7 obserwujących
103 notki
99k odsłon
  85   0

Z Donaldem w terenówce

memy/youtube
memy/youtube

Jak można szanować dziennikarzy mieniących się elitami naszego kraju, gdy pieją z zachwytu nad Tuskiem? Ich postępowanie to obraza rozumu.

Donald Tusk wrócił do swoich. Zadania PR wykonuje jako najstarszy wiekiem wiceszef partii. Wyruszył poza Warszawę, by radzić sobie z niezręcznymi pytaniami. Z "tłumami" spotykał się przedzielony szczelną barierą niepewnych siebie kolegów i koleżanek partyjnych. Na spotkaniach z nimi nie było widać ani radości, ani spontaniczności. Mógł jedynie grać na złych emocjach. Przemawiał przeciwko blokowi rządzącemu, ale jego marsz zmierza na przedpola Polski 2050 i PSL i tam się może zakończyć. Wszystkie trzy formacje opozycyjne aspirują do centrum, umiarkowanej, light chrześcijańskiej, korporacyjnie liberalnej na niebezpiecznym sąsiedztwie dzikiego kapitalizmu platformy społeczno-politycznej. Ale jak ten skrawek podzielić między trzech królów? Pojawienie się D. Tuska jest większym kłopotem dla swoich, niż dla Zjednoczonej Prawicy.

Wyłowienie rybek Hołowni wymaga udania się na terytorium konkurenta. Tusk zapowiedział intensywne spotkania i wzmacnianie partii w powiatach. W planie krajowym chce odbudowy więzi z dawnymi i nowymi koalicjantami. Niemłody współzałożyciel jednego z najtrwalszych, ale chylących się ku upadkowi polskich bytów politycznych z entuzjazmem i dziwnym przekonaniem, że ludzie nie pamiętają już jego błędów młodości zakasuje rękawy. Zjednoczona Prawica może mu życzyć powodzenia: im więcej u niego, tym mniej u innych ugrupowań opozycyjnych.

Zapewne sam polityk zakłada, że tuż przed wyborami zbierze dla swojej tonącej partii rozproszony elektorat centrum. Zanim to nastąpi panny na wydaniu będą symulowały autonomię a nawet dystans do zalotnika, by - jak to cnotliwe kobiety - oddać mu się dopiero w noc poślubną. Polityk hejtował PiS i Kaczyńskiego, ale jego prawdziwym i jedynym realnym celem jest przejęcie poparcia dedykowanego Szymonowi Hołowni. Tragifarsa: wszyscy po stronie opozycji obijają się o siebie łowiąc z tego samego akwenu. Atakowanie - w którym dobrze wyszkolony jest komandos z Gdańska - jest teatralne i bardziej przykuwa uwagę elektoratu, o którym mowa. Ma mu zaimponować.

Donalda charakteryzuje coś z podwórkowego łobuza, bezczelnego i cynicznego, który promuje się na słabszych i chętnie im dokopuje dworując sobie z nich i ich wyśmiewając. Bez "moherowych beretów", "babć bez dowodu", "wózkowych matek", "nieudaczników, którzy nie wsiedli do pociągu z tabliczką kapitalizm" tego polityka najzwyczajniej nie ma. Chce się wybić na kontraście i rywalizacji z Jarosławem Kaczyńskim, który zręcznie omijał taki pojedynek na osobowości.

Wielu Polakom troszkę zawstydzony przy frazie o nepotyzmie, opanowany, błyskający perłami myśli klasycznej nestor polskiego konserwatyzmu bardziej się podobał, był bardziej autentyczny i … proroczy. Sięgając wzrokiem dużo dalej robił wrażenie, które lider opozycji zepsuł wulgarnym spłaszczaniem przeciwnika. Słysząc z ust Tuska o złu PiS-u Polacy mogli się w duchu zapytywać, czy żyją w tej samej, rozwijającej się, bardziej sprawiedliwej i egalitarnej, dostatniej przestrzeni obywatelskiej co powracający z Zachodu fanatyczny retor. Zażenowanie z tym związane widoczne było u kolegów partyjnych Donalda. Prawdopodobnie opinię tę uważali za przestrzeloną i nie do obrony.

Różnica jakości partyjnej bierze się nie tylko z treści ideowych i programowych – jedna partia jest ojczyźniana, druga aspiruje do powierzchownego blichtru globalistycznego, co przeszkadza jej szczerze i zaangażowanie pilnować interesów polskich. Kaczyński za sprawą osiągniętej spójności ideowej ma zdolność reprodukcyjną, ma duchowe dzieci. W tym sensie Tusk jest bezpłodny, nie ma następców, nikogo kto przeniósłby jego dziedzictwo w przyszłość, bo wizji przyszłości w Platformie po prostu nie ma. Jest za to wielu wilczków, którzy wygryźliby w organizmie partyjnym schedę po Tusku, ale chodzi nie tylko o władzę. Młode pokolenie Platformy Idee praktykuje instrumentalnie, bardziej jako źródło kontroli i powodzenia w medialno-wirtualnym świecie. I niech w tym świecie pozostanie.

Czy karty są w dyspozycji Zjednoczonej Prawicy a opozycja nadal jest reaktywna, odnosi się wyłącznie do działań i słów PiS? Czy goły marketing i kształtowanie wizerunku, które chowają się za wizją dobra, praworządności i uczciwości mogą zastąpić trwałe sukcesy polityczne?

Kto potrafi dynamizować procesy społeczne, transferować wiedzę do polityki i zapewnić konsekwentnie realizowaną, dobrze przygotowaną strategię?


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale