7 obserwujących
103 notki
99k odsłon
  120   0

Czy Solorz i lewica są częścią układu korporacyjnego? Medialny podatek jest nasz

Dlaczego Polsat i postmarksiści kontestują pospołu podatek "od mediów"?

Lewica która tak nieporadnie definiuje patriotyzm jest ponoć wrażliwa na nierówności, którym w dzisiejszych czasach można zapobiegać w jeden sposób: w drodze redystrybucji środków pozyskanych od gigantów i monopolistów gospodarczych oraz przez przywracanie równowagi wolnorynkowej bezprecedensowo rozjeżdżanej walcem kapitału. Solorz jest "korporacjonistą", ale jest też Polakiem. Jednak ani patriotyzm Solorza (tym bardziej jego charytatywne działania - nie chcemy jałmużny, ale uczestnictwa podatkowego w środowisku, w którym miliarder osiąga zyski), ani wrażliwość lewicowa nie zdały egzaminu w sytuacji konfrontacji z poważną egoistyczną formacją międzynarodowego biznesu od lat kolonizującego regionalne systemy podatkowe. Jeden i drudzy w nią wrośli - stali się dobrowolnie częścią globalnego układu. W Solorzu zwyciężył biznesman, w lewicy liberalizm.

Jak pisał Slavoj Zizek, dziś postulat wrażliwości społecznej podjęła prawica w Polsce. Ona ma odwagę przeciwstawić się potędze międzynarodowego kartelu. A lewica i i Solorz? Może są jego najemnikami. 

Czy akcja mediów jest antyfiskalna?

Zanim jeszcze projekt podatkowy dotyczący mediów nabrał kształtu, główny występujący w swojej sprawie i broniący swoich interesów holding rzucił nań potężny i złowrogi cień. Na monitorach komputerów i telewizorów pojawił się komunikat nadawany przez oburzonych - na projekt podatku od reklam - szefów koncernów. Media, które przyłączyły się do akcji, na swoich stronach internetowych opublikowały histeryczny list otwarty do władz RP i liderów ugrupowań politycznych podpisany m.in. przez Agorę S.A., Dziennik Wschodni, Edipresse Polska, Grupę Eurozet, Kino Polska TV S.A., Polska Press Grupę, Ringier Axel Springer Polska, TVN S.A. i Telewizję Polsat.

Jest faktem, że każda nowa danina solidarnościowa nakładana na wielkie zgromadzenia kapitałowe, potocznie konotowane jako korporacje, wzbudzała odruch wymiotny u ich właścicieli. - To jest normalny protest koncernów przeciwko planom ich opodatkowania — napisał o reakcji przemysłu mediowego na Twitterze Rafał Woś. Podatki "bankowy", "od cukru", "handlowy" zawsze były umiejętnie oprotestowywane. 

Co to znaczy umiejętnie "oprotestowywać"? Byliśmy przewrotnie przekonywani do tezy, że te podatki są niesprawiedliwe i uderzą po kieszeni zwykłych ludzi. W handlu sklepy wielkopowierzchniowe podniosą ceny a banki przerzucą koszty na kredytobiorców. Nic takiego się nie stało a konkurencyjność, która działa na korzyść klientów wzrosła. 

W obecnym przypadku jest trochę inaczej. Konsorcja nie mogą "przepychać" argumentu, że "klienci" stracą przez nowe rozwiązania fiskalne. Co więc demagogicznie wmawiają opinii publicznej? Korporacje asekurowane przez watahy pijarowców sugerują odbiorcom konflikt polityczny, w którym stają niby po stronie wolności słowa. Robią to w fazie projektowania prawa ubiegając jego uchwalenie. Ich działania są typowym lobbingiem, próbą dezinformowania i siania fermentu, które powinny być zakazane. Nie tłumaczą bliżej, na czym zamach na wolność słowa miałby polegać skoro innowacja podatkowa wzmocni konkurencyjność i pluralizm na rynku mediów. W jaki sposób? Plany Kościńskiego i Morawieckiego zmierzają do wzmocnienia mniejszych podmiotów medialnych - reklamy przejdą do nich - co sprzyjać będzie rozbiciu monopoli. - To sprawiedliwe rozwiązanie w zakresie opłat – podkreśla premier.

Rozwiązania proponowane w projekcie rządowym stosowane są w wielu krajach na świecie, m.in. we Francji czy Belgii i obejmują gigantów internetowych oraz wielkie firmy. "Cios" jest głównie wymierzony w tzw. "bigtech" - facebooka i google – którzy niezwykle sprawnie wymykają się krajowym systemom finansowym, eskapując się pod regulacje irlandzkie, transferują zyski za granicę, optymalizują zaś zobowiązania wobec krajów, na terytorium których działają na modłę zbójecką. Przede wszystkim jednak aberrują symetrię gry wolnorynkowej, bowiem autochtoniczne grupy gospodarcze funkcjonują w sieci restrykcji znacząco ściślejszych a poza tym poczuwają się do lojalności wobec państwa polskiego.

W zakresie reklamy internetowej, projekt realizuje założenia tzw. podatku cyfrowego, będącego przedmiotem propozycji ze strony Komisji Europejskiej w 2018 r., a nad którym to zagadnieniem pracuje aktualnie również OECD. Polską propozycją jest by zakresem składki zostali objęci "giganci cyfrowi", których globalne przychody sięgają około 3,4 mld zł (750 mln euro), a przychody z tytułu reklamy internetowej w Polsce przekraczają 22 mln zł (5 mln euro). Projektowany mechanizm fiskalny polegałby na uszczupleniu nie dochodów, a przychodów w obrotach powyżej wielu milionów złotych, które są poza horyzontem zysków średnich i mniejszych spółek. Nadto obciążeni będą dawcy reklam, a nie ich biorcy. W komunikacie ministerstwa podano, że w obszarze reklamy prasowej proponowany próg wynosi dla pojedynczego tytułu prasowego 15 mln zł z przychodu od działań reklamowych. Tym samym omija mniejszych wydawców, ważnych dla funkcjonowania wspólnot lokalnych i regionalnych. Lokalna prasa z tytułu planowanych opłat nie poniesie żadnych dodatkowych kosztów – nie zapłacą nawet dodatkowej złotówki — argumentuje resort. Z kolei składka z reklamy prasowej obciąży tylko największych graczy na rynku prasy tradycyjnej - dla przykładu wpływy reklamowe powyżej 30 mln zł będą podlegać opłacie, która co do zasady wyniesie 6 proc.

Koszty kryzysu - wolą rynków finansowych - ma znowuż ponieść klasa średnia. Pytanie pozostaje otwarte: komu łatwiej wspierać polskie państwo - dobro wspólne od edukacji po opiekę społeczną i zdrowotną – bogatym czy biednym? I czy moralne jest, aby ciężar utrzymania państwa przerzucać na słabszych silnych pozostawiając w ich rajach podatkowych?

Podatek medialny? Krok w dobrym kierunku, przedwcześnie i bez racji zwalczany przez zainteresowanych jego unicestwieniem.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale