46 obserwujących
516 notek
422k odsłony
  6828   0

Polacy a Żydzi - co mnie wkurza

 

 

U  „Piaska”,  tego co to „ Piaskiem po oczach”, pojawił się Andrzej Gąsiorowski,  rozmowa była o operacji „Most”, a Gąsiorowski potwierdził wprost: to słynna z przestępczej afery „oscylatora” Spółka Art-B sfinansowała tajną  operację przetransportowania około 60 tys. rosyjskich Żydów do Izraela.  Jak rozumiem – po to właśnie została stworzona.

Co  mnie natchnęło do napisania notki. Przeleciałam się myślą po paru zasadniczych sprawach – i wyszło mi, co następuje:

Jak diabeł święconej wody unikam tematów, związanych ze stosunkami polsko – żydowskimi. Powód jest prosty: jestem na tyle straszą panią, że dotknęłam czegoś bardzo osobiście. Wyjeżdżała moja szkolna ferajna, dzieciaki naprawdę nie mające pojęcia, dlaczego wyrzucają je z kraju, który uważały za ojczyznę i absolutnie się z nią utożsamiały. To były czasy PRL, kiedy o Polsce („ukochany kraj, umiłowany kraj”) mówiło się w co drugim zdaniu, a emigracja uważana była za zdradę, nie za szansę. W szczenięcej grupie wiekowej, nasączanej od oseska miłością ojczyzny, takie rzeczy traktuje się śmiertelnie poważnie.

Łatwo sobie wyobrazić stan ducha tamtych dzieciaków. Dorośli z nimi nie rozmawiali o polityce, to było zbyt niebezpieczne. Dla porządku: „moi”, całkiem polscy dorośli, zapytani wprost – też chachmęcili w odpowiedzi. Podejrzewam dziś, że sami niewiele wiedzieli, poza sloganami, podsuwanymi na różnych „spędach”.

Stało się, co się miało stać, ale tamta trauma we mnie została. I w jakiś sposób ciągle mnie uwiera.

Jednak ostatnio te stosunki, które wiecznie kuleją, zaczynają mnie oburzać. Wygląda na to, że czegokolwiek Polska by nie zrobiła, spotyka się z wrogością, której zresztą – na polskiej ziemi - uczy się młode pokolenie Izraelczyków. Nie uważam, żeby Polska na to zasłużyła.

Akt 1.

http://historia.focus.pl/swiat/jak-polacy-stworzyli-izrael-296 Króciutki fragment z linku:

„Kurs w Andrychowie ( 1939 r) przeznaczony był dla oficerów Irgunu, podziemnej armii założonej przez lidera syjonistycznej prawicy Władimira Żabotyńskiego do walki o państwo żydowskie w Palestynie. Tropieni przez Brytyjczyków bojownicy w tajemnicy przedostali się do Polski z Palestyny w małych grupach, samolotami LOT, kursującymi między Hajfą a Warszawą, albo liniowcem Polonia, który łączył Palestynę z rumuńskim portem w Konstancy, a stamtąd pociągiem do Krakowa. Poza nielicznymi wyjątkami wszyscy mówili po polsku.”

Nie śmiem osądzać czy to dobrze, czy źle, że Polska perfekcyjnie wyszkoliła terrorystów z Irgunu, ale niemniej – zrobiła to. A sam artykuł gorąco polecam: poza samym sensacyjnym opisem spraw. Być może tamte wydarzenia miały wpływ na wrzesień 39 r. w odniesieniu do „gwarancji” dla Polski, już nie mówiąc o znaczeniu spraw dla Izraela.

Akt 2.

Polska nie zostawiła w Sowietach swoich żydowskich obywateli w czasie tworzenia Armii Andersa, choć zostawiła wielu polskich obywateli – z tysiąca powodów. A potem dowództwo przymknęło oko: niemal wszyscy obywatele żydowscy, wtedy już żołnierze Andersa, zwiali - kiedy Armia dotarła do Palestyny. Nikt ich nie ścigał za dezercję. Polacy rozumieli.

Wróć: kapral Mieczysław Biegun trzasnął obcasami, meldując się ( nota bene – najpierw mojemu własnemu wujowi) i prosząc o zgodę na pozostanie w Palestynie. Przytaczam to, bo Anders w „Pamiętnikach” pisze o jego dezercji. Ja czytałam inne pamiętniki, słyszałam inną opowieść.

 Potem kapral Biegun nosił inne nazwisko: Menachem Begin. Z czasem został premierem.

Akt 3.

 Okupacja, z całą gamą zachowań Polaków, tak zaszczytnych, jak hańbiących. Sprawa omawiana miliony razy, wszyscy to znamy. Ujawnione sprawy hańbiące kończyły się wyrokiem AK, zawsze jednobrzmiącym: kula w łeb. Oczywiście nie udało się namierzyć wszystkich szmalcowników, co jest nieustannie przypominane, wraz z pretensją, że Polacy nie zrobili dla „sąsiadów” wszystkiego, co można było zrobić. Według tych opinii, szeroko a kłamliwie głoszonych, wciąż ocenia nas świat, wciąż niemający pojęcia o Polsce czasów okupacji, w czym gorliwie pomagają żądni sławy ( i kasy) Polacy. Ciągle mnie dręczy pytanie: jak można było pomóc en masse nieznającym polskiego,  r e l i g i j n y m, przestrzegającym Prawa Żydom?

A co z zasługami? Oczywiście Yad Vashem, wielka liczba polskich nazwisk wśród „ Sprawiedliwych wśród narodów świata”, „Kto ocala jedno życie…”), itd. – ale kto o tym wie? Praktycznie my i oni, Izraelczycy. Powiedziałabym: sprawa „odptaszkowana” – i zapomniana. Nie wątpię, że przez Yad Vashem przewija się mnóstwo ludzi, ale czy na pewno szukają tam Polaków? I kontekstu historycznego?

To amerykańskie uczennice, w 1999 r. „odkryły” działalność Ireny Sendlerowej, wystawiając spektakl, według książki Jacka Mayera „Życie w słoiku”. W słoiku, bo właśnie w nim zakopane zostały prawdziwe nazwiska 2500 dzieci wyprowadzonych z getta i „umieszczonych” ( jak to dziś zwyczajnie brzmi…) w klasztorach i polskich rodzinach.

Lubię to! Skomentuj201 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale