Blog
Kościół i Społeczeństwo
Marcin Stanowiec
Marcin Stanowiec Analityk
6 obserwujących 27 notek 27913 odsłon
Marcin Stanowiec, 23 lutego 2018 r.

Kaczyński ucina język senatorowi Bonkowskiemu. Polityka historyczna w rozsypce

J.L.
J.L.

Przypadek zawieszonego w członkowskich prawach PiS senatora wskazuje na utarty już schemat: krytykować Żydów wolno Żydowi. Co wolno było Morawieckiemu, Bonkowskiemu jest zabronione. Wciąż tylko udajemy budowanie narracji o sobie.

Sposób uprawiania polityki historycznej - było nie było w duchu kontynuacji - przyprawia o mdłości. Zarówno po stronie prawicy jak centrum, nie mówiąc o lewicowych i liberalnych skrajnościach, podnoszą się głosy, żeby "nie zaostrzać sporu". PiS-owcy schowali głowę w piasek.

Swoją godność ma osoba, ale i prawda ma swoją godność i nie mogą obie być zatopione w argumentacji: nie drażnijmy Żydów. Nabrzmiała zbieżność pomiędzy próbą pociągnięcia senatora Bonkowskiego do odpowiedzialności a inercją peerową polskiego rządu skłania do postawienia wniosku, że przestały liczyć się fakty i suwerenność. 

Dlaczego nie doczekaliśmy się filmu Polskiej Fundacji Narodowej w kontrze do kłamstw, którymi jako Polacy jesteśmy aktualnie osaczani? To jedno pytanie. Drugie, które nasuwa się po ukaraniu przedstawiciela Izby Wyższej, dotyczy materii, która miałaby zostać umieszczona w polskiej odpowiedzi na ataki zachodniej prasy. Jeszcze do wczoraj naturalne zdawało się, że powinniśmy bronić wypowiedzi polskiego premiera o żydowskich, polskich i ukraińskich sprawcach.

Stanowisko Morawieckiego z definicyjnego punktu widzenia i tak nasuwa wątpliwości, ponieważ sprawstwo wyrażone zbiorową deklaracją narodu ukraińskiego i żydowskiego jest historycznie jawne i dostępne. Polskie państwo, jedyne, podziemne karało śmiercią za kolaborację. Ingerencja Jarosława Kaczyńskiego polegająca na potępieniu podobnych tez jeszcze bardziej komplikuje ocenę przeszłości a politykę historyczną wywraca do góry nogami.

Prezes PiS nie zrobił niczego, czego nie robiłby od zawsze. Jego wizję historiograficzną można zreasumować cytatem z Wałęsy: "Jestem za a nawet przeciw". "Jestem przeciw" pozostało niestety ostateczną konkluzją braci Kaczyńskich.

- Pan Lech popełnił błąd – uważa dr Ewa Kurek, największy dziś autorytet w kwestii polsko-żydowskich relacji w okresie wojny. - Nie odczuwam zmiany, politycy PO i PiS w równej mierze zdystansowani są do uczciwie prowadzonych badań historycznych. Jedni i drudzy kładli mi kłody pod nogi – gorzko skarży się polska historyk. - Nie ma odzewu w sprawie ekshumacji w Jedwabnem, nikomu nie zależy. Politycy PiS, tak jak i politycy PO chcą kontrolować wysiłki badaczy – podsumowuje ekspertka.

Opinia legendarnej już uczonej - która wiele wycierpiała za mówienie prawdy o stosunkach polsko-żydowskich - jest miażdżąca dla Jarosława Kaczyńskiego, który – powiedzmy to szczerze – nie wychodzi poza ramy swobody politycznej nakreślone mu przez amerykańskie żydostwo. Co najwyżej obecny spór możemy uznać za kłótnię w rodzinie i skutek uboczny uwiarygodniania się Kaczyńskiego wobec polskiej opinii publicznej. Ortopraksja historyczna jest więc tylko pozorowana przez partię rządzącą.

Prezes w sprawie Bonkowskiego zrobił to co zawsze. Najbardziej lubi zarządzać przez konflikt, jak zauważył trafnie Robert Górski, w którego kabarecie polityk zrównany został z groteskowo - komiczną postacią. Przywódca Zjednoczonej Prawicy lubi popisywać się przeprowadzaniem procesów pokazowych, w których nierzadko jest głównym albo jedynym sędzią. Roztacza wizerunek lidera skutecznego i pryncypialnego, na wskroś sprawiedliwego. Kaczyński duchowo obecny w bandzie "Piotrusia Pana", jak i Kurski, szeryf ze swoich ulubionych westernów, kopiący po tyłkach zatrudnianych przez publiczną telewizję dziennikarzy czy Ziobro, też na wzór amerykańskiego bohatera ścigający przestępców - wszyscy są chłopcami z jednej ideologicznie bajki za wszelką, czyli czyjąś - racjonalności i przyzwoitości - cenę potwierdzającymi osobistą skuteczność. Dopóki ich działania są korzystne dla państwa polskiego, dopóty duch "Piotrusia Pana" unoszący się nad nimi szerzej politycznie nie szkodzi, a co najwyżej razi przerysowaną stylistyką.

Jarosław Kaczyński w chwili zagrożenia odwraca od siebie uwagę i bije się w cudze piersi (krytyce satyrycznej wywinął się uderzając się w piersi Misiewicza). Bonkowskiego wypuścił na Żydów, bo Bonkowski powtórzył na głos tezę popularną w PiS, że Żydzi niekoniecznie kolaborowali pod przymusem. Zabijali współbraci dla pieniędzy, na przykład opodatkowali chleb i "wwózkę" wszelkich innych towarów do getta. Dostarczyli gestapo listę konwertytów i wykonali za Niemców organiczną pracę, do której realizacji z frontu wschodniego trzeba by ściągnąć dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy żołnierzy. Amerykańscy przemysłowcy dostarczyli technologię przydatną do eksterminacji (min. maszyny liczące produkcji IBM). Żydzi zrobili mnóstwo innych potwornych rzeczy, których nie musieli robić. Do ich zażyłości z Niemcami doszło tuż po wybuchu wojny. Getta powstały w wyniku swoistego "konsensusu" politycznego: współpraca z Niemcami była wolą samorządu żydowskiego, zbiorowej reprezentacji mającej wszelkie znamiona autonomii. Elita żydowska - możemy to wyczytać z licznych relacji - sięgnęła po odrębność polityczną, której Rzeczpospolita odmówiła jej w 1919 roku, żeby spokojnie przemieszkać wojnę ochoczo "szydełkując" dla podziwianych fabrykantów. Sielankę przerwała nowa koncepcja: ostatecznego rozwiązania. Ale bez zarzucanej Żydom kooperacji masowa zagłada byłaby niemożliwa.

Opublikowano: 23.02.2018 14:42. Ostatnia aktualizacja: 28.02.2018 00:21.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • to chyba drożej będzie, konkurencyjność spadnie
  • Myślę na własny rachunek, więc zapoznaję się z różnymi opiniami. Doświadczenie...
  • Historycy holokaustu zupełnie odlecieli. Już nie uprawiają historii., tylko postprawdę.

Tematy w dziale