Pacanowo
Mój kolega ze studiów, którego niespecjalnie lubiłem, miał na salonie motto "tylko po co". W sprawie motta się z nim zgadzam.
2 obserwujących
28 notek
7459 odsłon
  132   0

LAFIRYNDY I KAWALIRY - NOWE PRZYGODY

Siatkarze nasi, a raczej ich objawiająca się co cztery lata fajdkowatość, czyli nieumiejętność wykorzystania własnych umiejętności w celu zostania władcami świata, wkurwili mnie dziś tak bardzo, że znów oglądam znakomitą produkcję telewizyjną w odcinkach, znaczy program o przygodach kurew i debili, albo debilek i kurwiarzy - wersja tytułu do wyboru.

Dziś, w luksusowych czworakach na greckiej wysepce zajszła nowa okoliczność, aczkolwiek z pewnością od dawna przewidywana, Przewidywana, albowiem przygotowana. Otóż wśród lachociągów w rozkosznym gniazdku zgromadzonych, znajdują się matka i córka. Znaczy dwa pokolenia tej samej patologii. Kwestią czasu więc było, żeby obie baby zaczęły smalić cholewki do tego samego kawalira - wszak żaden scenarzysta programu skierowanego dla prowincjonalnych kalek umysłowych nie przeszedłby obojętnie obok takiej gradki, co mu się nadarza niczym dar od Pana Boga. I oto dziś nadszedł dzień chwały i jeden z kawalirów, taki starszawy, mało rozgarnięty pierdziel, który do tej pory niezdarnie i bez żadnego przekonania chodził w koperczaki do córki, zaczął wypuszczać swe macki w kierunku matki. Entuzjaści serialu, których pomiędzy niedorozwiniętymi z pewnością nie brakuje, już zaczynają się ślinić z nadziei na wymianę płynów ustrojowych w trójkącie pierdziel-córka-matka-kamera. No, po prostu ubaw po pachy i Emmanuelle a la polonaise.

I właśnie dzięki takiemu rozwojowi akcji dramatu, wszystkie oglądające w telewizorach powyższe parapetie patologie z naszej Kochanej Ojczyzny, a zwłaszcza te z prześwietnego kieleckiego województwa pochodzące, mogły z czystym sumieniem klepnąć swoją małżonkę po karku łapą rosochatą, rzucając do niej z wesołym, acz małozębnym uśmiechem: - Widzisz stara? One tam żyjo ze sobo zupełnie tak samo,  jak my żyjem w naszy chałupie! Ja, ty i nasza córuś kochana... 

I tak to się toczy życie towarzyskie i uczuciowe na greckim atolu, atoli w cebulackim wykonaniu. Ja jednak czekam na późny wieczór, w celu obejrzenia na srebrnym ekranie telewizora pociętych rozstępami zadków, zwisających niezdarnie frędzli oraz obwisłych buforów trzeciej świeżości, wystawianych przed telewizyjny obiektyw przez kolejne zastępy spragnionych telewizyjnej kariery, choćby piętnastominutowej, Niemek, Duńczyków, Angielek i innych debili. Podobno już niedługo pojawić ma się wersja "Gołe Podlasianie". Wyczekiwam jej z nadzieją, bo może pojawią się w niej stojęce obok siebie razem frędzle prawosławne i oenerowskie? To dopiero byłoby widowisko...

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale