacanowo
Mój kolega ze studiów, którego niespecjalnie lubiłem, miał na salonie motto "tylko po co". W sprawie motta się z nim zgadzam.
1 obserwujący
27 notek
7319 odsłon
  68   0

Przegląd dnia kolejnego

Piętnasty czerwca, wtorek.

Jesteśmy dziś po meczu. Po pierwszym meczu futbolowej reprezentacji Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej, rozegranym na Mistrzostwach Europy AD 2020 w roku 2021. Przeciwnikiem, z którym „chłopce nasze” stoczyły walkę, była tęga ekipa słowackich górali – naszych sąsiadów, bliskich kuzynów oraz niezawodnych sojuszników z Grupy Wyszehradzkiej. Spotkanie dwóch mężnych słowiańskich drużyn, po dziubek od czajnika wypełnionych utalentowanymi i niezwykle walecznymi wojami, zakończyło się jednak zdecydowanym sukcesem tatrzańskich Zbójników. Ciupagi wyłomotały Kosynierów bez litości. Nasze kłonice jak zwykle okazały się zmurszałe, a słynne kosy tępe jak przeciętny wyborca Platformy Obywatelskiej. Czyli tępe pod każdym względem.

Samo spotkanie przebiegało według schematu wypracowanego w trakcie niedawnego sparingowego meczu z Rosją – chaos, kopanie piłki „byle przed siebie”, niezborność w ruchach i myśleniu, tudzież uzasadniony strach przed kompromitacją, która słusznie nadejszła na cebulackich kopaczy jak jakaś nieubłagana Ananke. Cóż, wesele się skończyło, ale poprawiny jeszcze przed nami. W sobotę odbędzie się spotkanie Cebulaków z hiszpańskimi Matadorami. Strach pomyśleć co się będzie działo, gdy te szybkobieżne, wyszkolone w kopaniu piłki jak roboty, sepleniące Donkichoty wezmą nadwiślańskich w obroty… Oj, posypie się słoma z nadwiślańskiego obuwia!

Ale w tej pomroczności wystąpił znienacka cień nadziei – dobra nowina. Otóż okazało się, że do zalecanej przez Kościół Katolicki litanii do Świętego Józefa Epidiaskop Polski dodał siedem nowych „wezwań” do w/w świętego, pasujących jak ulał do nadwiślańskiej rzeczywistości – zwłaszcza piłkarskiej. Od teraz Cebulacy będą mogli zwracać się o pomoc do „Podpory w trudnościach” (a przecież oni zawsze mają „trudności”), „Patrona wygnańców” (nasi futboliści to przeważnie „wygnańcy”, gorzkie konfitury z obcych garnuszków niechętnie wyjadajęcy), „Patrona ubogich”… No, akurat do „ubogich” piłkarze nie należą – chyba, że duchem…

Jednakowoż ale summa summarum, teraz to dopiero Niebiosa zaczną nam sprzyjać! Z całą pewnością do soboty, jak się tylko nasz lud pobożny podlasko-podkarpacki odpowiednio przyłoży do szczerej modlitwy, święty Józef zdąży przychylniejszym okiem spojrzeć na naszą reprezentację. I załatwi nam u Wielkiego Szefa, że przegramy z Matadorami różnicą co najwyżej trzech bramek.

A zatem - Alleluja i do przodu!


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport