Pacanowo
Mój kolega ze studiów, którego niespecjalnie lubiłem, miał na salonie motto "tylko po co". W sprawie motta się z nim zgadzam.
2 obserwujących
28 notek
7459 odsłon
  108   0

MARGINES

Dlaczego tak trudno jest wyplenić z ludzkich mózgów zabobon religijny? Otóż, bo wiara należy do szczególnej kategorii zjawisk „za wszelką cenę”. Jej przyczyną jest najbardziej podstawowe, ale i najbardziej przyziemne uczucie – strach. Wiara bierze się z podstawowego lęku człowieka przed zniknięciem i człowiek właśnie za wszelką cenę musi ten lęk u siebie zwalczyć. Tą ceną jest logika. Bo bez z pociechy płynącej z wiary, kres życia jest dla umierającego kresem wszystkiego, a tego ludzka natura nie jest w stanie znieść. Co innego, gdy jakiś cwany mędrek w śmiesznej czapce wyłoży zastrachanym taką koncepcję, że po śmierci też jest życie, ale znacznie lepsze jakościowo, a na dobitek wieczne. Nieustająca szczęśliwość. Żadna siedemdziesięcioletnia babcia ani żaden skurwiel znajdujący się u kresu ziemskiej drogi nie oprze się takiemu marzeniu: „jeśli będę wierzyć, to jak umrę, będę dalej żyć.” Ale przekonanie do religii staruszek oraz byłych esesmanów, to trochę mało. Trzeba jeszcze zarzucić sieci na inne ofiary i do tego służy idea winy. Człowiek, jako zwierzę wysoko rozwinięte emocjonalnie, posiada poczucie sprawiedliwości, czego skutkiem bywa u niego tak zwane sumienie. Sumienie powoduje, że człowiekowi jest przykro, gdy sobie uświadamia, iż w swoim życiu krzywdzi innych ludzi, zwierzęta, małżonkę albo małoletnich. Gdyby był przekonany, że może wszystkich krzywdzić bezkarnie, to by ich krzywdził bez opamiętania i strasznie by go to uwierało. Aby do tego nie dopuścić, zasugerowano mu karę za grzechy, którą nieznane siły będą mu wymierzać po śmierci. A skoro kara będzie, to nie opłaca się jej prowokować – lepiej mniej grzeszyć i/lub za grzechy żałować, niż smażyć się po śmierci na wiecznych torturach. Czyli strach przed piekłem to taki ersatz, za pomocą którego cierpimy prawie jak na prawdziwych mękach, ale jednak znacznie mniej, bo nie boli nas fizycznie, a tylko uciska nas „na duszy”. Znakomity wynalazek, dzięki któremu wiara uzyskała wśród kretynów jeszcze solidniejsze podstawy.

Wszystko, co napisałem powyżej, nie zmienia jednak faktu, iż z Jezusa był bardzo fajny koleś, tylko trochę narwany, Mahomet uwielbiał gapić się w nocne niebo i bzykać małe dziewczynki, a Budda tak ostro walił marychę, że aż mu dym szedł uszami. Oto tajemnica wiary…


Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale