Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
22 obserwujących
259 notek
143k odsłony
368 odsłon

Lubelskie szpitale zachorowały na PiS

Wykop Skomentuj1

Jest taki moment w życiu marszałka, gdy po prostu musi coś zreformować. Niestety, niewielu jest takich, którzy potrafią usiąść i poczekać aż im przejdzie – a co gorsza, z reguły pada na służbę zdrowia. Na nieszczęście lubelskich pacjentów – kolejna już ekipa bierze się za naprawianie samorządowych szpitali. A ponieważ w składzie obecnego Zarządu Województwa Lubelskiego nie ma nikogo, kto choćby zbliżył się do polityki zdrowotnej – perspektywy całej operacji wydają się być zupełnie… pewne. Znowu skończy się klapą.

image

Wszystkie błędy poprzedników

Zwłaszcza, że obecni marszałkowie zachowują się, jakby spadli na Lubelszczyznę z Marsa, tak bardzo wydają się nie zdawać sobie sprawy, że powtarzają niemal wszystkie szkolne błędy swoich poprzedników. Tamci też biadali (słusznie) nad zadłużeniem szpitali, tak samo nie mogli zrozumieć czemu kolejne pożyczki udzielane są placówkom medycznym niemal wyłącznie przez parabanki i na bandyckich zasadach. Ale przede wszystkim obecni rządcy z PiS-u, podobnie jak wyjątkowo niekompetentni kierownicy z PO i PSL nie mając pojęcia co robić – zaczynają od przedstawiania łóżek, czyli przenoszenia oddziałów między szpitalami. I zapewne na tym też skończą, przy czym tylko zupełnie nie znający się na matematyce humanista-imprezowicz, jak na przykład obecny nadzorca ochrony zdrowia, wicemarszałek Zbigniew Wojciechowski (Porozumienie) może uwierzyć, że pieniędzy w systemie przybędzie od tego się jednej placówce kontrakt może trochę zwiększy, za to drugiej sporo zmniejszy. A mimo to tak właśnie brzmiał niemal jedyny konkret przedstawiony podczas tak zwanej prezentacji założeń planu naprawczego dla lubelskiej służby zdrowia.

Już raz, pod rządami PO - w taki sam sposób o mało nie doprowadzono do upadku lubelski Szpitala Jana Bożego, zniszczono za to Wojewódzką Przychodnię Skórno-Wenerologiczną i dawną Wojewódzką Przychodnię Specjalistyczną (niegdyś na ul. Niecałej). Cały pomysł z karuzelą oddziałów ignoruje bowiem powszechnie znane fakty: po pierwsze, że kontrakt nigdy nie idzie za przenoszonymi łóżkami w skali 1 do 1, a Narodowy Fundusz Zdrowia zawsze korzysta z okazji, żeby coś sobie urwać. Po drugie – na zakrętach tych przeprowadzek regularnie gubi się pacjentów (niezainteresowanych nowymi lokalizacjami lub po prostu zdezorientowanych) i lekarzy.

Cichy powrót Godzilli

Dalej zresztą projekt panów Wojciechowskiego i Piotra Mateja (dyrektora departamentu zdrowia UMarsz.) też brzmi niczym deja vu z pomysłów niesławnej pamięci Tomasza Pękalskiego (PO) i dyr. Zbigniewa Orła (dowolna aktualnie rządząca partia), czyli twórców wizji tak zwanej „Szpitalnej Godzili” (jednego mega-szpitala powołanego ze sztucznego połączenia niezależnych dotąd jednostek). Znowu usłyszeliśmy, że „coś trzeba zrobić z oddziałami, które mają obłożenie nie wyższe niż 80%” – czyli coś jak bzdurny „oddział Zero” Orła, mający udowodnić, że miejsc w marszałkowskich szpitalach jest „za dużo”. Kłam takim wyliczeniom zadała w kolejnych latach choćby polityka Uniwersytetu Medycznego i szpitali klinicznych, które swoją bazę sukcesywnie powiększają, podczas gdy zwijanie się marszałkowskiej ochrony zdrowia nie przynosi bynajmniej poprawy bilansu, a jedynie wprowadziło utrudnienia dla pacjentów. Wojciechowski i Matej zapowiedzieli także łączenie „niemedycznych komórek organizacyjnych”, co z kolei wydaje się powrotem do innego poronionego pomysłu (lansowanego w poprzednim rozdaniu wicemarszałka Arkadiusza Bratkowskiego z PSL) stworzenia jednej czapy administracyjnej nad wszystkimi, a przynajmniej tylko lubelskimi jednostkami – co również okazało się całkowicie nierealistyczne wobec wymogów prawa i specyfiki poszczególnych placówek.

Generalnie więc mamy do czynienia z genialną koncepcją sprowadzającą się do zapowiedzi: „obiecujemy to samo, co obiecywali poprzednicy, którym nie wyszło, ale nam wyjdzie, chociaż nie wiemy dlaczego ani po co”. Ostrożnie można zauważyć, że nie jest wizja szczególnie porywająca…

Likwidacja Jana Bożego i COZL bez dna?

Oczywiście, oprócz bajkopisarstwa, na marginesie planów marszałków pojawiają się konkrety – tyle, że i one nie brzmią optymistycznie. I tak, oprócz samych długów szpitali, sięgających obecnie ok. 910 mln zł, dowiadujemy się na przykład o ambitnych zamiarach nowej dyrekcji Szpitala Jana Bożego, planującej przeszło trzykrotnie zwiększyć liczbę łóżek opieki długoterminowej, aż do niebagatelnej wobec ogromu potrzeb liczby 250. Zamysł to szczytny, nie wiadomo jednak ani skąd wziąć na to pieniądze, ani jakie są szanse, by następnie tak ogromnie rozbudowany Zakłada Opiekuńczo-Leczniczy rozbudować. Przede wszystkim zaś odczuwa się gdzieś w tym projekcie niedopowiedzenie. Skoro bowiem po takiej zmianie Jan Boży stałby się nieomal dodatkiem do własnego ZOL-u – to może drugim dnem koncepcji jest jednak likwidacja tej jednostki i włączenie jej pozostałych oddziałów (a przynajmniej tych zabiegowych) w struktury Szpitala Wyszyńskiego? Już raz taki pomysł dobicia Kruczkowskiego-Biernackiego był na tapecie za poprzednich Zarządów i staje, że właśnie po cichu powraca.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale