7 obserwujących
103 notki
98k odsłon
  554   1

Od dekoncentracji TVN zależy nasza suwerenność

Dla Niemiec progiem krytycznym koncentracji mediów przez obcy kapitał jest  25 proc. udziału obcego, w Kanadzie 46 proc., Francuski próg to 45 proc. Hiszpański 45 proc a w USA nieprzekraczalna bariera dla zewnętrznych udziałów zatrzymuje się na 20 proc. Dlaczego? W kwestii bezpieczeństwa narodowego wolny rynek nie jest miarodajny. Domy mediowe będąc częścią szerszego układu biznesowego realizują interes polityczny i ekonomiczny swoich właścicieli.

Kapitał amerykański TVN (Discovery) formalnie zarejestrowany na spółkę holenderską (firma słup?) - która rzekomo zajmuje się handlem nieruchomościami, ale nie ma żadnych pracowników - jest nietransparentny a do tego agresywny. Nie jest przypadkiem, że wielkie korporacyjne inwestycje w Polsce ochraniają media amerykańskie. Podobnie dzieje się z niemieckim kapitałem. Korelacja ruchu inwestycyjnego i wymiany handlowej między oboma krajami a Polską jest wybitnie dodatnia. 

Wzruszył mnie redaktor naczelny "Springer ONET Polska", który replikuje komunistyczne oskarżenia antenatów kierowane do niepodległościowego podziemia: "Dziś idą po TVN. Jutro przyjdą po pozostałych". Czy to nie brzmi jak propagandowa prowokacja zasiewająca panikę moralną? W każdym razie Bartosz Węglarczyk walczy jak lew za swoich mocodawców za Odrą, bo "mogą być następni". Po której jednak stronie stał, gdy koncesję wstrzymano redemptorystom? – Telewizji Trwam z jej spokojnym przekazem odmawiano miejsca na platformie naziemnej, mimo zebrania w sprawie ponad 2 milionów 600 tysięcy podpisów z dokładnymi danymi osobowymi, wierzących i niewierzących. – Bartosz zacierał ręce. Miał w d… pluralizm.

Szczerze o bezstronności w mediach mówiła Dorota Gawryluk:

“Propaganda jest, była przez całe 30 lat i nie zniknie. Będzie z nami na zawsze (…). Najwięksi propagandyści poprzedniej władzy walczą o bezstronne dziennikarstwo (…). To oni niszczyli jakikolwiek pluralizm w mediach publicznych, a teraz wzywają do linczu. Nie wierzę w zupełną bezstronność mediów. – Dziennikarze też wierzą w ideały, ale to niemożliwe, by większość żyła w zgodzie z nimi. Wierzę w dziennikarstwo bezstronne na miarę naszych możliwości, gdzie każdy pracuje tak, by jego poglądy nie miały na tę pracę wpływu.”

Dotarło? Dopowiem ustami dziennikarki: “My widza szanujemy i go informujemy, a nie chcemy go za wszelką cenę kształtować.” My, to znaczy nie “wy” Węglarczyk.

Po zablokowaniu Trumpa nie można udawać, że powiązane ściśle z wielkim kapitałem media są neutralne, nie reprezentują interesów paru międzynarodowych koncernów i że nie podporządkowują kraju ich woli. Nikt inny jak tylko pani Katarzyna Kieli spotyka się z Rafałem Trzaskowskim. Właśnie z nim, bo on dobrze reprezentuje interesy jej patronów. Fundusze które za nią stoją mają kolejne udziały w setkach przedsięwzięć gospodarczych i realizują kosztem Polski bezwzględną grę, w której lepią sobie lobbystów.

Jak to jest, że najwięcej łez wylewają nad utratą koncesji dla zagranicznych koncernów przedstawiciele spółek z kapitałem pochowanym za oceanem? Już nie chodzi o pluralizm. Od bezstronności krok do suwerenności. Jak twierdzi Jarosław Kaczyński korporacje mogą unicestwić kolejną suwerennościową ustawę rękoma sprzedawczyków. Zagraniczne media są jak kolonialne krążowniki blokujące podbitym krajom wejścia do portów. Handel zamierał, dumne ojczyzny musiały się poddawać i upadała ich suwerenność. Chodzi o narodową suwerenność przewrotnie obalaną przez dziesiątki technik możliwych do przeprowadzenia za sprawą masowego medium rażenia, bo TVN tak postrzega swoją misję: "skłócać, dzielić, kompromitować" i za takie jej rozumienie powinien być pognany z Polski. Suwerenność będąca pod ostrzałem mediów zagranicznych, grupek interesu lub ich pojedynczych właścicieli jest nierealna. To atrapa. Brak suwerenności powoduje, że demokracja staje się fikcją, bo czymże możemy sobie poradzić, gdy projekty będące naszym dobrem wspólnym zostaną zbombardowane jak i ludzie je autoryzujący (a na każdego można coś znaleźć, albo wymyślić). To jest cały mechanizm totalitarny, który wmawia, że media są wolne, gdy rzekomo nie zależą od nikogo a faktycznie zależą od właściciela prywatnego.

Nie ma innej drogi restytucji demokracji, jak upublicznienie agory - przynajmniej tej "wielkopowierzchniowej" i skoncentrowanej w absurdalnej skali - i odbicie jej z rąk prywatnych, właścicielskich a potem przekazanie w obszar pro bono publico. Mimo pisku, wrzasku i jazgotu na który najlepiej zatkać sobie uszy. Czy to zrobi PiS, czy kto inny, należy to zrobić, aby nieuchwytne mocarstwa nie zmieniły nas w lud niewolniczy, syty masowymi produktami ale pozbawiony jakiegokolwiek wyboru. Czy ta walka będzie skuteczna, czy nie - wcześniej czy później - my odbiorcy zasiedziałej w naszych umysłach prasy, telewizji i internetu obudzimy się dzięki podobnym próbom.

I teraz zagwozdka: o który projekt kruszą kopie poplecznicy komercyjnej stacji? Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy o kinematografii – projekt mający na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej – dotyczy modyfikacji zasad ustalania jurysdykcji względem dostawców usług medialnych oraz wprowadzenia wykazu audiowizualnych usług medialnych na żądanie, służącego ustalaniu podmiotów podlegających polskiej jurysdykcji, który wpłynął do Sejmu 30 czerwca; Projekt rządowy: druk nr 1340. https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/druk.xsp?nr=1340

czy

Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji – projekt dotyczy doprecyzowania regulacji umożliwiających efektywne przeciwdziałanie przez KRRiTV możliwości przejęcia kontroli nad nadawcami rtv przez dowolne podmioty spoza UE, w tym podmioty z państw stanowiących istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa – który wpłynął do Sejmu 7 lipca. Projekt poselski: druk nr 1389. https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/druk.xsp?nr=1389

W środę grupa posłów PiS wniosła do Sejmu projekt zmiany ustawy o radiofonii i telewizji. W projekcie wskazano m.in, że "koncesja na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych może być udzielona osobie zagranicznej, której siedziba lub stałe miejsce zamieszkania znajduje się w państwie członkowskim Europejskiego Obszaru Gospodarczego, pod warunkiem, że taka osoba zagraniczna nie jest zależna od osoby zagranicznej, której siedziba lub stałe miejsce zamieszkania znajduje się w państwie niebędącym państwem członkowskim Europejskiego Obszaru Gospodarczego". Przedstawicielem wnioskodawców jest Marek Suski. W czwartek o ten projekt pytali Suskiego dziennikarze w Sejmie. Poseł PiS podkreślił, że w projekcie "jest mowa o tym, że nie może być więcej niż 49 procent kapitału spoza Unii Europejskiej, a właściwie Europejskiego Obszaru Gospodarczego". - "Czyli Szwajcaria np. będzie mogła uczestniczyć w podziale mediów" – zauważył.


Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura