Pacanowo
Mój kolega ze studiów, którego niespecjalnie lubiłem, miał na salonie motto "tylko po co". W sprawie motta się z nim zgadzam.
2 obserwujących
28 notek
7465 odsłon
  571   2

WOJNA DZIADERSÓW

W najbliższej przyszłości nie czeka nas nic dobrego. Czekałoby, gdyby się obaj pozarzynali na śmierć gdzieś w zakazanym zaułku – najlepiej w głębi uliczki kocim łbem wybrukowanej, pod ciemną ze wstydu latarnią gazową, gdzieś w Kielcach albo na obrzeżach radomskiej metropolii. Wbrew pozorom oraz na przekór propagandzie, wciąż jeszcze takie miejsca w Polsce istnieją. I bardzo dobrze zresztą, bo to sceneria dla szczerych knajaków, jakich w naszej słowiańskiej Cebulandii wciąż nie brakuje. („Gdyby nam kiedyś tego zabrakło… Nie! Nie zabraknie!”).

Obaj strugają wielkich mężów stanu, poubieranych od góry do dołu w wykształcenie, doświadczenie, talenta przeróżne oraz szczerą miłość do prostego człowieka. Oraz zwłaszcza do Ojczyzny. Z tym, że w rzeczywistości to są dwa zwykłe typki spod ciemnej gwiazdy, które wsadzą ci kosę pod żebro albo zeżrą padlinę na oczach gawiedzi, byle tylko dojść do upragnionego celu – do władzy. Obaj są niscy, więc ich usilne zapędy w celu pozyskania protezy wzrostu, jaką jest prawo do decydowania za innych, wydają się zrozumiałe. Ale dlaczego naszym kosztem?

Ano dlatego, żeśmy są głupi jak klozetowe deski. Nie widzimy rzeczywistości, tylko zamykamy oczy i oglądamy projekcje naszych marzeń, biorąc je za najprawdziwszą prawdę.

Pierwszy Dziaders, mocno starszawy i mlaszczący, rozsiewa przed nami wizję świata Powszechnej Społecznej Sprawiedliwości, gdzie każdy będzie bezpieczny od wszelakich trosk finansowych. Drugi, rudy i wyleniały, oferuje nam Wielką Wolność w Czystej Postaci – wolność od opresji, które on i jego kumple przez lata jakże pracowicie tworzyli.

Obaj kłamią. Obaj jadą na obłudzie.

A za plecami już mają godnych następców – królewiczów, którzy aż się ślinią, by w najbliższej przyszłości przejąć schedę po aktualnie nam panujących łobuzach. Za plecami Dziadersa „europejskiego” stoi Czaruś – niewątpliwy szachraj, który co prawda nic nie umie, niewiele rozumie, ale za to ma wielkie ambicje. Takie same, jakie dwadzieścia lat temu pędziły do władzy obecnego wodza „postępowego” obozu. Czaruś posiada modne garniaki, a w kieszeni każdego z nich ma przygotowany kielecki scyzoryk, którym – gdy tylko zdarzy się okazja – raz dwa pocałuje swojego Dziadersa. W plecy – końcu uczył się od mistrza…

Za starszawym Dziadersem stoi za to cały tłumek „spadkobierców” A co jeden, to lepszy. Choćby Minister od Sprawiedliwości, który od sześciu lat reformuje wszystko i wszytstkich, a jedynym skutkiem jego starań jest prowokowanie głupich, niepotrzebnych awantur. On ma największe szanse na objęcie schedy, bo ze wszystkich kandydatów na Księcia Korony jest najgłupszy i najbardziej żądny władzy. Co prawda, obecnie panujący Dziaders forsuje dziś innego pretendenta, takiego bardziej obytego i mającego jakie-takie pojęcie o piniędzach – z tym, że sztywnego jak małpa, która kij połknęła. Ale co się stanie, gdy król dostanie wylewu i będzie musiał odejść z dnia na dzień? Sitwa koleżków, najbliżsi „towarzysze walki i pracy” Dziadersa, z całą pewnością wysuną na plan pierwszy jakiegoś sobie podobnego idiotę, o którym będą mogli powiedzieć, że jest „nasz” – krew z krwi i kość z kości cebulackiego matołectwa.

A zaś po drugiej stronie barykady, pomiędzy pretendentami do władzy reprezentującymi inne hordy niż „europejska” i „prowincjonalna”, aż się roi od komicznych figur. A to jeden nie może czytać konstytucji, bo jak zacznie, zaraz płacze, a to drugi czytuje jedynie Protokoły Mędrców Syjonu, a trzeci nic nie czyta, bo już zjadł wszystkie rozumy i nie musi.

Cała ta banda ma nam do zaoferowania tylko i wyłącznie:

- udział w procesjach religijnych, wodzonych pod przewodnictwem śmiesznych staruszków w kolorowych, bogato zdobionych sukienkach,

- udział w rozebranych paradach zachwalających niektóre rodzaje upodobań seksualnych,

- marsze rycerzy świętego Barnabeusza od Pierogów z Kapustą i Grzybami w obronie kościołów, których nikt nie atakuje,

- uwielbienie dla brukselskiej biurokracji – kasty nowych władców Europy, rozdającej frukta i przyjmującej należne hołdy, do której wzorem rudego Dziadersa należy się koniecznie załapać,

- wspólne skandowanie haseł typu „Wypierdalać!” oraz „Jebać!” – dobre, bo dla Cebulaka w pełni zrozumiałe,

- antysemityzm, antyukraińskość, antyniemieckość, antywszystkość (też dobre, bo proste),

- obronę swojaków,

- sitwiarstwo do rangi Najwyższej Zalety podniesione,

- JOW-y,

- Disco-polo,

- walkę ze szczepieniami,

- Ordo Iuris,

- Anty-Ordo-Iuris…

Czyli w skrócie można powiedzieć, że oferują nam obronę Okopów Świętej Trójcy do wyboru z atakiem na Okopy Świętej Trójcy. Tertium non datur, bo wszelkie inne opcje są dla elektoratu za trudne.

Czyż zatem nie jest prawdą, żeśmy wszyscy głupi jak te klozetowe deski?


Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka