7 obserwujących
56 notek
58k odsłon
455 odsłon

Sekielski manipuluje

Wykop Skomentuj6

"Reżyser" (para)dokumentu "Nie mów nikomu" nie mógł nie wiedzieć, że świadectwa głęboko straumatyzowanych – nie tylko przez zło pedofilii – osób oderwane od wiedzy psychologicznej, rzetelnej statystyki i terminologii (uporządkowania pojęć seksuologicznych) zasieją społeczną nienawiść.  

Głos ofiar nie czyni z jego produkcji obiektywnej relacji ich tragedii. Równie ważne co pokazał w swoim filmie Sekielski jest to, czego nie nazwał i nie zakomunikował widzowi podżegając go uproszczeniami i stygmatyzowaniem księży do swoistego samosądu nad całym Kościołem. 

W psychologii społecznej mówi się o torowaniu emocjami i o torowaniu poznawczym. Jeżeli pijarowcowi brakuje argumentów przemawiających za produktem ucieka się do wpływania na uczucia odbiorcy. Zarówno Smarzowskiemu, jak Sekielskiemu łatwiej było wywoływać współczucie i obrzydzenie niż rzetelnie opracować problematykę pedofilii poznawczo. Rozpędzili trudną do zatrzymania racjonalnymi argumentami histeryczną wrogość. 

Obaj twórcy wyczerpali w ten sposób kryteria dzieła propagandowego: (nie)dobrego technicznie, rozreklamowanego i stereotypizującego. Takie filmy, dysponujące "faktografią", dystrybuowano w Polsce po drugiej wojnie z zamiarem wybudowania muru obcości i niechęci między chłopo-robotniczą klasą a przedstawicielami "postfeudalnej", "średniowiecznej" struktury. Uzasadniona jest opinia abp. S. Gądeckiego dotycząca innego obrazu o tej tematyce. - Jestem zaskoczony, że na "Kler" poszło kilka milionów widzów, ale to mi wytłumaczyło sukces filmu "Żyd Süss" w okresie hitlerowskim - stwierdził przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.  

Za reżysera kropkę nad "i", czyli spuszczenie katowskiego miecza na szyję Kościoła, mieli postawić internauci i komentatorzy. Autor "ekranizacji" długo podbijał piłeczkę i kokieteryjnie zachęcał do obejrzenia nakręconego przez siebie materiału infantylnie kusząc sensacją. Udostępniona na platformie YouTube publicystyka jest przepustką do trwałej obecności na dziennikarskim panteonie dla średnio utalentowanego reportażysty, który po kilku niezauważonych ciężkawych debiutach znalazł się na zakręcie swojej kariery bez pomysłu i powodzenia żerując na oklepanych fabułach. Zostanie zapomniany za kilka lat albo zapamiętany jako propagandzista antyklerykalnej kasty. Wybrał.  

Statystyka i przypadki 

Nie duchowni katoliccy są liderami w molestowaniu nieletnich. Wyprzedzają ich między innymi – według wyliczeń z Niemiec, Holandii i USA - nauczyciele sportu, policjanci i psychologowie. W Stanach bardziej nagannie zachowywali się pastorzy protestanccy.  

Średnia udowodnionych przypadków pedofilii w środowisku kościelnym była tam niższa od średniej krajowej. W USA na dziesięć tysięcy skazanych pedofili przypadało trzech księży. W procentach jest to 0,03 proc. - 0,3 promila. W samych Włoszech jedynie 3 proc. zgłoszeń molestowania okazuje się prawdziwych.  

Efekt wielkości i zmiany proporcji zjawiska pedofilnego kancelarie prawne oraz sprzymierzone - także kapitałowo - z nimi media osiągnęły zamawiając raporty datowane od lat 50. ub. wieku i rozciągając definicję pedofilii na przypadki molestowania dorosłych i adolescentów (seksuologiczna terminologia nie mieści napastowania nieletnich po okresie dojrzewania w obrębie pedofilii). To samo zrobił Sekielski, który powołuje się na wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat a pedofilią oznacza "złe dotykanie" nastolatków po dojrzewaniu płciowym.  

Zdaniem badacza amerykańskich wspólnot religijnych Filipa Jenkinsa (Philip Jenkins, Pedophiles and Priests: Anatomy of a Contemporary Crisis, Oxford University Press, 2001) dalej idące solidarnościowe praktyki ukrywania dewiantów miały miejsce w instytucjach publicznych niż katolickich. Kierownictwo szkół i służba zdrowia częściej bagatelizowały przypadki molestowania seksualnego aniżeli biskupi.  

Na osobne omówienie zasługuje przyzwolenie na dręczenie dzieci, mizoginizm i molestowanie seksualne w artystycznym środowisku Hollywood, które pretendowało do rozliczania Kościoła z hipokryzji. Seria ujawnionych nadużyć seksualnych na kobietach i nieletnich w segmencie rozrywkowym poruszyła społeczeństwa zachodnie nie tylko trudną do wyobrażenia skalą. Mechanizm awansu u kineamtografówjest wyjątkowo opresyjny i dodatkowo motywowany przez ideologię wyzwolenia seksualnego, która formalnie była przez Kościół zwalczana i teologicznie niedopuszczalna. Pracownicy wytwórni filmowych - aktorzy, scenarzyści, reżyserzy - wyrażali milczącą zgodę na systemową przemoc w branży. Milczeli, bowiem bali się odrzucenia i załamania kariery.  

Kościół doznał natomiast porażek wbrew - uważanemu za jego własną duchową ścieżkę - ideowemu założeniu kategorycznie postponującemu pedofilię.  

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura