7 obserwujących
92 notki
83k odsłony
310 odsłon

Utracona cześć Kaji Godek. Samonienawiść red. Tomasza Terlikowskiego

Wykop Skomentuj1

W pejzaż neoliberalny jest wmalowane samooszukiwanie się. Syndrom zniekształcenia poznawczego dopadł występującego w mediach, w roli katolickiego celebryty, Tomasza Terlikowskiego. Dziennikarz przedstawił swoje nowe opinie o demokracji socjolożce z "Kultury Liberalnej", Karolinie Wigurze. Sąd, który wydaje, jest niechrześcijański o tyle, o ile liberalizm i towarzyszący mu współcześnie neomarksizm wchodzą w konflikt z realistyczną (bazującą na kompletnych, niewybrakowanych i niesprzecznych definicjach, min. prawnych i politykach społecznych kierowanych na dobro osoby i rodziny) etyką społeczną. Dziennikarz zaskakuje predylekcją do wykluczania.

Wywiad z Tomaszem Terlikowskim nosi tytuł "Bez wiary w zmartwychwstanie chrześcijaństwo jest tylko jednym z wielu światopoglądów" i został zamieszczony na stronach "Kultury liberalnej". Jest koronnym dowodem na to, że ideologie wpływają coraz śmielej i natarczywiej na przekonania katolickie.

https://kulturaliberalna.pl/2021/01/08/terlikowski-wigura-ateizm-chrzescijanstwo/?fbclid=IwAR3aSNBnF0LzJpzfT_apcrjfeSx0xM9ktNCHSDYlbXj8IGxa6P2ywWu8E_Y

O ile zapatrywanie publicysty odwołujące się do Edmunda Husserla, że "Europa straciła swój racjonalny wymiar. Zanikł element tradycji filozoficznej, który niezależnie od zmian i wypaczeń europejskiej myśli był jej wspólnym i najsilniejszym nurtem i przyszedł kryzys zaufania do rozumu, filozofii i do krytycznego myślenia" jest słuszne to wnioski pacyfistyczne i pesymistyczne z niego płynące są kasandryczne i niszczą chrześcijańską tkankę nadziei poddając ją patologizacjom ideologicznym pochodzącym z negacji Zbawienia i Chrystologii.

Nie będę szerzej udowadniał, dlaczego łatwiej jest podążać stadnie i czerpać z takiego przystosowania korzyść świętego spokoju. Nie jest to zadanie ambitne intelektualnie. Pozwolę sobie natomiast na wyjaśnienie, co dla demokracji liberalnej wydaje się nieprzekraczalną barierą w stanowieniu pokojowego współistnienia, które jest koronnym argumentem za jej utrzymaniem, ślepą  obroną i bezrozumną wiarą w ustrój polityczny, który na naszych oczach zdemontował chrześcijaństwo z jego wymiarem prawdy, dobra wspólnego i osoby we wspólnocie: relacyjnych kompetencji ludzkości. 

Kościół i liberalizm 

Spór o to czy liberalizm jest zgodny z nauczaniem Kościoła rozstrzygnął Jan Paweł II. Jeżeli jakaś odmiana liberalizmu stawia zysk ponad człowieka a jednostkę ponad wspólnotę i dobro wspólne (rodzinę), czyli zysk i interes jednostki są najwyższą wartością, to takiej teorii społecznej nie można uznać za współbrzmiącej z katolicyzmem. Krytyka marksizmu z pozycji chrześcijańskich była bardziej jednoznaczna. Dość powiedzieć, że osoba jest w magisterium katolickim zasadniczo odróżnialna od jednostki i kolektywu, własność klasy średniej jest w nim wartością osłanianą przed zakusami korporacji i państwa a praca niezmiennie ma profil osobowy.

Królestwo Boże – uczy Sobór Watykański II – będąc sprawą ludzkich serc wkracza w rzeczywistość ziemską i przemienia ją za sprawą bohaterów, z których każdy działa według własnego powołania. Świeccy stają się politykami, by swoją przestrzeń regulować kryteriami sprawiedliwości społecznej na podobieństwo tego Królestwa. Sobór nie kładzie na szali jakiejś wybitnej skuteczności, ale – jak mawiała Matka Teresa, gdy podważany był sens jej pracy dedykowanej ubogim – kropla potrafi wzruszyć chemię całego środowiska, do którego wpłynęła. Nadzieja zmienia świat, dlatego kontr(alter)liberalne wysiłki Orbana czy Jarosława Kaczyńskiego, chrześcijańskiej demokracji na Łotwie i Litwie, Donalda Trumpa w obronie życia – możliwe, że nieporadne i niepełne – obracają schematy deterministyczne w absurd i odstając od mainstreamu prowokacyjnie przełamują chóralny głos. 

Michalski i Terlikowski, zapalczywi neofici w liberalnej matni 

Zwrot neoficki w ideowym polu politycznym utorował w Polsce "hipsterów" Cezary Michalski – który z żarliwego epigona patriotyzmu przestawił się na sztywnego i bezkompromisowego liberała. Zależało mu - o ironio - na realizowanej przede wszystkim przez konserwatystów modernizacji kraju, potem już tylko na agendzie obyczajowej. - "W tej chwili moje stanowisko się zmieniło. Christianitas już nie wróci, nie ma takiej możliwości. Nie stworzymy już w Europie jedności światopoglądowej, to jest po prostu niemożliwe." – tłumaczył spóźniony o 20 lat Tomasz Terlikowski w "Kulturze liberalnej", jak kiedyś objaśniał swoje nawrócenie w dawnym "Dzienniku idei" Cezary Michalski.

"Demokracja liberalna jest w tej chwili istotnym elementem naszego status quo, które rozpada się na naszych oczach. Amerykańska demokracja, tak często stawiana za wzór, zmienia się na naszych oczach. Jak na razie nie mamy innego status quo, a to, które mamy, chroniło nas długo. Czy tak będzie również obecnie? Raczej nie w formie, jaką znamy, ale na razie nic innego, lepszego, bardziej otwartego na wolność człowieka i na różnorodność aksjologiczną świata nie znaleźliśmy." 

Pogląd jednego i drugiego jest głęboko niechrześcijański. Zrywa radykalnie z nadzieją i dotyczy państwa, jak Kościoła, ich struktur i wzajemnej relacji. Nie można tego poglądu separować od eklezjologii, w którą zaczyna się w ten sposób powątpiewać. W istocie tak się wyraża determinizm historyczny Marksa i Engelsa, ich rozumienie konieczności dziejowej wymuszającej na katolicyzmie decentralizację a na państwie rezygnację z ochrony wszystkich obywateli i narodu na rzecz selektywnego obchodzenia się z prawami człowieka. 

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale