7 obserwujących
92 notki
83k odsłony
186 odsłon

"Powróćmy do marzeń". Nowa książka papieża Franciszka

Flammarion
Flammarion
Wykop Skomentuj1

Wymiana poglądów między papieżem Franciszkiem a brytyjskim dziennikarzem, Austinem Ivereigh w okresie izolacji spowodowanej epidemią zaowocowała książką „Czas na zmiany: przyjdź, porozmawiaj, odważ się marzyć… ”, która ukaże się w języku francuskim 2 grudnia 2020 r. nakładem wydawnictwa Flammarion. Papież próbuje wydobyć znaczenie, jakie kryzys Covid-19 może mieć dla naszych społeczeństw.

Ur. 1966. brytyjski pisarz, dziennikarz komentuje tematy religijne i polityczne, m.in. dla BBC, Sky, Al-Dżazira. Był zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „The Tablet” i rzecznikiem kard. Cormaca Murphy-O’Connora. Obronił doktorat w Oxfordzie poświęcony relacjom religii i polityki w Argentynie w latach 1930-1960. Jest twórcą projektu „Catholic Voices” przygotowującego świeckich katolików do zabierania głosu w mediach. Autor obszernej biografii papieża Franciszka „The Great Reformer”, wydanej po polsku pod tytułem „Prorok. Biografia Franciszka, papieża radykalnego”.

Wywiad z Franciszkiem przebiega w trzech etapach. Najpierw jest mowa o kryzysie. Papież opisuje jak go osobiście przeżył i wyjaśnia co to doświadczenie w nim zmieniło. Następnie dotyka systemu ekonomicznego i porządku świata: za pomocą jakich mechanizmów (lęki, zamiłowanie do zysku itp.) osłabia się człowieka i planetę oraz rola, jaką muszą odegrać chrześcijanie niosąc nadzieję ponad trudnościami, służbę innym, sprawiedliwszy podział zasobów? Wreszcie dochodzi do postulowanych prze siebie zmian społecznych, w szczególności preferencji na rzecz ubogich, najbiedniejszych i lepszego miejsca dla kobiet w społeczeństwie.

„W swoim życiu poznałem trzy sytuacje Covid ”

„W swoim życiu poznałem trzy„ sytuacje Covid ”: chorobę, Niemcy i Kordobę”, zwierza się papież Franciszek w nowej książce, która ma zostać opublikowana na początku grudnia. Książka napisana we współpracy z dziennikarką i biografką Austen Ivereigh przedstawia interpretację kryzysu zdrowotnego w świetle osobistych doświadczeń papieża, który przyznaje, że ​​przeżył trzy bolesne próby w swoim życiu, które głęboko go naznaczyły i pomogły mu się nawrócić. Włoska gazeta La Repubblica podaje jej obszerne fragmenty.

Pierwsza „sytuacja Covid”, jakiej doświadczył papież Franciszek, dotyczy choroby. „Kiedy zachorowałem na poważną chorobę w wieku 21 lat, po raz pierwszy doświadczyłem granicy bólu i samotności” - mówi. „Od miesięcy nie wiedziałem […] czy umrę, czy przeżyję. Nawet lekarze nie wiedzieli, czy nic mi nie jest. Pamiętam, że pewnego dnia, całując ją, poprosiłam mamę, żeby mi powiedziała, czy umrę” - kontynuuje relacjonując swoją biografię z czasów, gdy był na drugim roku seminarium diecezjalnego w Buenos Aires.

13 sierpnia 1957 r., widząc jego pogarszający się stan zdrowia, kierownik seminarium zabrał go do szpitala. „Najpierw pobrali z mojego płuca półtora litra wody, a potem pozwolili mi wahać się między życiem a śmiercią. W listopadzie przeszedłem operację usunięcia prawego górnego płata płuca” - wspomina biskup Rzymu. To dzięki temu traumatycznemu doświadczeniu może teraz wczuć się w pacjentów z koronawirusem, którzy zmagają się o życie przy wsparciu respiracji.

Hołd dla personelu pielęgniarskiego

W hołdzie dla personelu pielęgniarskiego, który wspierał go w tej gehennie, papież Franciszek szczególnie wspomina dwie pielęgniarki. „Jedna z nich była przełożoną, dominikanką, która była nauczycielką w Atenach, zanim została wysłana do Buenos Aires. Później dowiedziałem się, że po odejściu lekarza, po zakończeniu pierwszego badania, powiedziała pielęgniarkom, aby podwoiły dawkę przepisanego przez niego leczenia - penicyliny i streptomycyny - bo jej doświadczenie nauczył ją, że umieram” - mówi. „Dzięki zwykłym kontaktom z chorymi wiedziała lepiej od lekarza, czego potrzebują pacjenci i miała odwagę skorzystać z tego doświadczenia”.

Druga pielęgniarka, Micaela, zrobiła to samo, gdy młody kleryk był „rozdarty z bólu”. „Potajemnie dała mi dodatkowe dawki środków uspokajających poza wyznaczonym czasem” - wspomina. "Cornelia i Micaela są teraz w niebie, ale zawsze będę im wdzięczny!"

Pocieszenie przez ciszę

Z tego doświadczenia papież Franciszek wyciągnął lekcję: „Jak ważne jest unikanie tanich pociech. Ludzie przychodzili do mnie i mówili, że nic mi nie będzie, że już nigdy więcej nie poczuję całego tego bólu: bzdury, puste słowa wypowiadane z dobrą intencją, które nigdy nie dotarły do ​​mojego serca. … ”

Wręcz przeciwnie, Papież pamięta ciszę, która go szczególnie poruszyła. Kiedy był w najgorszym stanie, zakonnica, którą znał, przyszła do niego, wzięła go za rękę, pocałowała i długo milczała. „Wtedy powiedziała do mnie:‚ Naśladujesz Jezusa. Nie musiała niczego dodawać. Jej obecność i milczenie przyniosły mi głęboką pociechę ”- wyznaje papież z Argentyny. W ten sposób Bergoglio podjął decyzję, aby podczas odwiedzania chorych mówić jak najmniej, ale być obecnym, biorąc osobę za rękę, „po prostu”.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura